• Środa, 21 sierpnia 2019

    imieniny: Piusa, Joanny, Kazimiery

Szef BOR nie jest magistrem

Wtorek, 3 lipca 2012 (08:09)

Od kilku miesięcy senator Marek Martynowski (PiS) zabiega u ministra spraw wewnętrznych Jacka Cichockiego o precyzyjną odpowiedź na jedno proste pytanie: czy gen. Marian Janicki, szef Biura Ochrony Rządu, ma tytuł magistra?

Pierwsze oświadczenie do ministra spraw wewnętrznych Jacka Cichockiego w sprawie wykształcenia gen. Mariana Janickiego Martynowski skierował 16 lutego 2012 roku. Zadał jedno proste pytanie: czy obecny szef BOR posiada tytuł magistra?

Odpowiedź, ale już nie tak precyzyjna jak pytanie, przyszła po miesiącu, 21 marca 2012 r. podpisana przez wiceministra Michała Deskura. Czytamy w niej: „Generał dywizji Marian Janicki, otrzymując nominację na stanowisko Szefa Biura Ochrony Rządu, spełniał warunki określone w rozporządzeniu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 4 września 2002 roku w sprawie wymagań, jakim powinien odpowiadać funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu na stanowisku szefa komórki organizacyjnej lub innym stanowisku służbowym (Dz. U. Nr 165, poz. 1357 z późń. zm.). Mianowanie go było zgodne z przepisami pragmatyki służbowej”.

Ponieważ senator nie otrzymał precyzyjnej odpowiedzi, ponowił pytanie 12 kwietnia. „Ponownie proszę o informację, czy generał dywizji Marian Janicki w momencie otrzymania nominacji na stanowisko szefa Biura Ochrony Rządu posiadał tytuł magistra. Jeżeli tak, to kiedy i na jakiej uczelni ten stopień uzyskał, jaki był tytuł pracy magisterskiej. Proszę również o informację, czy generał dywizji Marian Janicki przeszedł kursy oficerskie. Jeżeli tak, to jakie, gdzie i kiedy” – napisał do Jacka Cichockiego Martynowski.

Na odpowiedź przyszło mu z kolei czekać prawie 2,5 miesiąca. I był to długi wywód na temat tworzenia BOR. W piśmie z 20 czerwca Deskur napisał, że „generał dywizji Marian Janicki ukończył studia wyższe zawodowe na Wydziale Inżynierii Materiałowej w Akademii Górniczo-Hutniczej i 28 lutego 1995 r. uzyskał tytuł inżyniera”.
– Nie ma studiów pięcioletnich inżynierskich. Są studia trzyletnie inżynierskie i później jest magisterka, która trwa półtora roku czy dwa lata. Widziałem w 2007 r. teczki gen. Janickiego. Na ich podstawie oraz tych dokumentów, które posiadał w 2007 r., przyznałem mu etat majora, bo nie miał pełnego wykształcenia – mówi płk rez. Andrzej Pawlikowski, szef BOR w latach 2006-2007.

Zastanawiające jest tłumaczenie MSW, które w piśmie do Martynowskiego stwierdziło jednocześnie, że „wymóg posiadania kwalifikacji zawodowych na poziomie przeszkolenia specjalistycznego, wykształcenia i stażu służby nie dotyczy wskazanego oficera, bowiem w chwili wejścia w życie ww. rozporządzenia (Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 4 września 2002 r.) zajmował on stanowisko Szefa Logistyki – Zastępcy Szefa BOR”.

– Zadałem konkretne pytanie: czy gen. Janicki ma tytuł magistra. Nie odpowiedziano mi na nie. Z kontekstu pisma wynika jednak jasno, że tego magistra nie ma, tylko tytuł inżyniera. Zasłanianie się w piśmie tym, że był już wcześniej w BOR, traktuję tak, jakby to rozporządzenie było pisane pod niego. Jest to dla mnie cały czas ewidentne poświadczanie nieprawdy, jak wcześniej w przypadku wykształcenia Kwaśniewskiego – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” senator Marek Martynowski.

Procedury sobie, Janicki sobie


Z rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych i administracji z 4 września 2002 r. w sprawie wymagań, jakim powinien odpowiadać funkcjonariusz BOR na stanowisku szefa komórki organizacyjnej lub innym stanowisku służbowym, żeby dowodzić BOR, a tym bardziej zostać generałem, wynika, że trzeba się legitymować co najmniej wykształceniem wyższym drugiego stopnia. I posiadać tytuł zawodowego magistra. Paragraf 4 tegoż rozporządzenia stwierdza wyraźnie: „Na stanowisko szefa komórki organizacyjnej lub na inne stanowisko służbowe, zaszeregowane do grupy uposażenia zasadniczego od U-01 do U-13 określonej zgodnie z odrębnymi przepisami, mianuje się funkcjonariusza, który posiada wykształcenie wyższe z tytułem zawodowym magistra lub innym równorzędnym”.

W dniu powołania na stanowisko szefa BOR Janicki miał tylko ukończone studia inżynierskie pierwszego stopnia, nierównorzędne ze studiami pięcioletnimi magisterskimi.

– Rozumiem, o co chodzi w tym tłumaczeniu ministerstwa spraw wewnętrznych, które jako odpowiedź na swoje pytania dostał pan senator Martynowski, i z tym się nie zgadzam. Janicki w chwili zmiany ustawy, jak rozumiem, był zastępcą szefa BOR i nie spełniał wymogów, jakie nowa ustawa nakładała na zastępcę szefa BOR lub szefa BOR, gdyż ta wymagała wyższego wykształcenia – mówi mec. Bartosz Kownacki.

Prawnik zaznacza, że Janicki miał tytuł inżyniera, czyli posiadał wyższe wykształcenie, takie, jakie wymagane było w poprzedniej ustawie. Gdy w 2001 r. weszła w życie nowa ustawa o BOR, Janicki powinien uzupełnić swoje wykształcenie.

– Często jest tak, że gdy zmienia się ustawa, dana osoba pozostaje na tym samym stanowisku lub na stanowisku równorzędnym, by jej sytuacja nie uległa pogorszeniu. Natomiast zastępca szefa BOR i szef BOR to nie są równorzędne stanowiska. Janicki, zostając szefem BOR, awansował, mimo że nie spełniał przesłanek ustawy. To było złamanie ustawy i ewidentne przekroczenie uprawnień przez osobę, która dokonała jego mianowania – podkreśla prawnik.

W jego ocenie, z pisma Deskura wynika, że to nie Janicki zataił informacje o swoim wykształceniu, lecz działano na jego korzyść, naciągając lub łamiąc świadomie ustawę o BOR.

– To pewne, że gen. Marian Janicki w świetle tych informacji nie powinien być szefem BOR – kwituje Kownacki.

Senator Martynowski deklaruje, że na następnym posiedzeniu Senatu, rozpoczynającym się pojutrze, złoży kolejne oświadczenie w sprawie wykształcenia Janickiego. Tym razem do Donalda Tuska.

– Chcę zapytać, czy panu premierowi znane są osiągnięcia edukacyjne szefa BOR i co zamierza w tej sprawie zrobić. Może pan premier nie wiedział, jak nominował go w 2007 r. na szefa BOR, że ma on kwalifikacje niezgodne z rozporządzeniem. Zastanawiam się, czy z tego powodu nie złożyć również zawiadomienia do prokuratury – mówi Martynowski.

Piotr Czartoryski-Sziler