• Poniedziałek, 4 maja 2026

    imieniny: Floriana, Moniki

Czy Polska wycofa się z kontraktów?

Sobota, 30 grudnia 2023 (17:28)

Polityka rewanżyzmu zatacza coraz większe kręgi, dotykając bardzo istotnych dziedzin funkcjonowania państwa.

Liderzy Trzeciej Drogi – zarówno Szymon Hołownia, jak i Władysław Kosiniak-Kamysz – biorą pod uwagę wycofanie się przez Polskę z kontraktów, które podpisywał były już szef ministerstwa obrony narodowej Mariusz Błaszczak w czasie trzeciego rządu Mateusza Morawieckiego.

– Umowy podpisane przez tymczasowy rząd PiS mogą być unieważnione, po wyborach parlamentarnych PiS powinien był ograniczyć się do administrowania państwem, a nie wydawać publiczne pieniądze – powiedział na antenie Radia Zet Szymon Hołownia, marszałek Sejmu oraz lider Polski 2050. Stanowisko to podziela Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i szef resortu obrony, a także prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego. – W Ministerstwie Obrony Narodowej przejrzane zostaną umowy z przemysłem Korei Południowej, a tam, gdzie będzie to możliwe, także zamówienia na sprzęt, uzbrojenie składane będą w polskim przemyśle zbrojeniowym – zapowiedział Kosiniak-Kamysz.   

Jeszcze na początku grudnia ówczesny szef MON Mariusz Błaszczak podpisał dwa znaczące kontrakty zbrojeniowe. Pierwszy na 152 samobieżne armatohaubice K9 z Korei. Poprzednia umowa na zakup 212 egzemplarzy tego sprzętu za 2,4 mld dolarów została zawarta w sierpniu 2022. Drugi na dostawę 152 armatohaubic Krab. – W resorcie obrony narodowej umowy zawiera się niemal codziennie. W skali roku podpisywane są setki, a nawet tysiące umów. I nikt nie może domagać się tego, że 15 października, czyli w dniu wyborów, państwo stanie, a ministrowie nie będą realizować swoich zadań – powiedział w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Bartosz Kownacki, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej, były wiceszef MON. Jak dodał, jeszcze 15 października nie było pewne, kto będzie rządził Polską. Sprawą otartą pozostało to, czy Prawu i Sprawiedliwości uda się znaleźć koalicjanta lub czy też obecnie już rządząca koalicja dogada się, co do treści umowy programowej. – W tym stanie mieliśmy zawiesić pracę nad dwa miesiące? Przecież to by oznaczało, że państwo polskie przestaje funkcjonować – podkreśla Bartosz Kownacki. Jak dodaje, jedyną nieakceptowalną formą zawierania umów byłoby podpisywanie ich z mocą wsteczną. – A takiej sytuacji nie było. Mariusz Błaszczak realizował swoje obowiązki, dążył do wzmocnienia potencjału obronnego Wojska Polskiego i dlatego podpisywał umowy o strategicznym dla Polski znaczeniu. Nie ma najmniejszych podstaw, aby poddawać w wątpliwość legalność zawieranych umów – wskazuje były wiceszef MON.      

– Atak na byłego szefa MON i zawierane przez niego kontrakty są niedopuszczalne – mówi „Naszemu Dziennikowi dr Tomasz Rzymkowski, były poseł VIII i IX  kadencji. – Byłem członkiem komisji offsetowej i analizowałem zawierane kontrakty. Były to bardzo dobrze przygotowywane umowy i świetnie wynegocjowane warunki. Mariusz Błaszczak wykazywał się w tej kwestii dużą starannością – podkreśla dr Tomasz Rzymkowski.  

