• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

Cypr szkodzi reputacji strefy euro

Piątek, 12 kwietnia 2013 (15:56)

Sposób ratowania Cypru przed bankructwem zaszkodził reputacji Międzynarodowego Funduszu Walutowego i strefy euro, ujawnił też słabości niektórych jej instytucji i ich skomplikowane, powolne procesy decyzyjne.

„Nigdy w historii pakietów pomocowych tak wielu nie straciło tak bardzo wiarygodności, za tak niewielką sumę” – czytamy w dzisiejszym „The Wall Street Journal” („WSJ”). Jak dodano, „to najważniejszy wniosek, jaki teraz, gdy opadły emocje, można wyciągnąć z ratowania Cypru”. „Negocjowanie w sprawie pakietów pomocowych dla zbankrutowanych rządów nigdy nie było łatwe. Ale na chaotycznych, podważających zaufanie rozmowach (w sprawie Cypru) stracili wszyscy” – zaznaczono w  „WSJ”.

Dziennik finansowy przypomina, że w akcję ratunkową zaangażowany był Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Europejski Bank Centralny i Komisja Europejska oraz rządy strefy euro.

Lekcja, jaką z rozwiązania przyjętego wobec Nikozji wyciągną inwestorzy, jest taka, że oto po raz pierwszy, odkąd zaczął się kryzys w unii walutowej, program ratunkowy przyjęty w jakimś kraju sprawił, że straty ponieśli właściciele depozytów bankowych. Nie ułatwi to żadnych negocjacji w przyszłości – ostrzega „WSJ”.

„Po porozumieniu w sprawie Cypru nie ma wygranych (...). Powstaje ryzyko, że następne takie negocjacje będą trudne i toksyczne” – powiedział w rozmowie z „WSJ” dyrektor Eurasia Group w Nowym Jorku Mujtaba Rahman. Eurasia Group jest międzynarodową grupą konsultingową specjalizującą się w analizach politycznych i gospodarczych.

EBC w pewnym sensie umocnił swoją pozycję podczas cypryjskiego kryzysu, skrócił bowiem negocjacje, grożąc odcięciem płynności dla tamtejszych banków. Analitycy zastanawiają się jednak, czy siła EBC została wykorzystana w dobrej sprawie. „Ponadto (...) instytucja, która powinna być z założenia daleka od mieszania się do polityki i wolna od jej wpływów, z całą pewnością podejmuje decyzje o istotnym znaczeniu politycznym” – podkreśla dziennik.

Pomysł, zgodnie z którym to właściciele depozytów mieli ponieść częściowo koszty tej akcji ratunkowej, wyszedł z MFW. Eksperci tego Funduszu wciąż mają sobie za złe, że w 2010 roku zaakceptowali program ratunkowy dla Grecji, który sprawił, że skala zadłużenia tego kraju wzrosła niebotycznie i zapewne sumy te nigdy nie zostaną zwrócone. Tym razem MFW postanowił znaleźć inne rozwiązanie i popadł w kolejną skrajność, obciążając klientów banków częściowym kosztem akcji ratunkowej – pisze „WSJ”.

Stało się ponadto jasne, że nawet w obliczu kolejnego poważnego kryzysu niektóre instytucje, jak eurogrupa, nie są w stanie podjąć szybko decyzji; tym razem ministrowie finansów stali się postronnymi obserwatorami, a ostateczne porozumienia negocjowali inni politycy, jak przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy – konkluduje nowojorski dziennik.

IK, PAP