• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Kolejna rozbita rocznica

Czwartek, 11 kwietnia 2013 (02:04)

W trzecią rocznicę katastrofy smoleńskiej, w godzinę tragedii, premiera nie było na cmentarzu Powązkowskim. Donald Tusk nie przygotował również żadnego przemówienia.

 

Podobnie jak rok temu, przedstawiciele strony rządowej nie wykazali właściwego zaangażowania w uczczenie pamięci ofiar tragedii sprzed trzech lat. Trudno kilkuzdaniową wypowiedź dla mediów Donalda Tuska uznać za przemówienie. Premier ograniczył się do okrągłych słów, m.in. o tym, że „wierzy, że przyjdzie taki dzień, że ta tragiczna rocznica katastrofy smoleńskiej nie będzie dzieliła Polaków, i że będzie możliwa wspólna refleksja i modlitwa bez złych emocji”. Donald Tusk złożył wieniec i zapalił znicz przed pomnikiem upamiętniającym ofiary na cmentarzu Wojskowym na Powązkach około godziny 5.40. W rocznicę tragedii smoleńskiej Tusk poleciał w delegację do Nigerii. Szef rządu apelował w typowy dla siebie sposób o „spokój”, mówiąc, że „dobrze by było, abyśmy 10 kwietnia, niezależnie od poglądów, zamknęli oczy na tę wrzawę, która czasem się pojawia”. Premier nie wymienił z nazwiska prezydenta Lecha Kaczyńskiego, nie powiedział nic o wyjaśnieniu przyczyn tragedii, nie odniósł się w żaden sposób – nawet pobieżnie – do stanu polskiego śledztwa.

Ogodzinie 8.41 pod pomnikiem smoleńskim kwiaty złożyli przedstawiciele władz, a wśród nich Hanna Gronkiewicz-Waltz. Obchody, tak jak skład delegacji, były wyjątkowo skromne. Na Powązkach nie było ani marszałek Sejmu Ewy Kopacz, ani prezydenta Bronisława Komorowskiego. Nie było również żadnego przemówienia. Odrębne obchody zorganizowano w Pałacu Prezydenckim, w Świątyni Opatrzności Bożej, gdzie odsłonięto pierwszy fragment pomnika, który ma stanąć w Smoleńsku, w miejscu katastrofy, oraz w Sejmie, gdzie przedstawiciele władz parlamentu złożyli kwiaty pod tablicą upamiętniającą tragicznie zmarłych posłów i senatorów.

Właściwie wszędzie obchody miały nad wyraz mało uroczysty przebieg. Brak centralnych obchodów i głównego punktu uroczystości, w którym wzięliby udział najważniejsi urzędnicy państwowi, stanowi dobitne świadectwo tego, jak traktowana jest tragedia smoleńska przez stronę rządową i tego, że od trzech lat niewiele się w tej kwestii zmieniło. –Dziś wyraźnie widzimy strach obecnej władzy przed tematem Smoleńska, który rodzi marginalizację kolejnej – trzeciej już – rocznicy tragedii smoleńskiej – uważa Jacek Sasin (PiS), zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jego zdaniem, w dalszym ciągu mamy do czynienia z zabijaniem pamięci. – Pamiętamy to, co działo się w ubiegłych latach – gaszenie zniczy, wyrzucanie materialnych znaków pamięci o zmarłych, takich jak kwiaty. Wszystkie gesty, które widzimy, stanowią jawną walkę z pamięcią. W przypadku premiera Donalda Tuska mamy do czynienia z ogromnym ciężarem, który go przygniata. Decyzja o tym, żeby wyjechać 10 kwietnia jak najdalej z Polski, złożenie kwiatów przed pomnikiem właściwie w samotności, o świcie, rzucenie kilku okrągłych słów, z których nic nie wynikało – to wszystko świadczy o tym, że konsekwentnie mamy do czynienia z próbą całkowitej marginalizacji rocznicy tragedii smoleńskiej – ocenia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Jacek Sasin.

Jak stwierdza, to, w jaki sposób Donald Tusk „uczcił” ten szczególny dla Polaków dzień, można nazwać klasycznym „odtrąbieniem” przykrego obowiązku, po to aby nikt nie postawił zarzutu, że premier nie brał udziału w upamiętnieniu rocznicy. – Ten rząd nie tylko nie chce wyjaśniać przyczyn katastrofy smoleńskiej, ale również cały czas nie jest zainteresowany godnym jej upamiętnieniem – dodaje. Deprecjonowanie tragedii ma ostatecznie doprowadzić – według naszego rozmówcy – do zbiorowej amnezji, która zablokuje zadawanie niewygodnych pytań i stawianie hipotez obalających oficjalną, rządową wersję zdarzeń.

Paulina Gajkowska