II NIEDZIELA WIELKANOCNA, CZYLI MIŁOSIERDZIA BOŻEGO
Niedziela, 7 kwietnia 2024 (08:23)Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: „Pokój wam!”. A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.
A Jezus znowu rzekł do nich: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”.
Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: „Widzieliśmy Pana!”.
Ale on rzekł do nich: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę”.
A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: „Pokój wam!”. Następnie rzekł do Tomasza: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”.
Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: „Pan mój i Bóg mój!”.
Powiedział mu Jezus: „Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.
I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego. (J 20,19-31)
Rozważanie: Krzyż wątpliwości i pytań
Fragment Ewangelii wg św. Jana proklamowany w drugą niedzielę wielkanocną, nazywaną Niedzielą Białą lub też Niedzielą Miłosierdzia, przypomina spotkanie Zmartwychwstałego z uczniami. Pan Jezus uwiarygodnia się przez swoje rany – to bardzo ważny znak, konieczny do zrozumienia każdego słowa, jakie wypowiada. Pozostały na rękach, w boku, ale już nie bolą. Są ceną zbawienia, punktem odniesienia Jego miłosiernej miłości. Przypominają, iż zmartwychwstanie nie unieważnia krzyża, nie niweczy sensu cierpienia i śmierci, ale nadaje im nowy wymiar. Doskonale rozumiał to Tomasz Apostoł, domagający się od Mistrza dowodów prawdziwości Jego ran.
„Niewiara Tomasza pomogła mi bardziej uwierzyć niż wiara pozostałych uczniów” – napisał po latach Papież Grzegorz Wielki. Brzmi to dość paradoksalnie. Ale ma sens. Pytania zawsze będą, problem jest innej natury: czy i gdzie szukamy odpowiedzi? Czyż zdolność do wątpienia, poszukiwania nie jest znakiem naszej rozumności, podobieństwa do Stwórcy? Ile razy w życiu trzeba wziąć krzyż wątpliwości i wiernie naśladować Chrystusa? Wszak kocha nie tylko „za coś”, ale „mimo wszystko”. Siła wiary nie polega na „niezachwianym przekonaniu”, ale na tym, że potrafimy udźwignąć zranienia, ciemne nikodemowe noce dociekań, znosić ciężar tajemnicy – a przy tym pozostać wiernym i zachować nadzieję.
Historia św. Tomasza uczy nas jeszcze czegoś niezmiernie ważnego: bywa, że czasem trzeba zdobyć się na odwagę i zbuntować. Przeciwko temu, co zamyka nas w ciasnym gorsecie złudnej (na naszą ułomną, ludzką miarę) pewności, przekonaniu o własnej doskonałości, przeciwko religijności, która (niedorzecznie i bluźnierczo) chce się wspiąć ku Bogu po drabinie li tylko własnych konstrukcji teologicznych, wyobrażeń, bezdusznej rutyny. Chciałaby poprowadzić ku wierze, ale bez konieczności kruszenia skamieliny w sercu, otwierania się na nowość bogactwa darów niesionych przez Ducha Świętego, niekiedy przezwyciężenia przyzwyczajenia do przeciętności i grzechu. To nic, że ceną tego będzie załamanie się dotychczasowej pewności. Ona często bywa zgubna dla człowieka.
Ks. Paweł Siedlanowski