Widmo prywatyzacji lasów
Sobota, 30 grudnia 2023 (21:17)Rozmowa z Michałem Gzowskim, rzecznikiem prasowym Lasów Państwowych
Nad Polską wisi widmo prywatyzacji lasów?
– Do tej pory wszystkie szalone pomysły i próby wprowadzenia przepisów, które skutkowałyby zmianą struktury własności polskich lasów, udawało się torpedować. Bez względu na to, kto był inicjatorem ich wprowadzenia. Przypomnę, że przed laty to rząd PO – PSL przypuścił serię ataków na Lasy Państwowe. Próba przejęcia kontroli nad polskimi lasami pojawiła się teraz na szczeblu międzynarodowym, w strukturach Unii Europejskiej. W styczniu tego roku doszło w Brukseli do skandalicznego głosowania. Unijna komisja środowiskowa wydała pozytywną opinię, by leśnictwo przestało być kompetencją krajów członkowskich. O polskich lasach mieliby decydować eurokraci! Wszystko to odbywało się na posiedzeniu unijnej Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności (ENVI). Jej zadaniem było zaopiniowanie wniosków Parlamentu Europejskiego w sprawie zmiany traktatów. Pośród nich była i ta, która wstrząsnęła leśnikami i wszystkimi miłośnikami lasów w Polsce. Okazało się, że Komisja przyklepała propozycję, by leśnictwo wyłączyć z suwerennych kompetencji państw członkowskich i przenieść je na poziom unijny. O lasach w Polsce mogliby więc decydować urzędnicy w Brukseli. Szczęśliwie ten projekt nie wszedł w życie. Przynajmniej na razie...
Jak przyjął Pan decyzję marszałka Sejmu Szymona Hołowni o wyrzuceniu do kosza 500 tys. podpisów pod obywatelską ustawą w obronie lasów?
– Dla mnie to skandaliczna decyzja, ale przede wszystkim to policzek dla tych wszystkich ludzi, którzy podpisali się pod projektem, wierząc, że ich głos jest dla polityków ważny. Wśród nich są z pewnością także wyborcy pana Hołowni i zapamiętają to, co właśnie zrobił. Pod projektem obywatelskim podpisało się pół miliona Polaków, którym przyświecał jeden cel – pilne zabezpieczenie i pozostawienie zarządzania lasami w rękach państw członkowskich UE oraz zablokowanie unijnej koncepcji, by to Bruksela przejęła zarządzanie nimi. Jest to działanie tym bardziej niezrozumiałe w obliczu kolejnego pomysłu UE. Parlament Europejski w przyjętej w Strasburgu rezolucji opowiedział się za zmianą traktatów unijnych. Zgodnie z propozycjami instytucje unijne otrzymałyby kolejne wyłączne kompetencje, w tym w obszarze leśnictwa. A przeniesienie kompetencji z poziomu państw członkowskich na poziom UE, m.in. poprzez utworzenie dwóch nowych kompetencji wyłącznych UE – w zakresie ochrony środowiska oraz bioróżnorodności (art. 3 TFUE), to pomysł absurdalny. O lasach w Polsce nigdy nie powinni decydować urzędnicy z Brukseli. Stanowczo mówimy temu nie! Nigdy nie będzie naszej zgody na tego rodzaju zmianę traktatów, odbierającą Polsce kompetencje w tak ważnym obszarze.
To znacznie utrudnia ochronę lasów?