Na początku listopada Mariusz Błaszczak poinformował o zawarciu umowy przemysłowej w ramach programu Narew, będącego serią projektów budowy polskiej obrony powietrznej. Umowa została podpisana między Polską Grupą Zbrojeniową i MBDA, a więc europejskim koncernem zbrojeniowym specjalizującym się w produkcji broni rakietowej. Na jej mocy Wojsko Polskie otrzyma ponad 1 tys. rakiet CAMM ER oraz ponad 100 wyrzutni. Wartość tej umowy przekracza 4 mld funtów, a wiec ponad 20 mld zł.   – Polska nie jest samotną wyspą i to, co mówą ważni polscy politycy szeptem, jest bardzo dobrze słyszane w obcych stolicach, wśród zagranicznych inwestorów, a także w przemyśle obronnym. Zapowiedzi weryfikacji umów, ewentualnego ich zrywania są szkodliwe, bo stawiają nasz kraj w gronie państw mało poważnych – wyjaśnia Bartosz Kownacki. Jak dodaje, Polska dzięki zaangażowaniu Mariusza Błaszczaka uzyskała szczególne warunki realizacji podpisywanych kontraktów. – Dotyczyły one m.in. sprawności i szybkości dostarczenia sprzętu wojskowego. Zakupy dla armii nie odbywają się w marketach lub na targach. Ten sprzęt nie trafia do odbiorcy w ciągu dnia, tygodnia, miesiąca czy nawet roku. Sprzęt dzisiaj zamówiony dociera do odbiorcy latami. Taka jest specyfika przemysłu obronnego – zwraca uwagę były wiceszef MON. Polsce udało się uzyskać szczególną pozycję odbiorcy, do którego sprzęt musi trafiać w pierwszej kolejności. – Jeżeli teraz marszałek Sejmu i nowy szef MON to podważają, to poważnie uderzają w naszą pozycję. My nie znajdujemy się w sytuacji, w której możemy czekać na sprzęt. Jesteśmy krajem frontowym, graniczymy z Rosją. Tuż u naszych bram toczy się regularna wojna. Jesteśmy atakowani bronią ludzką, poprzez napływ migrantów. Nasze wojsko musi mieć sprzęt wojskowy. On nie może stać w magazynach lub na półkach. I to, kiedy go otrzymamy, zależy od życzliwości naszych partnerów. A Mariusz Błaszczak zadbał o to, aby docierał on do nas jak najszybciej – zaznacza Bartosz Kownacki.      

To tylko jedna strona działań obecnej większości. Bez wątpienia nasi partnerzy decyzji o zerwaniu kontraktów nie przyjmą z pokorą i zrozumieniem. To, że w Polsce zmienił się rząd, który inaczej ocenia zagrożenia bezpieczeństwa i inaczej widzi rozwój armii, nie stanowi żadnego argumentu. – Umowy konstruowane są tak, że ten, który się z niej nie wywiązuje lub też ją zrywa bez podania realnej przyczyny musi płacić olbrzymie kary finansowe. Nie dość, że za działania polityków Trzeciej Drogi zapłacimy wizerunkiem, to jeszcze obciąży to nasz budżet. I tego faktu nie można ignorować – wskazuje dr Tomasz Rzymkowski. – Obawiam się, że ta ekipa nie sprowadzi do Polski ani jednej sztuki karabinu, a już spowoduje wydatek sięgający miliardów złotych. A to już jest sprawa bardzo poważna – dodaje.

Przy podpisywaniu kontraktów nie chodzi tylko o to, aby nowoczesny sprzęt trafił do nas, ale też, by umowie towarzyszyła deklaracja przekazania technologii, serwisowania sprzętu w kraju itd. – Jeżeli nasi partnerzy ze Stanów Zjednoczonych czy Korei Południowej uznają nas za kraj niepoważny, to o transferze technologii nie ma co mówić – akcentuje dr Tomasz Rzymkowski.

Trzecia Droga swoje działania tłumaczy tym, że ponad połowa zleceń dla polskiej armii powinna być kierowana do polskiego przemysłu zbrojeniowego. – Zamówienia powinny trafiać do polskiego przemysłu i trafiały. Skierowaliśmy do niego miliardy złotych. Tylko moce przerobowe są takie, że nie przyjmą wszystkich pieniędzy i nie jesteśmy w stanie zrealizować sami każdego kontraktu. Polska nie wyprodukuje myśliwca wielozadaniowego czy najnowocześniejszych systemów obrony powietrznej, to kupujemy za granicą. I ludzie, którzy kierują państwem, powinni być tego świadomi – podsumowuje Bartosz Kownacki.   

RS, „Nasz Dziennik”