Mędrcy ze Wschodu przy narodzonym Jezusie
Wtorek, 9 stycznia 2024 (11:34)Homilia wygłoszona w Polanicy-Zdroju przez biskupa seniora diecezji świdnickiej ks. bp. prof. dr. hab. Ignacego Deca w uroczystość Objawienia Pańskiego, w pierwszą sobotę miesiąca stycznia 2024 r.
Wstęp
Uroczystość nosi nazwę uroczystość Objawienia Pańskiego. Chrystus, Bóg-Człowiek na początku swego życia, w okresie niemowlęcym, objawił się betlejemskim pasterzom, a następnie przedstawicielom narodów pogańskich w osobach Mędrców ze Wschodu.
Potem, na początku swojej publicznej działalności, podczas chrztu w Jordanie objawił się narodowi wybranemu i wkrótce po tym objawił się uczniom na Godach w Kanie Galilejskiej. Można powiedzieć, że cała Jego publiczna działalność była jednym wielkim objawianiem się Boga w słowach i czynach Wcielonego Syna Bożego.
Obecność Mędrców ze Wschodu przy żłobku w Betlejem jest znakiem, że Jezus przyszedł na ziemię dla wszystkich narodów. Wspomina o tym dzisiaj św. Paweł Apostoł w Liście do Efezjan, że „poganie już są współdziedzicami i współczłonkami Ciała, i współuczestnikami obietnicy w Chrystusie Jezusie przez Ewangelię” (Ef 3,6). Przybycie Mędrców do Betlejem było zapowiedzią, że wszystkie narody z czasem odkryją w Jezusie Chrystusie swego Zbawiciela i że wypełnią się słowa śpiewane po pierwszym czytaniu: Uwielbią Pana wszystkie ludy ziemi (Ps 72(1)).
Tradycja chrześcijańska głosi, że Mędrców było trzech i że reprezentowali oni trzy rasy ludzi: rasę białą, czarną i żółtą, że jeden był młody, drugi w wieku średnim, a trzeci w wieku starczym. Te przymioty miały wyrazić biblijną prawdę, że Syn Boży stał się człowiekiem dla wszystkich narodów świata.
W homilii chcemy się zastanowić, jakie przesłanie zawiera to wydarzenie, które w liturgii wspominamy i przeżywamy. Z postawy Mędrców wynikają trzy prawdy, trzy wskazania dla nas: Boga należy poszukiwać; znalezionemu Bogu trzeba się pokłonić i złożyć dar, po spotkaniu z Bogiem trzeba stać się innym człowiekiem.
1. Boga trzeba poszukiwać
Drodzy bracia i siostry, nie wiemy dokładnie, kim byli i z jakich krajów pochodzili, i skąd wyruszyli w stronę Jerozolimy ci bohaterzy, których Ewangelista Mateusz nazywa Mędrcami ze Wschodu. Jest pewne, że wyruszyli na poszukiwanie Kogoś, kto przyszedł na świat, a kto nie był zwykłym człowiekiem. Z pewnością kierowali się pragnieniem, by przekonać się, czy poza człowiekiem istnieje Ktoś większy; Ktoś, kto urządził ten świat; Ktoś, kto także człowiekowi dał istnienie; Ktoś, kto zna całą prawdę o świecie, o człowieku, o wszystkim; Ktoś, kto jest pełnią dobroci i miłości. Gdyby nie udali się w drogę, gdyby nie wyruszyli na poszukiwanie, nie spotkaliby Tego, Kogo znaleźli na kolanach Maryi. Dla nas ujawnia się pierwszy wniosek: Boga trzeba szukać. To wymaga wysiłku. Nie można stać w miejscu, nie można czekać. Wydaje się nam, że dziś wszystko można nabyć za pieniądze albo dzięki znajomościom. Są sklepy z gotowymi rzeczami, z urządzeniami, z maszynami. Można nawet kupić gotowe, ugotowane posiłki. Nie ma jednak sklepu, gdzie można by kupić Pana Boga, gdzie można by kupić dla siebie czy dla kogoś wiarę, nadzieję czy miłość.
Boga i wartości z Nim związanych trzeba poszukiwać. Należy wyruszyć na spotkanie. Z Bogiem należy się spotkać, tak jak uczynili to Mędrcy ze Wschodu.