– Oczywiście, chociażby dlatego, że zróżnicowanie lasów w Europie jest ogromne. Jednolite zarządzanie z Brukseli Puszczą Białowieską, śródziemnomorskimi gajami i tajgą w Finlandii to karkołomne zadanie. Czym są w istocie oczekiwania UE, przekonaliśmy się w konflikcie o Puszczę Białowieską. I zamiast w porę usunąć kilkadziesiąt świerków opanowanych przez kornika, mamy miliony martwych drzew. Leśnikom spętali ręce protestujący pseudoekolodzy, inspirowani przez kolegów z zachodniej Europy. A klęskę przypieczętował Trybunał Sprawiedliwości UE, wydając wyrok w sprawie prac, które w istocie ratowały puszczę. To paradoks – gniją miliony metrów sześciennych drewna, a lokalna ludność nie ma czym napalić w piecach, i to w dobie kryzysu energetycznego wywołanego agresywną polityką Putina. Puszcza Białowieska to przykład skutków w mikroskali, które mogą czekać całą Polskę pod rządami Brukseli.
Dlaczego sprzeciwiają się Państwo zmianom traktatowym, które dotyczą lasów?
– Polski model zarządzania lasami jest podziwiany na arenie europejskiej. Lasy Państwowe, które sprawują pieczę nad 80% obszarów leśnych, wkrótce zainaugurują jubileusz stulecia. Ten ogromny bagaż doświadczeń i przyszłość świetnie działającej organizacji stają teraz pod znakiem zapytania.
Nowe rozwiązania mogą przynieść negatywne skutki dla różnorodności biologicznej, możliwości adaptacji lasów do zmian klimatu, a przede wszystkim znacząco ograniczą podaż drewna i spowodują wzrost jego ceny. To z kolei zaowocuje dynamicznym wzrostem importu – również z krajów, gdzie nie prowadzi się zrównoważonej gospodarki leśnej, co oznacza przyspieszenie wylesiania i degradacji poza Unią Europejską. Drewno będzie zastępowane innymi surowcami, których produkcja jest energochłonna i bazuje na nieodnawialnych źródłach surowców, np. plastik, guma, beton czy ceramika. Konsekwencją będzie zatem nie powstrzymanie zmian klimatu, a ich przyspieszenie.
Brak kontroli państwowej nad lasami, przejście ich w ręce prywatne – jak wpłynie to na polską gospodarkę? Jak wygląda to w liczbach?
– Las dostarcza ekologicznego surowca – drewna, jest miejscem aktywnego wypoczynku i źródłem owoców runa leśnego. To również koło zamachowe polskiej gospodarki generujące 2 proc. PKB. Polska jest liderem w przemyśle meblarskim w Europie. Mówi się, że to Polska mebluje Europę, bo dzięki stabilnej podaży drewna i mądrej polityce Lasów Państwowych zagraniczna konkurencja niewątpliwie patrzy z zazdrością i robi co może, by usunąć Polaków z rynku. To jest, moim zdaniem, główny powód tych unijnych działań – nie chodzi o żaden klimat, tylko o biznes.
Jakim rokiem dla Lasów Państwowych był rok 2023? Co udało się zrobić?
– Rok 2023 był dla leśników i Lasów Państwowych niespokojnym czasem. Jednak nawet w takich okolicznościach działaniem, któremu nadawaliśmy i nadajemy priorytetowy charakter, jest utrzymanie dobrostanu polskich lasów, szczególnie w obliczu zmian klimatycznych, i zachowanie jednolitej, silnej struktury Lasów Państwowych. Sprawnie reagowaliśmy na zmiany gospodarcze w kraju i na międzynarodową sytuację polityczną oraz dostosowywaliśmy się do trendów i wymagań rynku. Z uwagą przyglądaliśmy się też postępom prac nad dokumentami, które mogłyby istotnie wpłynąć na przyszłość lasów i leśnictwa w Polsce. I podjęliśmy konkretne działania, by się im przeciwstawić. Zainaugurowaliśmy także jubileusz stulecia Lasów Państwowych, wielkiego święta polskich lasów i leśników. U jego progu Lasy Państwowe mają silną pozycję, stabilną sytuację finansową, a polski model prowadzenia gospodarki leśnej jest wzorem dla wielu europejskich państw.
