Łamanie zasad
Poniedziałek, 15 stycznia 2024 (21:04)Rozmowa z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości
Jak nazwać tę operację specjalną, ataki na kolejne organy konstytucyjne państwa polskiego przez „silnych ludzi” Tuska. Wygląda, że po przejęciu TVP i aresztowaniu posłów Kamińskiego i Wąsika przyszedł czas na Prokuraturę Krajową?
– To, co w tej chwili robi rząd Donalda Tuska, to jest ewidentnie tyrania, to łamanie zasad państwa prawa, przekraczanie uprawnień, to łamanie Konstytucji RP. Co więcej, ta tyrania brnie dalej, ale myślę, że w ślepy zaułek. Skoro sam min. Adam Bodnar zaczyna mówić o ustawach, to widać, że nawet w ich rozumieniu nie da się rządzić uchwałami sejmowymi, rozporządzeniami łamiącymi polskie prawo. Jako prawnik być może dojrzał do tego, że działania na rympał do niczego nie prowadzą, stąd poinformował o rozdzieleniu funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Jak słyszymy, założenia projektu ustawy mają być znane do końca tego tygodnia. Najlepiej to pokazuje, że to, co robi władza Tuska, to jeden wielki chaos prawny, to jedno wielkie bezprawie.
Tylko chaos prawny, czy może jest to zamach na państwo prawa? Bo jak inaczej określić to, co robią ludzie, którzy siłą próbują zmieniać organy konstytucyjne państwa?
– To jest działalność antypaństwowa, autorytarny zamach stanu. Mamy do czynienia z łamaniem praworządności, a więc z tym wszystkim, co ma znamiona de facto tyranii, jaką mieliśmy w czasach najgłębszego komunizmu. Możemy też mówić, że w tym momencie mamy w Polsce łamanie praworzadności na niespotykaną skalę, jak w państwach reżimowych, takich jak Chiny czy Korea Północna.
Dzisiaj w Pałacu Prezydenckim gościł Donald Tusk, który swoimi działaniami wprost narusza prerogatywy prezydenta Andrzeja Dudy i nie kryje swej niechęci do niego. Ponadto prezydent, który dysponując prawem weta, staje się przedmiotem ataków ze strony tej władzy….
– To spotkanie było potrzebne, bo współpraca prezydenta i rządu chociażby w kwestiach polityki zagranicznej jest niezbędna. Natomiast nie mam żadnych wątpliwości, że Tusk nie licząc się z nikim i z niczym, będzie próbował zniszczyć autorytet prezydenta, a więc są to działania wymierzone w urząd Prezydenta RP. Jestem przekonany, że Tusk wychodząc ze spotkania z prezydentem Dudą i tak będzie robił, co będzie chciał, że nie będzie dotrzymywał słowa, chyba że w jednej chwili jest zdolny zmienić swoje stanowisko i podejście. Myślę, że rozpętał burzę, którą będzie trudno uspokoić. Dlatego mimo wszystko jest przestraszony tym, co dzieje się wokół aresztowanych posłów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika.
Być może przy zapalczywości, jaka towarzyszy jego działaniom, jednak pójdzie po rozum do głowy i coś w swojej postawie zmieni… Jednak do tego potrzebna jest decyzja ministra sprawiedliwości, żeby zwolnić posłów Kamińskiego i Wąsika, a tej woli na razie nie widać. Czy to zrobi, tego nie wiem, ale jeśli tego nie zrobi, to z prezydentem nie ma pola do jakiejkolwiek współpracy. Krok po kroku Tusk łamie prawo, działa konfrontacyjnie. Jest do tego zdolny, doskonale to potrafi, a mając poparcie Zachodu, będzie robił, co będzie chciał, mówiąc, że wprowadza zachodnie demokratyczne standardy rządzenia państwem. To jest oczywiście przewrotne tłumaczenie, kłamstwo i obłuda, bo jakie są to standardy, każdy myślący widzi.
Tej woli do współpracy z prezydentem nie było widać, chociażby podczas wywiadu jakiego Tusk udzielił mediom...
– Tusk zdaje sobie sprawę, że jego przegrana będzie przegraną całego obozu, który stworzył. Myślę, że mimo wszystko obawia się konsekwencji przegranej, obawia się bowiem tego, co mogą mu zrobić jego sojusznicy z Berlina, Brukseli i Paryża. Konsultacje między nim a tymi stolicami pewnie trwają, dlatego jeszcze pręży muskuły licząc na ich wsparcie. Natomiast jeśli dziennikarze zachodni zaczną pisać o Tusku tyranie, to powoli Zachód będzie się wycofywał z poparcia jego osoby i jego bezprawnych działań.
