Oddział Celny do likwidacji
Wtorek, 9 kwietnia 2013 (20:34)Przedsiębiorcy i samorządowcy z Bieszczadów protestują przeciwko likwidacji Oddziału Celnego w Sanoku. W ich ocenie pozostawienie w tej części województwa podkarpackiego jedynie oddziałów w Krościenku i Krośnie przedłuży czas odpraw, podniesie koszty działalności firm i postawi je przed widmem bankructwa.
Oddział Celny w Sanoku zabezpiecza potrzeby celne ponad 4 tysięcy lokalnych przedsiębiorców, a ponadto podmiotów gospodarczych z powiatów: sanockiego, leskiego, bieszczadzkiego i brzozowskiego. Niestety, ma działać tylko do końca maja br. Po jego zamknięciu siedmiu zatrudnionych tam pracowników ma wzmocnić inne oddziały celne na Podkarpaciu. Natomiast lokalni przedsiębiorcy będą zmuszeni korzystać z usług z oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów urzędów celnych w Krościenku, Krośnie lub w Rzeszowie, co wydłuży czas oczekiwania, a dodatkowo podniesie koszty ich działalności.
Niepewna jest także przyszłość współpracujących z Oddziałem Celnym agencji, które świadczą usługi dla przedsiębiorców w zakresie importu i eksportu. Likwidacji oddziału obawiają się ponadto klienci indywidualni, którzy sprowadzają np. samochody z zagranicy. – Restrukturyzacja Urzędów Celnych ma związek z szukaniem oszczędności w administracji publicznej i poprawą efektywności działań – informuje Jadwiga Zenowicz, zastępca Izby Celnej w Przemyślu. Według Izby, sanocki oddział odnotowuje spadek zgłoszeń celnych, a co za tym idzie – mniejszą efektywność. To z kolei nie jest zgodne z założeniami administracji celnej, która szuka oszczędności i oczekuje większej efektywności. Oczekiwania te mają zagwarantować uproszczone procedury odpraw, które wejdą w życie 1 czerwca br., i elektroniczne zgłoszenia dokumentów celnych.
Powyższej argumentacji administracji celnej nie przyjmuje do wiadomości poseł Bogdan Rzońca z Prawa i Sprawiedliwości. Uważa on, że oszczędności, jakie powstaną z takich rozwiązań, są śmiesznie niskie. W rozmowie z portalem NaszDziennik.pl parlamentarzysta podkreśla, że zwrócił się w tej sprawie z interpelacją do resortu finansów. Jednak odpowiedź, jaką otrzymał, nie była dla niego satysfakcjonująca, a wręcz przeciwnie – wzbudziła śmiech.
– W piśmie, które otrzymałem, jest informacja, że oszczędności z tytułu likwidacji Oddziału Celnego w Sanoku to „aż” 37 tys. złotych rocznie. Nagrody dla dyrektorów poszczególnych oddziałów są wyższe niż rzekome oszczędności, jakie ma przynieść likwidacja Oddziału Celnego w Sanoku – nie kryje zdumienia poseł Rzońca, który zapowiada kolejne interwencje w tej sprawie. – Oczekujemy zmiany rozporządzenia ministra finansów (Jacka Rostowskiego) w sprawie likwidacji Oddziału Celnego w Sanoku – mówi poseł PiS. Podkreśla jednocześnie, że likwidowanie przez rząd Platformy Obywatelskiej – Polskiego Stronnictwa Ludowego kolejnych instytucji powiatowych osłabia wizerunek Bieszczadów. – Jeżeli likwidowane są tego typu instytucje, to jest to wyraźny sygnał dla przedsiębiorców, że nie warto tam inwestować – dodaje poseł Rzońca.
Wobec powyższego stanowiska resortu finansów władze samorządowe Sanoka przeciwne likwidacji Oddziału Celnego w ich mieście zobowiązały się, że 37 tys. złotych oszczędności, jakie ma przynieść likwidacja Oddziału Celnego w Sanoku, pokryją z własnego budżetu. Wszystko po to, żeby nie hamować rozwoju przedsiębiorczości w regionie. Ponadto jak podkreśla Wojciech Blecharczyk, burmistrz Sanoka, oddział mieści się w obiekcie miejskim, za co samorząd nie pobiera żadnej opłaty. Obawia się, że wraz z likwidacją Oddziału Celnego w Sanoku obniży się wartość gospodarcza tego terenu, a co za tym idzie – odpłyną przedsiębiorcy, którzy dotychczas inwestowali w tej części Podkarpacia.
Dodajmy, że w 2012 r. został zlikwidowany Oddział Celny w Leżajsku, a w tym roku obok Sanoka planowana jest likwidacja Oddziału Celnego we Władysławowie.
Mariusz Kamieniecki