Prezent dla Pekinu
Czwartek, 4 stycznia 2024 (13:26)Na transformacji energetycznej transportu stracą europejskie firmy. Beneficjentami będą Chiny
i Stany Zjednoczone.
Od obniżania emisji nie ma odwrotu. Robi to cały cywilizowany świat. Niemniej jednak Europa wybiera
drogę transformacji, która jest zabójcza dla rodzimego przemysłu. Dotyczy to również motoryzacji.
– Zgodnie z ostrzeżeniami przemysłu motoryzacyjnego artykułowanymi od dawna na transformacji w kierunku zeroemisyjnych pojazdów stracą przede wszystkim firmy ze Starego Kontynentu, co będzie niejako prezentem
dla ich konkurentów – wskazuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Tomasz Bęben, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM), członek Zarządu Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Części Motoryzacyjnych (CLEPA).
Chiny do nowego otwarcia przystępują z talią silnych kart w rękawie, które pozwalają im tworzyć znacznie tańsze pojazdy elektryczne. – Pamiętajmy, że to właśnie m.in. cena jest jednym z powodów jeszcze stosunkowo niskiej popularności pojazdów elektrycznych. Europejscy producenci aut nie liczą się w zasadzie na rynku chińskim, a z kolei producenci chińscy zyskują coraz większe udziały w UE – podkreśla Tomasz Bęben. Dlatego też kilka tygodni temu Komisja Europejska wszczęła dochodzenie antysubsydyjne w sprawie pojazdów elektrycznych pochodzących z Chin.
Niemniej Europa nie ma obecnie przewag typu: tanie surowce, tania energia, tanie koszty pracownicze, olbrzymie subsydia etc. – Zatem transformacja jest dla USA mniejszym wyzwaniem niż dla Europy, nie mówiąc
już o Chinach, dla których jest to koło zamachowe mogące pobudzić ich gospodarkę. To zwłaszcza w tym państwie Europa upatruje rywala, z którym ciężko konkurować firmom ze Starego Kontynentu – zwraca uwagę nasz rozmówca.
Co dalej z silnikiem spalinowym? Zwrot w kierunku elektromobilności jest widoczny w przepisach europejskich już od jakiegoś czasu. Od 2035 r. będziemy mieli zakaz produkcji pojazdów z silnikiem spalinowym. – SDCM wspólnie z CLEPA od dawna postulują, że w obecnej transformacji kluczowe powinno być respektowanie zasady neutralności technologicznej. Oznacza ona, że europejski ustawodawca powinien wyznaczać cele i pozwalać dochodzić do nich różnymi drogami, nie wskazując metody, jaką należy je osiągnąć. W oczywisty sposób takie podejście wpływa korzystnie na innowacyjność
w przemyśle motoryzacyjnym – akcentuje prezes SDCM. Ustawodawca wybrał jednak wąską ścieżkę w postaci elektromobilności. O ile jej roli w procesie transformacji
nie można negować, o tyle porzucenie innych technologii, które pozwoliłyby osiągnąć neutralność klimatyczną UE
z mniejszym wpływem na europejskie społeczeństwo czy gospodarkę, jest błędem. – Porzuciliśmy swoje przewagi
i kilkudziesięcioletnie inwestycje w zaawansowane technologie silników spalinowych, a przecież to nie silnik spalinowy, ale emisje CO2 są problemem. Coraz częściej zadawane pytanie brzmi, czy na transformacji, jaką przechodzimy w europejskiej motoryzacji, nie skorzystają w największym stopniu konkurenci spoza Europy
– zastanawia się członek CLEPA.
W ostatnim czasie w mediach pojawiły się doniesienia, jakoby Unia Europejska zakazywała m.in. wymiany silnika czy skrzyni biegów. Odwołują się przy tym wybiórczo
do zapisów załącznika nr 1 projektu rozporządzenia
w sprawie wymogów w zakresie obiegu zamkniętego
w odniesieniu do projektowania pojazdów oraz do zarządzania pojazdami wycofanymi z eksploatacji, zmieniające rozporządzenia (UE) 2018/858 i 2019/1020 oraz uchylające dyrektywy 2000/53/WE i 2005/64/WE.
