• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Sąd nad grabieżcami

Środa, 10 kwietnia 2013 (02:06)

KORESPONDENCJA SPECJALNA ZE SMOLEŃSKA

 

W jednym starym budynku mieści się cały smoleński wymiar sprawiedliwości. Na najwyższym piętrze jest sąd, poniżej prokuratura i wojskowy wydział śledczy (jednostka Komitetu Śledczego), a na parterze odpowiednik żandarmerii wojskowej i niewielki areszt. Gmach otacza płot z drutu kolczastego, wejścia strzeże uzbrojony w broń maszynową strażnik. Groźny, ale bez szczególnych formalności wpuszcza wszystkich interesantów.

Sprawę oznaczoną numerem 1-5/2013 (pierwszą w tym roku) otrzymał sędzia Rauf Ibragimow. Urodził się w 1974 r., z pochodzenia jest Azerem. Pracę w organach wymiaru sprawiedliwości rozpoczął od prokuratury wojskowej w Chimkach pod Moskwą. Był asystentem prokuratora. Później zdecydował się na karierę sędziowską i przeniesiono go do Smoleńska. Od czterech lat jest zastępcą przewodniczącego sądu, zresztą niewielkiego, zatrudniającego zaledwie pięciu sędziów.

Pierwszą rozprawę, tzw. wysłuchanie wstępne, wyznaczono na 23 kwietnia. Jej głównym celem jest wyjaśnienie wątpliwości proceduralnych i rozpatrzenie ewentualnego wniosku o zwrócenie sprawy prokuraturze. W tym przypadku zachodzi taka okoliczność. Wprawdzie oskarżenie przetrzymywało sprawę przez rok, ale popełniło kilka błędów. Przede wszystkim odmówiono rodzinie zapoznania się z aktami sprawy w Polsce. Śledczy Aleksandr Agieszyn zamiast wysłać przetłumaczone dokumenty do Polski, wzywał wdowę i córkę do Smoleńska. Nie ustalił też w prawidłowy sposób kręgu osób pokrzywdzonych; nie wie choćby, czy powinna się do nich zaliczać druga, małoletnia córka Andrzeja Przewoźnika. Zaniedbania mogą zostać nadrobione podczas wysłuchania wstępnego. Przez to może ono potrwać nawet trzy dni. O wysłuchanie wstępne prosiło też dwóch oskarżonych. Jeden chce zawrzeć ugodę i uniknąć rozprawy (sąd zgodził się na złożenie takiego wniosku), a drugi chciałby być sądzony przez sąd cywilny (sąd uznał to za bezpodstawne).

To posiedzenie sądu jest z zasady zamknięte dla publiczności i mediów. Jak mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” sędzia Ibragimow, właściwe rozprawy mogą rozpocząć się najwcześniej po pięciu dniach od zakończenia wysłuchania wstępnego. Mają być jawne. O ile – jak dodaje nasz rozmówca – nie zajdą jakieś niespodziewane okoliczności, zasadniczy przewód sądowy powinien być jawny.

Status osoby pokrzywdzonej w sprawie 1-5/2013 Rosjanie przyznali wdowie, jej córce, a także samej Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa; skradziono służbową kartę tej instytucji. Radę ma reprezentować jeden z jej pracowników.

W całej sprawie uderza przewlekłość. Federalna Służba Bezpieczeństwa zatrzymała sprawców 8 czerwca 2010 r., kilka tygodni po zawiadomieniu o podjęciu pieniędzy za pomocą karty płatniczej Andrzeja Przewoźnika po jego śmierci. Jednak Komitet Śledczy zakończył dochodzenie dopiero w grudniu 2011 r., zaś akt oskarżenia trafił do sądu 27 grudnia 2012 r., po ponad roku od zakończenia śledztwa. Co ze sprawą przez tyle czasu robiła niezbyt przeciążona pracą smoleńska prokuratura wojskowa?

Piotr Falkowski