Memorandum ad Kalendas Graecas
Czwartek, 11 kwietnia 2013 (02:04)Z Pawłem Szałamachą (PiS), byłym wiceministrem Skarbu Państwa, rozmawia Maciej Walaszczyk
Mikołaj Budzanowski bagatelizuje formułę memorandum, które spółka EuRoPol Gaz podpisała z Gazpromem w sprawie budowy gazociągu z Białorusi na Słowację. Minister mówi, że to tylko „techniczne porozumienie”, które dotyczy analiz i wymiany informacji w związku z jego realizacją. Jak Pan ocenia jego wagę?
– Minister Budzanowski próbuje ratować twarz.
To znaczy, że formuła memorandum jest poważnym zobowiązaniem do budowy fragmentu tego gazociągu w Polsce?
– Nie znam jego treści, więc nie wiem dokładnie, czego dotyczy i co w nim zapisano. Natomiast minister skarbu ratuje twarz, choć sytuacja ta pokazała, że jest ministrem malowanym. On nie może przecież, odpowiadając za konkretne sprawy, nie wiedzieć, że podpisano taki dokument i jaka jest jego waga.
Czym jest w takim razie memorandum?
– Jest to zobowiązanie do współpracy. Można je ukryć pod różnymi formułami, które możemy nazwać: umową, memorandum, porozumieniem, protokołem uzgodnień czy w inny sposób. Jednak zawsze jest to dokument rodzący różnego typu zobowiązania.
Podobno już od jesieni PGNiG wiedziało, że w zamian za niższą cenę gazu dostarczanego przez Gazprom do Polski Rosjanie mieli zażądać właśnie od Warszawy zgody na budowę drugiej nitki gazociągu jamalskiego.
– Jeśli rząd zgodziłby się na to, byłby to oczywiście błąd.
Były doradca Lecha Kaczyńskiego Janusz Kowalski twierdzi, że Rosjanom nie chodzi bynajmniej o budowę Jamału II, ale przejęcie kontroli, najpierw nad spółką EuRoPol Gaz, a później gazociągiem.
– Zasadniczo Rosjanie chcą się znaleźć wszędzie tam, gdzie napotykają pustkę decyzyjną. Przejęcie Jamału jest jedną z takich hipotez. Skandalem jest przecież w ogóle sytuacja, w której Polska nie jest jedynym właścicielem tego gazociągu. Ale decyzje w tej sprawie zapadły w połowie lat 90. i to jest stan zastany. Powinniśmy przecież być właścicielem całości infrastruktury, która przebiega przez terytorium Rzeczypospolitej. Gdyby Kreml chciał wypchnąć Gaz System z pozycji operatora gazociągu, to polepszyłoby na pewno ich sytuację. Ja widzę również sytuację, w której plan drugiej nitki gazociągu jest elementem zastraszania Ukrainy. Tak jak Nord Stream zwiększył instrumentarium możliwego nacisku na Polskę, tak teraz podobna operacja może być przeprowadzona przez Kreml, a przy współpracy z rządem Tuska, wobec Ukrainy.
Przez wiele lat blokowaliśmy budowę Jamału II z pominięciem terytorium Ukrainy. Solidarność z Kijowem była dla nas opłacalna?
– Nie mamy żadnego interesu we wzmacnianiu dominującej pozycji Gazpromu na rynkach w Europie Środkowej, choćby przez budowę korytarzy tranzytowych, których przebieg podminowuje pozycję Ukrainy. Tym bardziej że sytuacja na rynku gazowym jest zasadniczo inna niż jeszcze 5-6 lat temu. To znaczy poprzez nowe technologie i eksploatację gazu niekonwencjonalnego nastąpiła zmiana formuł cenowych, a konkretnie systematyczny spadek cen gazu. Nie mamy więc powodu, by nie wykorzystać tej sytuacji. Tak jak przez pierwsze 15 lat od przełomu 1989/1990 Rosja była na uprzywilejowanej pozycji i korzystała z sytuacji na rynkach światowych. Natomiast teraz powinniśmy konsekwentnie rozszczelniać ten system, który został zbudowany.
Problem w tym, że politykę dywersyfikacji torpedują kolejne rządy. Najpierw Leszek Miller zablokował kontrakt na gaz z Norwegii, potem przyszedł rząd PO – PSL, który w 2010 r. podpisał aneks do umowy gazowej.
– Jednak nawet ten rząd kontynuuje budowę terminalu LNG w Świnoujściu, który choć z opóźnieniem, ale powstaje. Jest szansa na zwiększenie krajowego wydobycia. Dlatego powinniśmy dbać o własny interes i pozwolić Rosji zajmować się swoimi problemami, a na pewno nie pomagać im wyciągać się z tych kłopotów, które są związane ze spadającymi cenami gazu. Sam Gazprom ma dziś poważne problemy i przy obecnym poziomie wydobycia nie mieliby wystarczającej ilości gazu, by wtłoczyć te 15 mld sześciennych do Jamału II. Dlatego tym bardziej realne jest, że gdyby ten gazociąg powstał, to magistralą biegnącą przez Ukrainę poszłoby mniej gazu niż obecnie. Trzeba być konsekwentnym i nie dać się nabrać na rzekome korzyści, jakie mają płynąć z budowy Jamału II przez Polskę. To jest absurd. W tym samym dniu, gdy ujawniono informację o budowie drugiej nitki gazociągu, Polska Grupa Energetyczna, z prezesem Kilianem, który jest ściśle związany z PO, poinformowała, że nie będzie budowała nowych bloków energetycznych w Opolu. A więc nie będzie kontynuowała inwestycji przygotowywanej od wielu lat o wartości ponad 10 mld złotych.
Kilka miesięcy temu spółka Energa zatrzymała inwestycję w Ostrołęce.
– Choć Ostrołęka to projekt mniejszy niż Opole. Za to mamy z jednej strony Jamał II, a z drugiej zaniedbanie rozwoju krajowych nośników energetycznych, czyli ograniczanie górnictwa węgla kamiennego, w konsekwencji zaniechanie projektu inwestycyjnego. To niedopuszczalne. Jak to się ma do planów budowy spółki Inwestycje Polskie ministra Budzanowskiego i pobudzania koniunktury gospodarczej w kraju? To wszystko nie może ujść rządowi na sucho i o tym powinna dowiedzieć się opinia publiczna.
Co powinien zrobić rząd, żeby ratować sytuację i obronić polski interes?
– W relacjach wewnętrznych sprawa powinna się zakończyć dymisją ministra Budzanowskiego i ludzi, którzy zasiadają z ramienia ekipy rządowej w PGNiG i EuRoPol Gazie. Natomiast w relacjach z Federacją Rosyjską sprawa powinna się zakończyć niczym. Samo memorandum powinno sobie leżeć, leżeć, leżeć, nawet przez 20 lat, i tyle.