W ocenie Tomasza Bębna twierdzenia o wprowadzeniu zakazów wymiany silników to nadinterpretacja. Naprawę pojazdu można uznać za niemożliwą z technicznego punktu widzenia, gdy: a) został on zanurzony w wodzie do poziomu poniżej tablicy rozdzielczej i uszkodzeniu uległ silnik lub układ elektryczny; b) nie są do niego przymocowane drzwi; c) paliwo lub pary paliwa wyciekły, stwarzając ryzyko pożaru i wybuchu; d) gaz wyciekł
z układu gazu płynnego, stwarzając ryzyko pożaru
i wybuchu; e) płyny eksploatacyjne (paliwo, płyn hamulcowy, płyn zapobiegający zamarzaniu, kwas akumulatorowy, ciecz chłodząca) wyciekły, stwarzając ryzyko zanieczyszczenia wody; lub f) hamulce
i komponenty układu kierowniczego są nadmiernie zużyte. Jak podkreśla nasz rozmówca, jeżeli jeden z tych warunków jest spełniony, przeprowadza się indywidualną ocenę techniczną w celu ustalenia, czy stan techniczny pojazdu byłby wystarczający do uzyskania świadectwa zdatności do ruchu drogowego w państwie członkowskim, w którym pojazd był zarejestrowany przed naprawą.
Projekt rozporządzenia ma domykać gospodarkę cyrkularną w motoryzacji na wszystkich etapach cyklu życia pojazdu – od projektowania do końcowego przetwarzania na etapie wycofywania z eksploatacji. Zachęca do regenerowania części czy wręcz do wykorzystywania w naprawach części uprzednio używanych oraz jak najpełniejszego wykorzystywania surowców
i materiałów, których nie można używać w dotychczasowej postaci.
– Opisywane w mediach doniesienia stałyby w sprzeczności z celem opisywanych przepisów. Wyobraźmy sobie drogi samochód, w którym zachodzi konieczność wymiany silnika czy skrzyni biegów, który z uwagi na europejski zakaz mielibyśmy oddać do demontażu. Absurd – podkreśla prezes SDCM. Ponadto projekt rozporządzenia zawiera wymóg, aby producenci pojazdów dostarczali informacje na temat bezpiecznego usuwania i zastępowania części, komponentów i materiałów zawartych w pojazdach.
– Wspólnie z CLEPA czyli Europejskim Stowarzyszeniem Części Motoryzacyjnych, którego jesteśmy członkiem, opiniowaliśmy projekt rozporządzenia, uprzednio weryfikując w szerokim gronie ekspertów jego zapisy.
Nie wzbudziły one naszego niepokoju ani też nie wyinterpretowaliśmy tego, co obecnie powielane jest
jeden do jednego i chyba bez większego zastanowienia
w polskich mediach. Oczywiście poprosiłem o ponowną weryfikację, ale prawie na pewno będzie ona w kontrze
do klikbajtowych treści – deklaruje Tomasz Bęben.
Doktor Zbigniew Kuźmiuk, ekonomista i poseł Prawa
i Sprawiedliwości, nie wierzy w zapewnienia instytucji UE, że odejście od samochodów spalinowych będzie dla obywateli Europy dobrowolne. – To nic nieznaczące zapewnienia. Bruksela chce, aby odejście od samochodów spalinowych nastąpiło dużo szybciej. Oficjalnie będą mówić nam o dobrowolności, ale zmuszą do zamiany aut na elektryki podatkami i utrudnieniami administracyjnymi.
O żadnej dobrowolności – w przypadku Komisji Europejskiej – nie może być mowy – podkreśla
w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.