• Poniedziałek, 4 maja 2026

    imieniny: Floriana, Moniki

Więźniowie algorytmów

Piątek, 19 stycznia 2024 (16:11)

Rodzice powinni stanowczo regulować czas spędzany przez dzieci w internecie.

Media społecznościowe: Facebook, Instagram, Snapchat, TikTok, X oraz YouTube w 2022 roku uzyskały łącznie blisko 11 miliardów dolarów przychodów z reklam skierowanych do młodzieży – wskazali naukowcy z Harvardu.

Świat wirtualny i nowe technologie mogą negatywnie wpływać na psychikę młodych odbiorców, co nie ulega wątpliwości. Można tu wskazać kilka niebezpieczeństw.
– Jedno z najważniejszych to algorytmy, które sprzyjają powstawaniu uzależnień od mediów społecznościowych
i gier. Badań naukowych to wykazujących są już setki. Wiemy dokładnie, w jaki sposób media społecznościowe mogą uzależniać, szczególnie młodzież – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Bogna Białecka, psycholog, prezes Fundacji Edukacji Zdrowotnej
i Psychoterapii.

To jednak nie wszystko. Kolejny problem to tworzenie się baniek informacyjnych. – Zjawisko polegające na tym, że osoba na przykład z depresją, która wchodzi w media społecznościowe, napotyka algorytmy dodatkowo podsuwające treści potęgujące to zaburzenie, ponieważ przyciągają one jej uwagę – wyjaśnia specjalistka.

W ocenie badaczy z Harvard T.H. Chan School of Public Health uzyskane wyniki wskazują na pilną potrzebę wprowadzenia rządowych regulacji dotyczących platform mediów społecznościowych, szczególnie w obliczu braku samoregulacji tej branży. – Z uwagi na obawy o zdrowie psychiczne młodych ludzi coraz więcej decydentów próbuje wprowadzić przepisy mające na celu ograniczenie w mediach społecznościowych praktyk, które mogą sprzyjać depresji, stanom lękowym czy zaburzeniom odżywiania – mówi prof. Bryn Austin, współautorka opublikowanej
w „PLOS ONE” analizy.

Dodaje, że chociaż platformy mediów społecznościowych twierdzą, iż są w stanie samodzielnie regulować swoją działalność tak, aby zmniejszyć szkody wyrządzane młodym ludziom, to jeszcze tego nie zrobiły. A badanie sugeruje, że wobec olbrzymich korzyści finansowych nadal mogą zwlekać z podjęciem skutecznych kroków.

Wskazano, że naukowcy wykorzystali dane z wielu różnych ankiet publicznych i badań rynku z lat 2021 i 2022, aby kompleksowo oszacować liczbę młodych (poniżej 18 r.ż) użytkowników Facebooka, Instagrama, Snapchata, TikToka, X (dawniej Twittera) i YouTube′a oraz powiązane
z nimi przychody z reklam. Na podstawie zebranych danych utworzyli model symulacyjny, który oszacował, ile przychodów z reklam każda z sześciu platform uzyskała od młodych użytkowników mieszkających w Stanach Zjednoczonych w 2022 roku.

Okazało się, że w badanym okresie w USA YouTube miał 49,7 mln użytkowników poniżej 18. roku życia, TikTok – 18,9 mln, Snapchat – 18 milionów, Instagram – 16,7 mln, Facebook – 9,9 mln, a X – 7 milionów. Łącznie platformy te wygenerowały prawie 11 miliardów dolarów przychodów
z reklam, które celowały w osoby nieletnie. 2,1 miliarda dolarów pochodziło od użytkowników w wieku 12 lat
i młodszych, a 8,6 miliarda dolarów od tych w wieku 13–17 lat.

Największe przychody z reklam skierowanych do młodzieży przed 12. rokiem życia uzyskały YouTube (959,1 mln dolarów), a następnie Instagram (801,1 mln dolarów)
i Facebook (137,2 mln dolarów).

Najwyższe przychody z reklam dla użytkowników w grupie wiekowej 13-17 lat uzyskały zaś Instagram (4 miliardy dolarów), TikTok (2 miliardy dolarów) i YouTube (1,2 miliarda dolarów).

Badacze obliczyli również, że w przypadku Snapchata przychody z reklam od osób poniżej 18. roku życia stanowiły aż 41 proc. ogólnych przychodów tej platformy. W przypadku TikToka było to 35 proc., YouTube′a
– 27 proc., a Instagrama 16 proc.

Doktor Andrzej Mazan zwraca uwagę na rozbudzanie pragnień konsumpcji oraz na uzależnienie. Zaznacza, że algorytmy reklamowe są niesłychanie precyzyjne
i następuje tam próba dopasowania treści do naszych oczekiwań. – Można powiedzieć, że jest to próba wymuszania oczekiwań, które niekoniecznie są zgodne z naszym rozwojem – mówi nam dr Andrzej Mazan, pedagog.

