• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Polskie instytucje tracą zaufanie

Środa, 10 kwietnia 2013 (09:16)

Mec. Bartosz Kownacki, pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej:

Od katastrofy smoleńskiej minęły trzy lata. Tymczasem śledztwo w tej sprawie nie rokuje najlepiej. Mieliśmy do czynienia z wieloma niedociągnięciami i zaniedbaniami ze strony instytucji państwowych. W tym świetle widać wyraźnie, że okoliczności katastrofy będzie bardzo ciężko ustalić. Znaczna część materiału dowodowego została zmarnowana. Inną kwestią jest fakt, że Polacy nie mają zaufania względem instytucji państwa. Opinia ta jest słuszna, ponieważ od pierwszych chwil po katastrofie smoleńskiej polskie instytucje nie działały prawidłowo i w dalszym ciągu jest wiele nieprawidłowości.

Instytucje bez zaufania

Przykładem, który wpływa na utratę wiarygodności i zaufania, jest wyciek informacji, które z różnych instytucji państwowych docierają do mediów. Sytuacja powinna być całkiem inna. Do polskiego społeczeństwa powinny trafiać jasne komunikaty od takich instytucji jak prokuratura. Sprawa trotylu na Tu-154M nie powinna być ujawniona przez „Rzeczpospolitą”, a przez śledczych, i to znacznie wcześniej. Przed medialną publikacją to instytucja państwowa, która była do tego zobowiązana, nie podała publicznie tych informacji. Jeśli prokuratura uważała, że informacje o trotylu będą chowane w tajemnicy, to wykazała się ogromną naiwnością. To było niemożliwe. Gdyby prokuratura przygotowała się i przedstawiła oficjalnie swoją wersję, to odbiór jej byłby całkiem inny. Tymczasem prokuratura nie tylko nie przedstawiła obiektywnej wersji, ale na dodatek próbowała zaprzeczyć publikacjom medialnym. Tym samym prokuratura kompletnie się skompromitowała i po raz kolejny zaufanie do instytucji państwowej zostało podważone.

Państwo skutecznie zapracowało sobie na tak ogromny brak zaufania ze strony społeczeństwa. 52 proc. polskich obywateli nie wie, co wydarzyło się w Smoleńsku. Jest to wynik niekompetencji i opieszałości instytucji państwowych, czyli komisji Jerzego Millera. Nie zmienia to faktu, że dostrzegam pewne pozytywne elementy.

Niewątpliwym sukcesem, jednym z nielicznych związanych z wyjaśnieniem katastrofy smoleńskiej, jest sprawa gen. Andrzeja Błasika, szkalowanego i obrażanego przez wiele osób. Jest to namacalny sukces, który w sposób obiektywny pozwolił obalić parateorię komisji MAK czy komisji Millera. W czasie tej sprawy udało się udowodnić, że wcześniej wytworzone dokumenty przez komisję nie są wiarygodne.

Gra Smoleńskiem

Przy okazji kolejnej rocznicy katastrofy smoleńskiej widzimy, jak strona rządząca gra tą tragedią. Donald Tusk i jego partia mieli świadomość po 10 kwietnia 2010 roku, że obiektywna i uczciwa odsłona tego, co wydarzyło się na lotnisku Siewiernyj, doprowadziłaby do utraty przez nich władzy. W wolnym kraju przy okazji trzeciej i kolejnej rocznicy katastrofy smoleńskiej mielibyśmy do czynienia z narodowymi uroczystościami przed pomnikiem upamiętniający ofiary tej tragedii, a znajdującym się na Krakowskim Przedmieściu. Przypomnę – miejsce to wybrały miliony rodaków. Taka wizja obchodów rocznicy katastrofy smoleńskiej byłaby możliwa, gdyby rządzący nie grali wydarzeniami sprzed trzech lat.

Niestety są tacy, których pamięć o katastrofie, fakt, że można do tego wracać i mieć refleksję o stanie państwa, tak niepokoi, że próbują wydarzenia z 2010 roku zepchnąć do podziemi i przypisać tylko Prawu i Sprawiedliwość.

not. IK