Na razie nie widać, żeby Zachód w jakikolwiek sposób reagował na działania Tuska. Prezydent zapowiada list do prezydentów i organów międzynarodowych o łamaniu prawa i Konstytucji w Polsce przez rząd Tuska. Apel do instytucji europejskich w sprawie łamania praworządności przez min. Bodnara, wystosowali też prokuratorzy. To dobry kierunek?
– Tak. Myślę, że powinniśmy nagłaśniać te kwestie. Dla porządku historycznego, także z punktu widzenia dziennikarskiego dobrze, żeby łamanie prawa, akty bezprawia w Polsce były odnotowane i dokumentowane. Natomiast trzeba też pamiętać, że Zachód żyje własnym życiem, Niemcy myślą o swoich interesach, podobnie Francuzi, Holendrzy, więc nie liczyłbym na jakąś samoistną, niewymuszoną refleksję ze strony tych stolic. Dlatego tak ważne jest, żeby obiektywni, rzetelni, konserwatywni dziennikarze podjęli ten temat i zaczęli nagłaśniać sprawę łamania prawa w Polsce przez władzę Tuska, tę tyranię, tak jak zrobił to jeden z dzienników francuskich.
W zachodniej prasie mało jest informacji w tej kwestii, ale sądzę, że z czasem będzie ich więcej. Myślę, że im bliżej wyborów do Parlamentu Europejskiego elity unijne przyjazne Donaldowi Tuskowi zaczną zwracać uwagę na to, co się dzieje w Polsce. Dane, jakie się ukazują na temat składu przyszłego europarlamentu pokazują, że może być on zgoła inni niż obecny, że lewactwo nie będzie już miało dominującej roli. Kompromitacja Tuska w Polsce może się do tego przyczynić. Prawica europejska się budzi. Mam nadzieję, że również w Polsce prawica zdobędzie większość. I cały ten żenujący spektakl ekipy Tuska, łamanie Konstytucji RP, wsadzanie do więzień posłów, spotka się z rzetelną oceną.
Tusk zdaje się miał występować w Parlamencie Europejskim, ale do tego nie dojdzie. Dlaczego?
– Przewodnicząca Parlamentu Europejskiego Roberta Metsola wystosowała takie zaproszeniem do Tuska, ale po dyskusjach w grupach politycznych zrezygnowano z tego. Jeden z naszych kolegów europosłów, współprzewodniczący Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów Włoch, Nicola Procaccini powiedział, żeby uważać z zapraszaniem Tuska do Parlamentu Europejskiego, bo jego wyczyny w Polsce są bardzo antydemokratyczne. Sam Tusk podobno też nie przejawiał jakiejś wielkiej chęci przyjazdu, więc te dwa stanowiska się zbiegły i wystąpienia Tuska w europarlamencie nie będzie.
Całej tej batalii antydemokratycznej Tuska nie byłoby, gdyby nie poparcie PSL-u. Wczoraj prezydent Duda podczas obchodów 150. rocznicy urodzin Wincentego Witosa pytał, „gdzie jest dzisiaj PSL”?
– Obecny PSL nie ma nic wspólnego z ruchem ludowym i kompromituje się do reszty. Oni wiedzą, że tracą poparcie. Szkoda, że PSL nie ocknął się w porę. Dlatego przegrywa i będzie przegrywał. Środowisko polskiej wsi oczekiwało spokojnej Polski, a otrzymało Polskę skłóconą podzieloną m.in. przez działanie PSL-u. Polska wieś czuje się zażenowana głosowaniem na Trzecią Drogę, bo głosując na PSL, de facto zagłosowali na Tuska. Władysław Kosiniak-Kamysz jest w zaprzęgu Tuska niszczącym ład prawny RP, i nic z tym nie robi. PSL za to wszystko, za żyrowanie wiarygodności Tuska zapłaci.
Tusk zdaje się liczył, że brutalnością przestraszy nie tylko opozycję, ale też społeczeństwo. Okazuje się jednak, że nie, a najlepszym wyrazem tego był Protest Wolnych Polaków...
