Woś o przeszukaniu jego pokoju: Działanie bandyckie
Środa, 27 marca 2024 (14:56)Poseł Solidarnej Polski Michał Woś uważa, że przeszukanie jego pokoju poselskiego to działanie „nielegalne, bandyckie” oraz „mające wyłącznie podtekst polityczny”. Według polityka zabezpieczono jego laptopa z plikami „niezwiązanymi zupełnie z Funduszem Sprawiedliwości”.
W środę przed południem szef Kancelarii Sejmu Jacek Cichocki poinformował o przeszukaniu pokoju
b. wiceministra sprawiedliwości Michała Wosia w hotelu poselskim przez służby, zaznaczając, że działania te odbyły się w obecności posła.
Michał Woś odniósł się do sprawy podczas późniejszego briefingu w Sejmie. W opinii posła Suwerennej Polski „są to bandyckie metody”, „celowo realizowane” przed jego środowym przesłuchaniem przed komisją ds. Pegasusa.
„Jeszcze niedawno Adam Bodnar [minister sprawiedliwości, prokurator generalny – przyp. PAP] twierdził, że przeszukania w miejscach zamieszkania, miejscach, które należą do posłów, są także objęte immunitetem parlamentarnym. Oczywiście zmienił zdanie, co potwierdza zasadę, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia” – powiedział poseł.
Według Michała Wosia we wtorek na zlecenie Prokuratury Krajowej doszło do wejścia do jego domu w czasie, gdy był w drodze do Warszawy. Jak relacjonował, gdy wrócił, czynności już się zakończyły. Tłumaczył, że do Warszawy ostatecznie dotarł w godzinach nocnych i zastał zaplombowany pokój w hotelu sejmowym. Według polityka Straż Marszałkowska odmówiła mu przekazania klucza do jego pokoju, informując, że takie jest postanowienie prokuratorskie.
Tymczasem – w opinii Michała Wosia – to „absolutna nieprawda”. Według polityka rano prowadzący czynności przedstawili mu postanowienie, „w którym nie jest wskazany hotel sejmowy, są wskazane inne nieruchomości, a nie ten hotel sejmowy”. „Przekazałem więc informacje, że jest to działanie absolutnie nielegalne, bandyckie
i mające wyłącznie podtekst polityczny” – powiedział Woś.
Według polityka Suwerennej Polski w środę zabezpieczono jedną rzecz – laptopa, w którym – jak mówił – miał „kilka plików niezwiązanych zupełnie z Funduszem Sprawiedliwości”. „W tym jeden – moje notatki, które były przygotowane na to posiedzenie [środowe komisji śledczej ds. Pegasusa – przyp. PAP]” – dodał. „W związku z tym intencja, myślę, że dla każdego jest oczywista” – dodał.
„Postanowienie o wydaniu rzeczy i ewentualnym przeszukaniu dotyczy dokumentów odnoszących się do Funduszu Sprawiedliwości. Ja nie mam żadnych dokumentów, nie miałem, wszystkie dokumenty są w dyspozycji Ministerstwa Sprawiedliwości. Nawet zespół krajowy przekazał informację, że w pełni nimi dysponuje” – powiedział Michał Woś. Jego zdaniem „tym bardziej pokazuje to polityczny charakter tej hucpy (Donalda) Tuska i (Adama) Bodnara”.
W ocenie Michała Wosia marszałek Sejmu Szymon Hołownia i szef Kancelarii Sejmu Jacek Cichocki naruszyli prawo, „wydając zgodę na takie działania”.
Polityk wskazywał także podczas briefingu, że nadzorował Fundusz Sprawiedliwości w roku 2017 i 2018. Podkreślił, że w sprawie Funduszu Sprawiedliwości nie ma sobie nic do zarzucenia. „Wszystko było zgodnie z prawem. W czasie, kiedy ja podejmowałem decyzje i nadzorowałem Fundusz Sprawiedliwości, każda decyzja była zgodna z prawem i na pewno później, po tym czasie, kiedy Fundusz nadzorowały inne osoby” – zapewnił.
Michał Woś zapowiedział ponadto, że będzie składał zażalenie na decyzję prokuratury ws. przeszukań.
APW, PAP