Co jest jeszcze ważne w tym poszukiwaniu? Boga należy szukać całe życie. Przez całe życie powinniśmy być w drodze do Betlejem. Nie wystarczą dziecięce lata. Nie wystarczy Pierwsza Komunia Święta. Nie wystarczy ślub kościelny. Nie wystarczy zwyczajowe chodzenie do Kościoła. Niektórzy przychodzą do świątyni i Boga nie spotykają. Wychodzą ze świątyni tacy sami, jacy weszli. Co trzeba zrobić, by naprawdę Boga spotkać? Patrzmy na Mędrców i odpowiedzmy. […]
2. Znalezionemu Bogu trzeba oddać pokłon i złożyć coś w darze.
Ewangelia ogłasza: Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją, padli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę (Mt 2,11). Można to rozumieć, że wiedza, że władza uklękła przed miłością, przed dobrem i prawdą. Jeśli władza, wiedza nie klęka przed miłością i dobrem, wówczas może szkodzić drugiemu. To przecież mądrzy ludzie wymyślili obozy koncentracyjne, gdzie z ludzkiego tłuszczu robiono mydło, gdzie drugich ludzi w lawinie cierpienia wysyłano na drugi świat. Powiedzmy więcej. Jeśli władza nie klęka przed Bogiem, przed miłością, dobrem i prawdą, wówczas może być groźna dla człowieka. Taka władza nie liczy się z nikim. Wtedy domaga się, by inni przed nią klękali.
W czasach nowożytnych mieliśmy w Europie kilka rewolucji. W czasie rewolucji francuskiej, w roku 1789, w imię hasła: wolność, równość, braterstwo, wymordowano wiele milionów ludzi, w tym wielką rzeszę osób duchownych. Kilkadziesiąt milionów zabiła rewolucja bolszewicka w Rosji w 1917 roku – w imię hasła: Bój to będzie ostatni, krwawy skończy się trud, gdy związek nasz bratni, ogarnie ludzki ród. Od rewolucji bolszewickiej do śmierci Stalina wymordowano ponad 50 milionów ludzi. Około 150 milionów pochłonęła rewolucja w Chinach. Historia nas poucza, że ludzie wiedzy i władzy, którzy nie oddają hołdu Bogu, każą sobie oddawać hołd i inaczej myślących często mordują.
Dziś, kiedy od prawie dwóch lat trwa niszcząca wojna na Ukrainie, ktoś może zapytać, jak to jest, przecież agresor w tej wojnie mieni się być człowiekiem wierzącym, od czasu do czasu pojawia się w cerkwi, przyjaźni się z patriarchą Wszechrusi. Nie można tego nazwać inaczej jak hipokryzją, wypaczeniem naszej chrześcijańskiej religii.
Moi drodzy, gdy patrzymy na Mędrców przy narodzonym Jezusie, rodzi się pytanie, czy naprawdę oddajemy Bogu chwałę. Czy nasi parlamentarzyści, przedstawiciele rządu i samorządów, oddają Bogu chwałę? Wiemy z nocy betlejemskiej, że ci, którzy oddają Bogu chwałę, otrzymują Boży pokój. Dlatego kontrolujmy naszą postawę, ilekroć przychodzimy do kościoła, by spotkać się z Bogiem. Trzeba też zapytać, co składamy spotkanemu Bogu w darze? A w każdej Mszy św. celebrans mówi słowa: „Módlcie się, aby moją i waszą ofiarę, przyjął Bóg Ojciec Wszechmogący”. Czy w tej chwili wiesz, jaką ofiarę dodajesz do uobecniającej się podczas tej Eucharystii ofiary Chrystusa? Nie bądź w kościele obserwatorem, ale uczestnikiem.
[…]
3. Po spotkaniu z Bogiem, trzeba się stać innym – lepszym człowiekiem. Mędrcy powrócili inną drogą od spotkanego Jezusa. Czytamy o nich: „A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do ojczyzny” (Mt 2,12).
Wcześniej, zanim dotarli do celu, pytali Heroda, uczonych w Piśmie. Teraz są posłuszni temu, co Bóg powiedział im podczas snu. Stają się inni. Takimi innymi stało się wielu w historii chrześcijaństwa.
Takim innym stał się obserwowany przez dzieci ojciec, który powrócił do domu w ostatnim dniu rekolekcji adwentowych. Poszedł do kościoła po południu. Tam wysłuchał nauki rekolekcyjnej. Tam po długim namyśle przystąpił do spowiedzi świętej. Wrócił do swoich późnym wieczorem już inny. Nie znikły wprawdzie problemy codzienne, ale on miał inną, dobrą twarz, dobre spojrzenie. Stał się inny, bardziej kochany.
