• Poniedziałek, 4 maja 2026

    imieniny: Floriana, Moniki

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Śmierć bez recepty

Wtorek, 23 stycznia 2024 (00:11)

Ekspresowe tempo prac nad projektem tłumaczy Kancelaria Prezesa Rady Ministrów.

– Polski rząd chce, aby Polki mogły same decydować o sobie. Dlatego tak zwana pigułka „dzień po” będzie dostępna bez recepty – przekazano. Warto w tym miejscu przypomnieć słowa Donalda Tuska, który tłumaczy „konieczność” powrotu do przepisów sprzed 2017 r., kiedy środki te były dostępne w aptekach bez żadnych ograniczeń. Eksperci wskazują na manipulacyjny i wprost kłamliwy przekaz forsowany przez szefa rządu. – Mówimy o swobodnym dostępie do środków antykoncepcyjnych, a precyzyjnie mówiąc – do tzw. pigułki „dzień po”, czyli do produktów leczniczych, które są stosowane w antykoncepcji. One zostały z bliżej nieokreślonych powodów wpisane do ustawy jako leki wymagające recepty, co często ogranicza lub redukuje do zera możliwość skorzystania z tego środka przez zainteresowane – zaznaczył premier na konferencji przed posiedzeniem Rady Ministrów.

Celowe wprowadzanie w błąd

Jak podkreśla Magdalena Guziak-Nowak, członek zarządu i dyrektor ds. edukacji w Polskim Stowarzyszeniu Obrońców Życia Człowieka, wiele sformułowań, których użył w swej wypowiedzi Donald Tusk, wynika z cynizmu. – Donald Tusk, zapowiadając, że tabletki znowu będą w tzw. wolnym obrocie, albo używa słów, których znaczenia zupełnie nie rozumie, albo cynicznie manipuluje i kłamie – ocenia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Magdalena Guziak-Nowak. Zwraca uwagę, że pomimo akcentowania antykoncepcyjnego charakteru tabletek „dzień po” ich zasadniczym zadaniem jest działanie antynidacyjne, czyli utrudniające zagnieżdżenie się zarodka w macicy. – W zależności od tego, w którym momencie cyklu zostanie ona zażyta, może działać na różne sposoby. W pewnych sytuacjach rzeczywiście uwidacznia się mechanizm antykoncepcyjny – gdy do współżycia doszło przed owulacją. Wtedy hormony zawarte w tabletkach „dzień po” zablokują jajeczkowanie, czyli uwolnienie dojrzałej do zapłodnienia komórki jajowej. Jednak trzeba pamiętać, że nie w celach antykoncepcyjnych opracowano tę pigułkę – przypomina. Tłumaczy również mechanizm działania przeciwzagnieżdżeniowy. – Preparaty te wpływają na śluzówkę macicy w taki sposób, że jeśli dojdzie do poczęcia dziecka, to istota ludzka na najwcześniejszym etapie rozwoju nie będzie mogła się w niej zagnieździć i dojdzie do sztucznego poronienia. I to jest zasadniczy cel wprowadzenia tych środków do obrotu. Dlatego podkreślanie w przekazach medialnych antykoncepcyjnego charakteru preparatu jest wprowadzaniem opinii publicznej w błąd – wyjaśnia dyrektor ds. edukacji w PSOŻC.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.

UW, „Nasz Dziennik”