– Tego nie przewidział, nie przewidział, że Polacy nie dadzą się spacyfikować. Nie przewidział też, że swoim antydemokratycznym działaniem zmobilizuje Polaków, którzy skorzystają z okazji, aby zaprotestować przeciwko tej władzy. Porażką frekwencyjną Tuska był też wiec w Gdańsku w rocznicę zamordowania Pawła Adamowicza. To wszystko z pewnością odciśnie się na jego świadomości. Zobaczymy, jakie będą jego działania w rozpoczynającym się tygodniu. Wbrew wszystkiemu mam nadzieję, że ta buta Tuska opadnie, że jakaś refleksja nastąpi i ten proces niszczenia państwa polskiego zostanie zatrzymany zanim będzie za późno. Jeśli nie, to cała ta ekipa pod kierownictwem Tuska, która działa siłą i ma za nic prawo, prędzej niż później zapłaci za swoje czyny. Natomiast my będziemy dalej robić swoje, będziemy pokazywać obłudę, zamachy na poszczególne instytucje i organy państwa polskiego, także zamach na media publiczne, jakich dopuszcza się władza Tuska – on sam i jego ministrowie. Sprawy zaszły za daleko, wszystko jest udokumentowane także za sprawą prawicowych mediów, które nie dały się złamać tej władzy. Kiedyś doczeka się to rozliczenia. Myślę też, że w podręcznikach te pierwsze 30 dni rządów Tuska zostaną zapisane, jaka jego klęska i jako czarna karta w historii Polski.
Minister Bodnar, pytany przez prokuratora Roberta Hernanda o podstawy prawne odwołania prokuratora krajowego Dariusza Barskiego, widać czuł się wyraźnie zakłopotany i całą winę zrzucił na Tuska…
– Minister Bodnar powiedział, kto mu kazał to zrobić. Przyznam, że mnie osobiście przeraziła ta bezradność Adama Bodnara – w końcu byłego Rzecznika Praw Obywatelskich, który swoimi obecnymi działaniami przekreśla wszystko to, na czego straży stał i przeciw czemu występował jako RPO, a więc przeciw naruszeniom wolności, łamaniu praw człowieka i obywatela. Okazuje się, że nie jest to wcale jakiś wybitny prawnik, instytucja i daleko mu do prawników, także do zastępcy prokuratora generalnego Roberta Hernanda, który obnażył działanie min. Bodnara. Żałosne jest żądanie wszczęcia postępowania wyjaśniającego wobec prokuratura Hernanda – jak czytamy w związku z naruszeniem godności urzędu prokuratora, za upublicznienie nagrania rozmowy ze swoim szefem Adamem Bodnarem – bez jego zgody.
Wygląda to tak, że polityk Adam Bodnar przebrał się w szaty prawne, łamie prawo. Mówi, że szuka podstaw prawnych wobec poczynionych już kroków. To jest żenada, kompromitacja. Młodzież szkolna, która uczy się wiedzy o społeczeństwie, chyba lepiej wypada przy odpowiedziach niż zapytany przez prok. Hernanda min. Bodnar, który nie potrafi uzasadnić swoich decyzji. To jest smutne, jacy ludzie rządzą w tej chwili razem z Donaldem Tuskiem.
Czy to nie jest też przedsmak tego, co nas czeka, że koalicjanci z zaprzęgu Tuska, jednak widzą, że to, co robią jest łamaniem prawa i w trosce o własną odpowiedzialność zaczynają się reflektować?
– W mojej ocenie wewnątrz tej „koalicji 13 grudnia” jest już gorzej niż myślimy. Czekam tylko, kiedy jakiś wentyl bezpieczeństwa puści i dowiemy się, że jest dezaprobata względem tego, co robi Tusk. Scenariusz może być taki, że najpierw wśród koalicjantów Tuska będzie samokrytyka, potem krytyka premiera, a następnie rozpad tej koalicji. To jest nieuniknione. Oczywiście, siłą można się trzymać długo przy władzy, ale nie da się na dłuższą metę oszukiwać ludzi. Polskie społeczeństwo, które ocenia to, co się dzieje, pokazuje piękną postawę i właściwie diagnozuje sytuację. Jeśli do tego dołożymy nieprzychylne decyzje Unii Europejskiej w sprawie zniesienia ceł na ukraińskie płody ziemi – cukier, zboża, to można się spodziewać, że po rolnikach niemieckich, także nasi rolnicy pojawią się w Warszawie przed KPRM. Myślę więc, że pierwsza porażka Donalda Tuska to będzie polityka rolna i brak wsparcia dla polskich rolników. Przecież Tusk się nie przeciwstawi Komisji Europejskiej, skoro zamierza w strukturach unijnych zająć jakieś stanowisko.