Podkreśla również, że w przypadku młodzieży, nawet jeśli jakaś część niekoniecznie chce korzystać z podsuwanych treści, to jednak w pewnym stopniu im ulega, bo zostaje przed ekranem i przegląda wyświetlane treści. – Jest to więc uleganie, a z drugiej strony marnowanie czasu
i swojego życia. I być może gdzieś tutaj pojawia się problem napięcia psychicznego, które nie pozwala dzieciom czy młodzieży zagospodarować swojego życia w taki sposób, jak powinni, czyli wybrać najlepszą, rozwojową wersją – argumentuje nasz rozmówca.

Kiedy mamy do czynienia z odziaływaniem reklam
i potrzebą nabywania  jakiegoś sprzętu, powoduje to jakąś formę uzależnienia od rzeczy. Jest jednak jeszcze coś istotnego, na co trzeba zwrócić uwagę. – Być może tu się pojawia największy problem użytkowania tych treści, że ktoś zagospodarowuje życie młodzieży i dzieci. Ktoś kiedyś ujął to w taki sposób, że reklamodawcy zachowują się jak korsarze, jak piraci w stosunku do naszego życia. Używając, zagospodarowując zasoby psychiczne, fizyczne czy czasowe użytkowników tych mediów – alarmuje pedagog.

Problem w tym, że pojawiają się wymuszone wybory ze strony użytkownika tych treści i zamknięcie przestrzeni poznawczej. – Następuje zawłaszczenie zarówno wolitatywnej, jak i poznawczej przestrzeni do dóbr, które są tam podsyłane. Spryt czy siła tych algorytmów jest ogromna i chodzi o to, żeby zawłaszczyć wyborem, aby dziecko czy młodzież stanęli przed takim wyborem, który wydaje im się wolnym, ale jest raczej wyborem wymuszonym – tłumaczy dr Andrzej Mazan.

– W mojej pracy naukowej i duszpasterskiej dostrzegam trzy główne zagrożenia związane z obecnością mediów społecznościowych wśród dzieci i młodzieży. Pierwszy to strata czasu. Nigdy w poprzednich pokoleniach nie zachodziło w takiej skali w najmłodszych pokoleniach zjawisko marnotrawstwa czasu i talentów. Dorastanie to najlepsza pod każdym względem pora ludzkiego życia, aby mądrze inwestować w wiedzę, rozwój talentów, poznawać świat. Obecne pokolenie młodych ma szansę zrealizować te same cele, co pokolenie sprzed kilku dekad, w zaledwie 20 procentach – wyjaśnia nam ks. Sławomir Kostrzewa.

Kolejne zagrożenie to utrata bądź upośledzenie instynktów społecznych. – Podtrzymywanie wirtualnych znajomości ma niewiele wspólnego z umiejętnością tworzenia więzi
w bezpośrednich kontaktach. Młodzi potrafią świetnie poruszać się w przestrzeni świata wirtualnego, ale w świecie żywych ludzi są zupełnymi kalekami – podkreśla duchowny.

Trzecie zagrożenie dotyka sfery duchowej. – Brak relacji
z ludźmi to także brak relacji z Bogiem. Bożkiem stają się wirtualne wszechświaty. Nieustanne bodźcowanie
i stymulacje umysłu uniemożliwiają nabycie umiejętności trwania w ciszy, niezbędnej do spotykania się z Bogiem na modlitwie. Ponadto, przestrzeń mediów społecznościowych zdaje się funkcjonować poza zasadami moralnymi. Tam w zasadzie dozwolone jest wszystko. Nie ma możliwości odróżnienia prawdy od fałszu – precyzuje ks. Sławomir Kostrzewa.

I dodaje, że młodzi, kształtując na tak lichym gruncie swój system moralny, stają się świetnym narzędziem manipulacji, ale są także zupełnie niezdolni do podejmowania moralnych decyzji oraz budowania życia na solidnych wartościach, jakie przez wieki dawało chrześcijaństwo. 

Być może warto na zakończenie zastanowić się nad tym, co można zrobić, by pomóc młodym chronić się przed zgubnym wpływem mediów społecznościowych.
– Podstawowa sprawa to apel do rodziców, by zrezygnowali z łatwej elektronicznej niańki – podkreśla Bogna Białecka, psycholog.

Tłumaczy, że jest to bardzo wygodne dla rodzica, kiedy dziecko zajmuje się sobą, na przykład siedząc cały dzień on-line, bo nie musi się nim zajmować i nie musi podejmować trudnych tematów czy rozmów. – Rodzice powinni jednak zacząć pełnić swoje funkcje wychowawcze
i stanowczo regulować chociażby czas spędzany przez dzieci on-line – stwierdza nasza rozmówczyni.

Dodaje również, że informacje pokazujące, jak bardzo uzależniające i potęgujące depresję jest nadmierne korzystanie z elektroniki, internetu, to obszar wiedzy łatwo dostępny. Warto w tym miejscu polecić darmowy poradnik dla rodziców „Dzieci w wirtualnej sieci”, który znajduje się na stronie rodzice.co.

Jacek Sądej, PAP