• Sobota, 14 marca 2026

    imieniny: Leona, Matyldy, Jarmiły

Mieszkańców przerażają puste ulice

Wtorek, 26 marca 2024 (10:37)

W rozmowie ze stowarzyszeniem papieskim Pomoc Kościołowi w Potrzebie ks. kard. Pierbattista Pizzaballa, łaciński patriarcha Ziemi Świętej, zaprosił wiernych
z Polski, by nie bali się pielgrzymować do Jerozolimy. „Potrzebujemy znowu usłyszeć polskie pieśni
na Via Dolorosa” – powiedział. Rozmawiał z nim
ks. prof. Waldemar Cisło.

W trakcie pobytu w Ziemi Świętej ks. prof. Waldemar Cisło i towarzyszący mu pracownicy Pomocy Kościołowi
w Potrzebie usłyszeli od chrześcijan, że kolejne rodziny myślą o wyjeździe. Mieszkańców przerażają puste ulice, restauracje i hotele. Ewa Rishmawi, która od 36 lat żyje
w Betlejem, mówi, że każdego roku o tej porze słychać było języki z całego świata. „Dzisiaj pusto, nie ma ludzi, nie ma autobusów; jest tak od pięciu miesięcy” – wyjaśnia.

Agustin, który pracuje jako kucharz w miejscowym hotelu, porównuje turystów do krwi. „Bez nich w Betlejem nie ma życia, a tym, co przyciąga ludzi jest Grota Narodzenia”
– tłumaczy. Wskazuje, że z kultury mieszkańców wyłania się ogromna gościnność. „Dlatego pierwszą rzeczą, jaką zobaczą turyści, po przejściu przez próg hotelu, jest uśmiech, bo nasze domy i hotele stają się domem dla nich” – podkreśla.

Chrześcijanie z Betlejem nie znajdą pracy w Izraelu,
bo państwo uniemożliwia to wszystkim Palestyńczykom.
Na miejscu, przez brak pielgrzymów, nie mają komu sprzedawać swoich wyrobów z drewna oliwnego, co dla wielu rodzin było głównym źródłem utrzymania. „Wielu już wyemigrowało. Wiem, że teraz gotowych do emigracji jest około 67 rodzin, rodzin chrześcijańskich” – zaznacza Ewa Rishmawi. Tłumaczy, że sytuacja, jaka utrzymuje się
w regionie, zmusiła ludzi, by sięgać po oszczędności,
ale nie jest to skarbonka bez dna.

Ksiądz kard. Pizzaballa dla zobrazowania sytuacji
na miejscu posłużył się przykładem procesji, jaka
co roku odbywa się w Niedzielę Palmową. „Zazwyczaj mamy 30-40 tys. wiernych, a tym razem było ich
mniej niż 3 tys.” – wyjaśnił.

Siostra Szczepana Hrehorowicz, elżbietanka
z betlejemskiego Domu Pokoju, dostrzega ogromne przygnębienie mieszkańców. „Bardzo brakuje tłumów, wielogodzinnych kolejek przed wejściem do Grobu Pańskiego czy Groty Narodzenia. Ludzie są zdesperowani, bo utrzymywali się tylko dzięki pielgrzymom” – zauważa.

Dom Pokoju w Betlejem kupuje od chrześcijan ich wyroby
z drewna oliwnego i próbuje dostarczać do polskich parafii. Pomoc Kościołowi w Potrzebie udostępnia wytwarzane przez chrześcijan różańce, krzyże czy figurki na swojej stronie internetowej: https://pkwp.org/sklep. „Próbujemy objąć ich wsparciem na różne sposoby, dlatego jeśli nie uda nam się być tutaj, na miejscu, to sięgnijmy po ich pracę, by dać im argumenty dla pozostania w Ziemi Świętej, która od zawsze była ich domem” – podkreśla
ks. prof. Waldemar Cisło.

W Betlejem wykładowca UKSW udał się do sklepu,
gdzie od 85 lat pamiątki sprzedaje rodzina Tabashów.
Z ust Roniego, właściciela, padło zaproszenie skierowane do Polaków. „Betlejem bez polskich pielgrzymów nie jest takie samo. Roni czeka na was” – powiedział.

Po eskalacji konfliktu w regionie Pomoc Kościołowi
w Potrzebie objęła wsparciem ponad 860 rodzin
w Ziemi Świętej, którym dostarcza m.in. bony żywnościowe i umożliwia zakup niezbędnych leków.

APW, Biuro Prasowe PKwP Polska