• Poniedziałek, 27 kwietnia 2026

    imieniny: Zyty, Teofila, Felicji

Uzdrawiające spojrzenie

Niedziela, 10 marca 2024 (08:41)

Jezus powiedział do Nikodema: „Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.

A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki zostały dokonane w Bogu”. (J 3,14-21)

Rozważanie:

Czytana dziś perykopa ewangeliczna to fragment nocnej rozmowy Nikodema z Jezusem. Pan Jezus przywołuje epizod z wędrówki Izraelitów do Ziemi Obiecanej. Jadowite węże pojawiły się w momencie utraty wiary w Bożą Opatrzność. Stały się ucieleśnieniem panicznego strachu! Ludzie szli ze wzrokiem wbitym w ziemię: szarobury kolor piasku i skał pustyni synajskiej zlewał się z kolorem gadzich łusek. Dominowała jedna myśl: czy spod kamienia nie wypełźnie wąż? Przypadkiem nadepnięty nie zaatakuje znienacka? Czy nocą nie wsunie się do namiotu, szukając ciepła w sąsiedztwie ludzkiego, dygoczącego ze strachu ciała? Panika! Mojżeszu, ratuj!

Jaką dostają receptę? „Spójrzcie wysoko w niebo na miedzianego węża, umieszczonego na wysokim palu!”. To znaczy: porzućcie lęk! Zostawcie wszystko, co po ludzku wydaje się wam zabezpieczeniem! Zaufajcie Bogu! Nawet jeśli jeszcze teraz nie rozumiecie. I czytamy dalej: „Rzeczywiście, jeśli kogo wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża miedzianego, zostawał przy życiu” (por. Lb 21,5-9).

Dziś również jesteśmy wypełnieni lękiem. Utrata pewności siebie sprowadza myśli do tego, co ziemskie, materialne, ulotne. Na więcej nie starcza czasu, chęci i sił. Drepcemy noga za nogą, zmęczeni, zrezygnowani, zastraszeni.

Co proponuje Jezus? – Podnieś oczy, zaufaj Mi! Zabiorę od ciebie strach! Spojrzenie na krzyż, pełne wiary i miłości, przyjęcie wszystkiego, co on wyraża, uzdrowi cię z fałszywego przekonania, że Bóg chce ci coś zabrać!

Będą mówić: to nielogiczne, bez sensu. To bajki, złudzenie! Będą podpowiadać: walcz! Szukaj ratunku w gabinecie psychoterapeuty, nie w konfesjonale! Bierz życie pełnymi garściami, nawet jeśli jest to okupione codziennym łykaniem antydepresantów!

I będzie coraz gorzej.

Jezus demaskuje diabelski fałsz, stawia sprawę bardzo jasno: „Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”. Trudno cokolwiek dodać.

 

Ks. Paweł Siedlanowski