Woś: W Polsce nie było masowej inwigilacji Pegasusem
Środa, 27 marca 2024 (17:13)Inwigilacja Pegasusem nie była prowadzona na masową skalę; w roku najczęstszego jego użycia, czyli 2021, było
ok. 200 zgód nałożonych na ok. 100 osób – powiedział
były wiceminister sprawiedliwości, poseł PiS Michał Woś, który w środę zeznaje przed sejmową komisją śledczą
ds. Pegasusa.
„Państwo polskie było głuche i ślepe na działania kryminalistów, którzy przeszli ze zwykłych telefonów, zwykłych smsów na aplikacje na swoich smartfonach
i zaczęli komunikować się, organizować działalność przestępczą” – powiedział Michał Woś, który wyjaśniał podczas swobodnej wypowiedzi przed komisją powody,
dla których konieczne było zakupienie przez służby nowoczesnego systemu kontroli inwigilacji przestępców.
Podkreślił też, że mimo iż w przestrzeni publicznej panowało przekonanie, że inwigilacja Pegasusem była
w Polsce na masową skalę, to jednak dotyczyła – jego zdaniem – niewielkiej liczby osób. „W roku najczęstszego jego użycia, czyli w roku 2021, to było około 200 zgód nałożonych na około 100 osób [...], a innymi laty, kiedy
był stosowany, nawet to nie przekroczyło 100 osób”
– podał Michał Woś.
Przypomniał też, że za każdym razem użycia inwigilacji sądy muszą wydać na to zgodę. Przytoczył przy tym ocenę szefa MS, prokuratora generalnego Adama Bodnara, który powiedział, że nie zna przypadku użycia Pegasusa bez zgody sądu.
„Przynajmniej na bazie tego, co analizowaliśmy do tej pory, ale trudno mi to wykluczyć. Może powiem tyle, że to,
co nam wychodzi, to to, że paradoksalnie... Służby dość mocno dbały o taką swoistą, zewnętrzną biurokrację
w kontekście tych wszystkich działań, które powinny być podjęte” – mówił Adam Bodnar, którego wypowiedź przedstawił Woś, odczytując ją na smartfonie.
System – jak przekonywał były wiceminister sprawiedliwości – „był w pełni sprawdzalny, kontrolowalny, a dostęp do niego był ograniczony”. „Każdy dostęp jest odnotowalny, [...] a serwery znajdują się w Polsce i jest to też szyfrowane. Wiemy, że aż 12 razy ten system posłużył, bo on był administrowany przez CBA, ale używany przecież w połowie przypadków właściwie przez kontrwywiad cywilny, czyli przez ABW, ale też przez SKW, przez inne służby, ale 12 razy dotyczył ścigania zabójstw” – podał Michał Woś.
„Ale też w innych kategoriach przestępstw, czyli mamy szpiegostwo, ta słynna rozbita grupa tych 16 szpiegów, którzy też posługiwali się komunikatorami. Mamy terroryzm, mamy korupcję, mamy zorganizowane grupy przestępcze, obrót narkotykami, porwanie dla okupu, pranie brudnych pieniędzy [...]. I gdyby zdarzyło się tak, że jacyś terroryści zaatakowaliby Polskę, że ludzie by zginęli, to pojawiłyby się pytania i byłaby taka komisja śledcza, która by pytała, dlaczego Polska nie kupiła takiego systemu” – dodał Michał Woś.
„Dlaczego Polska pozwoliła na to, żeby przestępcy, terroryści, ludzie o złych intencjach mogli sobie pozwolić na to, żeby komunikować się, a państwo polskie ma być ślepe i głuche na to, co się tam wyrabia. Gwarantuję państwu, że ta hucpa polityczna byłaby odwrócona
w drugą stronę, czyli byłaby komisja śledcza, która
by dotyczyła, dlaczego takiego systemu w Polsce
nie było” – stwierdził.
Były wiceminister sprawiedliwości zaznaczył też,
że Ministerstwo Sprawiedliwości udzieliło dotacji dla CBA na zakup Pegasua, ale go nie kupiło. „Nie jest prawdą,
że Woś, Ziobro kupili Pegasusa, że Ministerstwo Sprawiedliwości kupiło Pegasusa. Nie. My zgodnie
z procedurą, ja i urzędnicy ministerstwa, zgodnie
z procedurą przekazaliśmy dotację dla Centralnego Biura Antykorupcyjnego, co się odbywało w 100 proc. zgodnie
z prawem. Wbrew narracji politycznej, którą państwo przyjęli i którą wmawiają opinii publicznej po to, żeby wywołać jakiś ferment” – zaznaczył Michał Woś.