Lasy były nieustannie oskarżane o masową wycinkę drzew. Te oskarżenia były prawdziwe?
– Wbrew rozpowszechnianym w mediach oskarżeniom w Polsce nie występuje zjawisko „masowych wycinek”, które tak chętnie wykorzystują w swoich wypowiedziach politycy, zwłaszcza Koalicji Obywatelskiej. To typowy fake news. Od prawie stu lat leśnicy, w myśl zasad zrównoważonej i wielofunkcyjnej gospodarki leśnej, dbają o polskie lasy. Podstawowym dokumentem, na podstawie którego nadleśnictwa prowadzą gospodarkę leśną, jest plan urządzenia lasu, zatwierdzany przez ministra właściwego do spraw środowiska. Powstaje raz na 10 lat, zawiera szczegółowy opis i ocenę stanu lasu oraz cele, zadania i sposoby prowadzenia gospodarki leśnej z uwzględnieniem m.in. zasad hodowli i użytkowania lasu, ochrony przyrody, krajobrazu czy różnorodności biologicznej. Opracowanie tego dokumentu jest złożonym procesem, w który zaangażowanych jest wielu specjalistów oraz naukowców, i trwa około trzech lat. Na każdym etapie jego powstawania jest zapewniony udział strony społecznej. Po wejściu w życie planu w danym nadleśnictwie pozyskiwanie drewna odbywa się tam ściśle według określonych w nim limitów i w ściśle określonych miejscach. Nie ma możliwości wzrostu pozyskania drewna, bo zmieniła się koniunktura gospodarcza czy wzrosły ceny. Dlatego nie ma w Polsce żadnych „wycinek” – to kłamstwo wymyślone na potrzeby atakowania Lasów Państwowych, wyraz nieznajomości i niezrozumienia pracy leśników.
Jak wyglądały relacje Lasów Państwowych z organizacjami tzw. ekologów? Można mówić o współpracy?
– Słowo „współpraca” jest nieadekwatne do opisania relacji Lasów Państwowych z ekologami, a raczej z organizacjami pseudoekologicznymi. Wydaje się, że przeciwko Lasom Państwowym były prowadzone zaplanowane działania hybrydowe, mające narzucić polskiej opinii publicznej, że leśnicy, stojący przecież na straży naszych lasów od prawie stu lat, są zagrożeniem dla polskiej przyrody i należy to przedsiębiorstwo zlikwidować. Wykorzystywane były do tego polskojęzyczne media i popularne serwisy społecznościowe. Lasy Państwowe nie kryją bowiem swojego sprzeciwu wobec unijnych planów wprowadzenia katastrofalnego dla polskiej gospodarki pakietu klimatycznego „Gotowi na 55”, którego konsekwencją będzie m.in. upadek przemysłu drzewnego, bezrobocie dla prawie pół miliona osób i wprowadzenie zakazów wstępu do lasów. My mówimy temu nie, dlatego staliśmy się wrogiem numer jeden dla międzynarodowych organizacji ekologicznych.
Leśników szczególnie niepokoi bezrefleksyjne nawoływanie członków tych organizacji do agresywnych działań. Wszelkie akty wandalizmu i tak będą zgłaszane do odpowiednich służb, a ich sprawcy prędzej czy później zostaną ukarani. Takie działania w żaden sposób nie przyczynią się do ochrony walorów przyrodniczych lasu, a tylko utrudnią dialog prowadzony przez leśników ze stroną społeczną.
Zawsze podkreślamy, że drogą do szukania optymalnego dla przyrody rozwiązania jest dialog. I gorąco do niego zachęcam wszystkie organizacje i ludzi, którym środowisko naturalne jest bliskie sercu. Zamiast głośno krzyczeć na ulicy, kłamać w mediach czy wchodzić na drzewa, usiądźmy do stołu, posłuchajmy ekspertów i działajmy razem dla wspólnego dobra, jakim są piękne, polskie lasy.