Brudziński: Tusk liczy na strach sączący się pod naszymi dachami
Czwartek, 11 stycznia 2024 (14:51)Manifestacja będzie w obronie praworządności, w obronie wolności, w obronie przyzwoitości. Bardzo serdecznie zapraszamy i bardzo serdecznie prosimy o tę obecność,
bo obecna władza pokazała, że nie waha się przed represjami idącymi w standardy białoruskie – podkreślił Joachim Brudziński, poseł do Parlamentu Europejskiego, wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości, w środowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
W Warszawie o godz. 16.00 rozpoczyna się Protest Wolnych Polaków. Joachim Brudziński powiedział do Polaków, że los jest w naszych rękach i trzeba działać razem.
– Nikt nam nie przywróci praworządności i przyzwoitości
w naszym państwie, jeżeli my, Polacy, o to się nie upomnimy. Na marazm, na zastanie ducha, na strach sączący się pod naszymi dachami bardzo liczy Tusk
i cała jego ekipa z Hołownią na czele. Oni bardzo liczą
na to, że Polacy, zmęczeni całym zamieszaniem, zamkną się na cztery spusty w domu i nie będą protestować.
Ta władza nie jest im dana raz na zawsze. My, Polacy, dumni, suwerenni potrafiliśmy obalić komunizm. Nasi przodkowie po 123 latach niewoli potrafili wywalczyć wolność. Dzisiaj losy naszej Ojczyzny na przyszłe pokolenia są w naszych rękach. Dlatego protestujmy. Protestujmy pokojowo, ale pokażmy tej władzy, jak jest nas dużo
i że muszą się liczyć z tym, że prędzej czy później (mam nadzieję, że prędzej) Naród ich odwoła. A wtedy muszą liczyć się z konsekwencjami działań, które dzisiaj w sposób rażąco-ostentacyjny, łamiący prawo oraz obyczaje podejmują. To oni muszą się bać, a nie my. To oni muszą czuć strach, a nie my – zwrócił uwagę poseł do Parlamentu Europejskiego.
Gość „Aktualności dnia” wskazał, że obecna władza jest „władzą totalną, ale w rozumieniu totalitaryzmu”.
– To nie są słowa na wyrost. To, co mówię, nie jest żadną przesadą. Na naszych oczach realizowany jest scenariusz białoruski. Jestem w stanie sobie wyobrazić podobne słowa wypowiadane przez Łukaszenkę czy Putina pod adresem protestujących (podejmujących strajki głodowe) więźniów politycznych reżimów: białoruskiego i rosyjskiego. Dzisiaj do tej wspólnoty, do tej tyranii dołącza polski rząd, który dołożył wszelkich starań, żeby się zemścić. Nie za żadną aferę gruntową, bo Tusk nie miał żadnych zastrzeżeń wobec Mariusza Kamińskiego jako szefa CBA, kiedy przejął władzę w 2007 roku. Aferę gruntową użyto jako pretekst do zemsty za wykrycie przez Mariusza Kamińskiego i CBA afery hazardowej, czyli afery na szczytach władzy
w kręgu najbliższych współpracowników Donalda Tuska
– przypomniał wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości.