Start w poniedziałek
Piątek, 12 kwietnia 2013 (02:06)Powołany przez premiera Donalda Tuska zespół jest tzw. organem pomocniczym premiera. Tego typu zespołów jest przy premierze aż 40. Począwszy od Rady Gospodarczej czy choćby rzecznika rządu do takich zespołów jak ds. polityki kosmicznej bądź współpracy ze strażami miejskimi.
Zarządzenie o powołaniu wyznacza zespołowi wyraźny charakter propagandowy – „wyjaśnianie opinii publicznej treści informacji i materiałów dotyczących przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej”.
– Jeśli chodzi o same podstawy prawne powołania takiego zespołu, to zastrzeżeń prawnych mieć nie można. Natomiast jedno co najmniej zaskakuje – jest to taki zespół propagandowy – ocenia konstytucjonalista dr Przemysław Czarnek (KUL). – Jak można wyjaśniać opinii publicznej coś, co nie jest wyjaśnione? Jeżeli byłoby tak, że wszelkie badania i śledztwo zakończyły się jakimiś rozstrzygnięciami i są one na tyle zawiłe, to miałoby to jeszcze jakiś sens – zaznacza.
– Rozumiem, że zespół będzie w mediach bronił tego raportu Millera, ponieważ są tam członkowie tej komisji, tak to rozumiem – mówi nam prof. Marek Żylicz, członek komisji.
Rolą propagandową zespołu oburzony jest poseł Andrzej Duda (PiS). – Jako administratywista, państwowiec, uważam że to jest absolutny skandal – powoływanie biura propagandy za publiczne pieniądze – podkreśla.
Dostęp do dokumentów
Innym konstytutywnym elementem zespołu jest „współpraca z organami i instytucjami państwowymi oraz innymi podmiotami posiadającymi wiedzę i informacje na temat przyczyn i okoliczności katastrofy lotniczej z dnia 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem”, jak również „wsparcie merytoryczne w zakresie wiedzy eksperckiej podczas konferencji i seminariów dotyczących przyczyn i okoliczności” tej katastrofy. Zakłada to dostęp do różnego rodzaju materiałów, również niejawnych. Poza tym jeden z paragrafów zarządzenia postanawia, że „organy administracji rządowej” na wniosek przewodniczącego zespołu „przedstawiają niezbędne informacje i dokumenty”. Szczegółowy regulamin prac zespołu nie jest na razie znany. Jak mówi „Naszemu Dziennikowi” Agata Kaczyńska, członek tego gremium, tego typu sprawy zostaną sprecyzowane podczas pierwszego posiedzenia zespołu, które ma się odbyć w poniedziałek.
Według dr. Czarnka, jeżeli członkowie zespołu posiadają odpowiednie certyfikaty dostępu do poufnych informacji – a z racji zasiadania także w Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych powinni je mieć – nie będą mieć problemów z dostępem do różnego rodzaju materiałów z zakresu swoich prac. – Jeżeli jednocześnie zasiadają w takim organie jak Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych, to z pewnością takie certyfikaty posiadają – mówi.
W skład zespołu weszli: Maciej Lasek (przewodniczący), Wiesław Jedynak (zastępca przewodniczącego), Agata Kaczyńska, Piotr Lipiec i Edward Łojek. Na co dzień wszyscy wchodzą w skład Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.
Jako członkowie zespołu będą otrzymywali wynagrodzenie, chociaż nie wszyscy członkowie tzw. organów pomocniczych premiera takie wynagrodzenie otrzymują. Na przykład członkowie Rady Gospodarczej doradzają, co nawet niedawno akcentował jej członek Jan Krzysztof Bielecki, społecznie.
– Ale przecież oni są członkami Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, z tego tytułu mają wynagrodzenia i w ramach obowiązków tam wykonywanych powinni wyjaśniać ewentualnie społeczeństwu to, co w tym raporcie napisano. Po co dodatkowe wynagrodzenie? Nie znajduję żadnego uzasadnienia – uważa dr Czarnek.
Oburzony jest również jeden z pełnomocników rodzin smoleńskich. – To osoby, które swojego raportu nie potrafiły obronić, a dzisiaj za publiczne pieniądze będą podejmowały tego rodzaju działalność. To pokazuje, o co w tej sprawie tak naprawdę chodzi – ocenia mec. Bartosz Kownacki. – Będziemy pytali, ile te osoby wzięły pieniędzy, np. członkowie zespołu parlamentarnego nie biorą żadnych diet, to pokazuje, że jedna strona liczy tylko na pieniądze, ewentualnie musi sobie kupić pracowników za pieniądze, druga strona potrafi działać bezinteresownie – zaznacza.
Zenon Baranowski