Naukowcy o rozpadzie tupolewa
Środa, 10 kwietnia 2013 (17:22)Naukowcy Zespołu Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Samolotu Tu-154M, omawiając tezy zawarte w trzeciej części raportu przygotowanego przez zespół Antoniego Macierewicza po raz kolejny udowodniali, że rozpad rządowego samolotu Tu-154M na lotnisku Siewiernyj w Smoleńsku nastąpił tuż nad ziemią.
Poseł Antoni Macierewicz wyjaśnił, że zespół, któremu przewodniczy, a także prokuratura zamówiły badania u firmy SmallGIS, która zawodowo zajmuje się analizą zdjęć satelitarnych.
– Diagnoza w odpowiedzi na zamówienie prokuratury jest jednoznaczna. Wskazują i identyfikują miejsca dwóch eksplozji, do których doszło nad samą ziemią i które pozostawiły ślady tam na terenie tego straszliwego wrakowiska – podkreślił szef parlamentarnego zespołu ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej.
Jednocześnie zaznaczył, że nie ma żadnych podstaw do podważania wiarygodności przeprowadzonych badań.
W trakcie dzisiejszego posiedzenia Zespołu Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Samolotu Tu-154M prof. Kazimierz Nowaczyk, prof. Wiesław Binienda, prof. Marek Dąbrowski, prof. Wacław Berczyński oraz dr inż. Grzegorz Szuladziński wskazywali na kolejne dowody świadczące o wybuchach, które miały miejsce w rządowym tupolewie w dniu 10 kwietnia 2010 roku.
Niewygodne fragmenty
Profesor Kazimierz Nowaczyk zwrócił uwagę m.in. na fakt, że w nagraniach z rejestratorów oraz kokpitu wycięto pewne fragmenty komendy „pull up”. – Słyszalna jest tylko komenda „pull”, co jest niemożliwe. Ponieważ jest to automatyczny system, który musiał wyemitować pełny komunikat – zaznaczył naukowiec. Jednocześnie profesor dodał, że „wycięte z rejestratorów i nagrania z kokpitu pół sekundy, znajduje się bezpośrednio po TAWS 38”. – Można zatem przypuszczać, że nastąpiło wówczas zdarzenie, które zostało zarejestrowane przez czarne skrzynki, rosyjską i polską i było słyszalne w kabinie pilotów – dodał prof. Nowaczyk.
Tupolew rozpadł się w powietrzu
Z kolei prof. Wiesław Binienda, również będący ekspertem Zespołu Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Samolotu Tu-154M, podkreślił, że brak krateru i duże wrakowisko świadczy o rozpadzie samolotu w powietrzu. Z kolei za tym, że wybuch nastąpił w kadłubie, przemawiają m.in. przeciążenia panujące wewnątrz samolotu oraz stan, w jakim znajdowały się ciała ofiar.
Profesor Binienda zaprezentował także proporcje skrzydła Tu-154M oraz pnia brzozy i przypomniał, jak zachowuje się drzewo i duraluminium.
– Wytrzymałość brzozy jest mniejsza niż 20 MPa, a wytrzymałość duraluminium jest większa od 400 MPa. 11 września samolot, który uderzył w WTC, wyciął dziurę, wbijając się w budynek. Samolot przeciął tam nawet stalowe kolumny konstrukcji budynków, a stal jest znacznie bardziej wytrzymała niż drewno. Ponadto w brzozie stwierdzono ok. 35 proc. sęków, a one znacznie obniżają jej wytrzymałość. Z naszych badań wynika, że grubość pnia brzozy jest mniejsza niż 43 cm – dodał prof. Binienda.
Naukowiec zaznaczył ponadto, że za każdym razem podczas symulacji górna część brzozy upadała równolegle do toru lotu i tak właśnie powinna się zachować. Tymczasem – wskazał prof. Binienda – zgodnie z oficjalną wersją zachowała się ona niezgodnie z zasadami dynamiki i znalazła się prostopadle.
Kolejne dowody na wybuch
Inżynier Marek Dąbrowski w swoim wystąpieniu analizował awarie urządzeń w ostatniej fazie lotu tupolewa zaprezentował wykres będący odzwierciedleniem tego, co zapisano w polskiej skrzynce parametrów lotu.
Kolejny z ekspertów, prof. Wacław Berczyński zwrócił uwagę na naprężenia w skrzydle oraz ciśnienie wewnątrz samolotu. Jak zauważył ekspert zespołu, część ogonowa samolotu musiała odpaść na tyle wysoko, że mogła wykonać manewr obrotu w powietrzu. – Jest to dowiedzione tym, że część ogonowa była skierowana w przeciwnym kierunku, niż kierunek lotu samolotu – wyjaśniał prof. Berczyński. Dodał, że oderwanie skrzydła i wyrwanie nitów jednoznacznie dowodzi, że musiał nastąpić duży wzrost ciśnienia wewnętrznego. Naukowiec wyjaśnił, że jego przyczyną najprawdopodobniej były co najmniej dwa wybuchy. Jak dodał jeden, który miał miejsce w skrzydle oraz drugi już w kadłubie rządowego tupolewa.
Ostatni z występujących dziś ekspertów – dr inż. Grzegorz Szuladziński – podkreślił, że już na 2 do 3 sekund, gdy samolot znajdował się jeszcze przed brzozą, zaczęły się wybuchy. To właśnie w ich wyniku – zdaniem dr. inż. Szuladzińskiego – skrzydło się rozpadło. naukowiec wskazał, że jego zdaniem drugi wybuch mógł być wybuchem podwójnym. Główną detonację mógł wywołać ładunek konwencjonalny, który mógł doprowadzić do detonacji paliwa.
Rodziny wdzięczne naukowcom
Na dzisiejszym spotkaniu obecni byli przedstawiciele rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, m.in. brat tragicznie zmarłego prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego – Jarosław Kaczyński.
Beata Gosiewska, wdowa po Przemysławie Gosiewskim, zaapelowała do rządu, by zechciał współpracować z ekspertami. Jednocześnie podziękowała wszystkim, którzy angażują się w wyjaśnienie przyczyn i okoliczności śmierci polskiego prezydenta Lecha Kaczyńskiego i osób towarzyszących mu w drodze do Katynia.
- Chciałabym przede wszystkim, korzystając z tej możliwości, podziękować tym wszystkim, którzy poświęcają swój czas, wysiłek, bardzo często, narażając się, którzy dążą do wyjaśnienia prawdziwych przyczyn tej katastrofy, którzy ze względu na pamięć i ze względu na zasady, które powinny obowiązywać w państwie demokratycznym, tym wszystkim, którzy wkładają wysiłek, po to aby poznać prawdę, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 roku. Przede wszystkim chciałam podziękować wszystkim ekspertom współpracującym z zespołem – powiedziała Gosiewska.
IK, MM