Aborcja jest okaleczaniem kobiet
Wtorek, 9 kwietnia 2024 (15:23)37 lat obowiązywania w Polsce ustawy dopuszczającej praktycznie aborcję na życzenie rodziło dramatyczne skutki społeczne. Mało osób już o tym pamięta – mówiła Ewa Kowalewska, przedstawicielka Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia, podczas konferencji pt. „W obronie konstytucyjnych praw do życia, macierzyństwa i rodziny”, która odbyła się w Sekretariacie KEP w Warszawie.
Jak wskazała Ewa Kowalewska, mówienie o tym, że aborcja jest całkowicie bezpieczna i jest dobrem dla kobiety – jest kłamstwem.
Ewa Kowalewska wymieniała społeczne następstwa aborcji dla kobiet i rodzin. – Odnosząc się do projektów, które dyskutowane będą w Sejmie, jesteśmy po prostu zszokowani – podkreśliła w imieniu obrońców życia. Zwróciła uwagę, że mówienie, iż aborcja może być całkowicie bezpieczna, jest kłamstwem. – Aborcja jest okaleczaniem kobiet – przekonywała, krytykując fakt, że w dyskusji publicznej przedstawia się to zjawisko jako coś pozytywnego i pożądanego.
W kontekście sejmowych projektów zadała też pytanie o to, jak mają się one do konstytucyjnych wartości, jakimi są ochrona macierzyństwa i rodzicielstwa.
W dalszej części swego wystąpienia mówiła o zapomnianych już dziś, a powszechnie obserwowanych społecznych skutkach obowiązywania w Polsce przez 37 lat, od 1956 r., ustawy dopuszczającej praktycznie aborcję na życzenie. – Było wtedy mnóstwo kobiet, które cierpiały, nie były w stanie wziąć dziecka na ręce, odnosiły się do dzieci i matek w ciąży z agresją – wspominała. Przypomniała, że społeczeństwo polskie było społeczeństwem ocaleńców. Mówiła o tym, że dorastające dzieci zadawały pytania o swoje rodzeństwo. – Pamiętam, bo zdarzało się to również w mojej rodzinie – powiedziała.
Jak przypomniała, decyzja o tym, by upomnieć się o ochronę matki i dziecka, zapadła 23 kwietnia 1990 r. na 2 zjeździe NSZZ „Solidarność”. Ubolewała też, że proponowane projekty to powrót do tego, co było poprzednio.
Ewa Kowalewska mówiła też o powikłaniach związanych z aborcją farmakologiczną. Powołując się na badania fińskie, zwróciła uwagę, że co 17 kobieta po zastosowaniu tego rodzaju aborcji trafia do szpitala z ciężkimi powikłaniami.
Przedstawicielka PFROŻ przekonywała też, że naszym obowiązkiem jako społeczeństwa jest pomoc kobietom i że wiele w tym zakresie zostało już zrobione, czego przykładem jest choćby funkcjonujących 50 domów samotnej matki.