• Poniedziałek, 4 maja 2026

    imieniny: Floriana, Moniki

Dziś w „Naszym Dzienniku”

U progu chaosu w prawie

Czwartek, 4 stycznia 2024 (00:35)

ROZMOWA / z dr. Michałem Sopińskim, rektorem Akademii Wymiaru Sprawiedliwości

 

Za rządów „koalicji 13 grudnia” tzw. mowa nienawiści ma być ścigana z urzędu. Minister ds. równości Katarzyna Kotula zapowiedziała, że wpisanie do Kodeksu karnego „mowy nienawiści” „ze względu na orientację seksualną i płeć” nastąpi przed procedowaniem „ustawy o związkach partnerskich”. To groźny postulat?

– Problem z „mową nienawiści” jest taki, że pewne środowiska bardzo swobodnie definiują ten termin. W umowie koalicyjnej w punkcie 7 czytamy: „Wszyscy jesteśmy równi, a orientacja seksualna i płeć nie może być powodem dyskryminacji”.

Po pierwsze, należy zauważyć, że nie we wszystkim jesteśmy równi, ponieważ jesteśmy różni. Są więc takie płaszczyzny, na których jesteśmy równi, a są takie, gdzie jest dysproporcja. Po drugie, na stronie ONZ czytamy, że „mowa nienawiści” odnosi się do obraźliwego dyskursu skierowanego przeciwko grupie lub jednostce w oparciu o nieodłączne cechy (takie jak rasa, religia lub płeć), który może zagrażać pokojowi społecznemu. Z kolei coraz częściej „mowę nienawiści” wiąże się z niepochlebnymi komentarzami wobec środowisk progresywnych. Nigdy zaś mowa nienawiści nie dotyczy dyskryminacji środowiska konserwatywnego. Podwójne standardy w rozumieniu tego pojęcia przez lewicę potęgują nieścisłość semantyczną.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.

Rafał Stefaniuk, „Nasz Dziennik”