Kto spotkał się naprawdę z Bogiem, staje się inny. Kiedy w dziejach odchodzono od Boga, zaczynały się wojny i nieszczęścia. W sobotę, 19 listopada 2017 roku w Krakowskich Łagiewnikach, w światowym sanktuarium Bożego Miłosierdzia, Naród nasz przyjął Jezusa za Króla i Pana. Zapytajmy się: Czy stał się inny? Z niepokojem obserwujemy, że duża część Narodu zachwyca się melodiami ateistów, libertynów, kłamczuchów, złodziei, oszustów. Gdzie się mają nawrócić? Prawdopodobnie – nie w parlamencie, nie na stadionie, nie na różnych marszach i wiecach, ale przed Bogiem, najlepiej – w swojej parafialnej świątyni. Ludzie nawracają się przed prawdziwym Bogiem. Trzeba usłyszeć głos Chrystusa, który wybrzmiał w Jego pierwszym wystąpieniu publicznym: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1,14).
Drodzy bracia i siostry, niech nam się spodoba postawa Mędrców ze Wchodu. Patrząc na ich postawę, nabierajmy przekonania, że to nie naukowcy, nie politycy, nie sędziowie, nie dziennikarze mają receptę na lepszy świat, ale Bóg, który w Jezusie Chrystusie ukazał nam cierpliwe i miłosierne oblicze. Jezus nam króluje jako bezbronne Dziecię w betlejemskim żłobie, jako pokorny, wiszący i cierpiący za nas na krzyżu. To On kieruje światem i prosi nas, abyśmy byli posłuszni Bogu, abyśmy omijali i nie oklaskiwali dzisiejszych Herodów, którzy walczą z Bogiem.
[…]
4. Maryja czuwająca i okazująca Wcielonego Syna Bożego ludziom.
W miejscu narodzin Jezusa jest obecna matka Dzieciątka – Maryja i Jej Oblubieniec św. Józef. Maryja porodziła Jezusa w trudnych warunkach. To nie stało się w domu mieszkalnym, ale w grocie pasterskiej. Tej niewiasty w stanie błogosławionym nie chciano nigdzie przyjąć na nocleg. Trzeba było rodzić Dziecię w prozaicznych, może nawet dramatycznych warunkach, a więc nie w pieleszach, nie w pałacu wysłanym dywanami, ale na sianie w stajni, wśród zwierząt. O tej Matce śpiewamy w kolędzie: „A u żłóbka Matka Święta czuwa sama uśmiechnięta nad Dzieciątka snem”. Wierzymy, że była uśmiechnięta i pełna Bożej radości, mimo że została odepchnięta przez wszystkich, mimo że wypadło Jej rodzić Syna Bożego wśród zwierząt, w ubogiej stajni. Żadna matka świata nie cieszyła się z narodzin swego dziecka tak jak Ona. Otaczamy wielką wdzięcznością także św. Józefa, który był przy Maryi, który „pierwszy Boże Dziecię czcił”. O Maryi Ewangelista napisał: „Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2,19). Dała nam przykład zaufania do Pana Boga, przykład cichego, spokojnego wypełniania woli Bożej.
Obok Maryi i Niemowlęcia pasterze ujrzeli Józefa. Oblubieniec Maryi, który stał się Opiekunem Pana Jezusa, był człowiekiem milczenia. Jak wiemy z innych ewangelicznych wzmianek o nim, był mężem sprawiedliwym, który potrafił na prośbę Pana Boga zmienić swoje życiowe plany. Dał nam przykład posłuszeństwa wobec zadań stawianych nam przez Boga.
Moi drodzy, wielkość Maryi płynie z jej szczególnego powołania. To Dziecię betlejemskie to Jednorodzony Syn Boży, to także Jej Syn, który w Niej za sprawą Ducha Świętego stał się człowiekiem. Nie ma Bożego narodzenia bez Maryi. Nie ma zbawczej śmierci Jezusa na krzyżu bez Maryi. Nie ma Kościoła bez Maryi.
Zakończenie
Drodzy bracia i siostry, patrząc przy żłóbku na Jezusa, Maryję i Józefa, także na Mędrców ze Wschodu, wypędzajmy z siebie pychę i uczmy się pokory wiary. W dniu Objawienia Pana, oddajmy pokłon Bożemu Dzieciątku. Oddajmy pokłon Jego miłości, Jego prawu, Jego prawdzie. Pozostańmy w medytacji Boga, który się nam objawia i potem wracajmy do naszych domów i rodzin – inni, nie jako kłamcy i pyszałkowie, ale jako słudzy prawdy, jako wielbiciele Boga, jako pokorni słudzy naszych bliźnich. Amen.
Ks. bp prof. dr hab. Ignacy Dec, not. MZ