Pamiętamy o ofiarach katastrofy smoleńskiej
Środa, 10 kwietnia 2013 (06:03)Dokładnie trzy lata temu o godz. 8.41 czasu polskiego świat obiegła dramatyczna wieść. Otóż elita polska z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele tragicznie zginęła w drodze na obchody 70. rocznicy wymordowania przez sowieckie NKWD polskich oficerów.
Rządowy samolot Tu-154M rozbił się półtora kilometra od lotniska Siewiernyj w Smoleńsku. Ogromu tej narodowej tragedii nie da się przybliżyć słowami. Polska straciła swojego prezydenta, jego małżonkę Marię, ostatniego prezydenta na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego oraz 93 inne osoby, w tym te, które pełniły wysokie stanowiska państwowe i wojskowe.
Narodowe przebudzenie
Sobotni poranek 10 kwietnia 2010 roku na zawsze utkwi nam w pamięci. Po przekazaniu tej tragicznej wiadomości Polacy zaczęli jednoczyć się na modlitwie, szczelnie wypełniając kościoły. W ten sposób byli jeden z drugim, solidarni w tej dramatycznej chwili. O tym, jak wydarzenia sprzed trzech lat wstrząsnęły polskim społeczeństwem, świadczy chociażby fakt, że od razu Krakowskie Przedmieście w Warszawie zapłonęło blaskiem tysięcy zniczy, które Polacy spontanicznie przynosili przed Pałac Prezydencki. Wywieszali w swoich domach flagi narodowe, przynosili kwiaty w najważniejsze miejsca swoich miast.
Pierwsze dni po tragedii i tydzień żałoby narodowej dawały nadzieję, że Polacy obudzili się, a wyjaśnienie przyczyn oraz okoliczności katastrofy będzie priorytetem. Tymczasem sytuacja jest całkowicie odwrotna. Mimo że od tej narodowej tragedii minęły trzy lata, rodziny ofiar w dalszym ciągu nie mają odpowiedzi na wiele pytań. W międzyczasie powstały nowe, których lista stale się wydłuża. – W mojej ocenie, wszystko rozstrzygnęło się w pierwszych godzinach i dniach po katastrofie, kiedy polski premier i polskie władze nie stanęły na wysokości zadania. Gdybyśmy wtedy zachowali się jak państwo partnerskie, a nie przybrali postawę petenta, wszystko wyglądałoby dzisiaj zupełnie inaczej – wskazała w rozmowie z NaszDziennik.pl senator Alicja Zając, wdowa po senatorze Stanisławie Zającu.
Z kolei Andrzej Melak, brat tragicznie zmarłego Stefana Melaka zaznaczył, że „na naszych oczach powstaje na wzór kłamstwa katyńskiego nowe kłamstwo smoleńskie”. Choć – jak dodał nasz rozmówca – powinniśmy nauczeni tym smutnym doświadczeniem zbrodni katyńskiej, bronić i szukać prawdziwych przyczyn katastrofy Tu-154M.
Rozpowszechniane kłamstwo
Szybkie „śledztwo” przeprowadzone przez rosyjski Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) oskarżyło na oczach całego świata polskich pilotów, zarzucając im m.in. niekompetencję. Co więcej, dopuszczono się szkalowania Dowódcy Sił Powietrznych – gen. Andrzeja Błasika. Polscy rządzący nie poczuli się w obowiązku, by obalić te kłamstwa i bronić honoru polskich żołnierzy. Wręcz przeciwnie – rządowa komisja Jerzego Millera powtórzyła zarzuty stawiane Polakom przez rosyjskich śledczych.
O tym, że polskiemu rządowi nie zależy na ujawnieniu prawdy o Smoleńsku, świadczy chociażby fakt, że w dalszym ciągu wrak polskiego tupolewa znajduje się na terytorium Federacji Rosyjskiej i polscy śledczy jedynie za zgodą Rosjan mogą prowadzić jego badania. Wszystko to sprawia, że coraz większe grono Polaków dostrzega wiele nieprawidłowości i ma coraz więcej pytań, na które odpowiedzi brak.
– Mieliśmy do czynienia z wieloma niedociągnięciami i zaniedbaniami ze strony instytucji państwowych. W tym świetle widać wyraźnie, że okoliczności katastrofy będzie bardzo ciężko ustalić. Znaczna część materiału dowodowego została zmarnowana – powiedział w rozmowie z NaszDziennik.pl mec. Bartosz Kownacki, pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. Nasz rozmówca zauważył, że w ciągu tych trzech lat doszło do utraty zaufania wśród rodaków w stosunku do polskich instytucji państwowych, których zasadniczym zadaniem powinno być dbanie o wyjaśnienie okoliczności śmierci głowy państwa.
Kolejna rocznica tragicznych wydarzeń ze Smoleńska zmusza nas do refleksji. Czy rodziny ofiar nie zasługują na prawdę o okoliczności śmierci ich bliskich? Pamiętajmy w modlitwie o poległych naszych rodakach, którzy z miłości do Ojczyzny i szacunku względem jej historii lecieli do Katynia – reprezentując także i nas, by oddać hołd pomordowany tam Polakom.
Izabela Kozłowska