• Poniedziałek, 4 maja 2026

    imieniny: Floriana, Moniki

Berlin wykorzystuje aktywistów

Sobota, 30 grudnia 2023 (12:40)

Podważane są decyzje środowiskowe potrzebne do przeprowadzenia inwestycji w Świnoujściu.

Powstaniu kluczowego dla polskiej gospodarki portu towarzyszy intensywne starcie między Polską a Niemcami. Przez ostatnie miesiące władze samorządowe naszych zachodnich sąsiadów aktywnie próbowały zablokować te inwestycje. Teraz przypomniały o sobie tzw. or­ganizacje ekologiczne. Jedna z nich, Bürgerinitiative Lebensraum Vorpommern (BLV), złożyła odwołanie do Gene­ralnej Dyrekcji Ochrony Śro­dowiska (GDOŚ) w sprawie pozytywnej decyzji środowiskowej pozwalającej na dokończenie budowy portu kontenerowego w Świnoujściu.

– Nie jestem zaskoczony tym, że Niemcy prą do tego, aby zablokować tę inwestycję, która jest bardzo dużą szansą dla polskiej gospodarki. W prze­szłości obrót towarów prowadził przez porty niemieckie, one na tym zarabiały – i Niemcy chcą powrócić do tego stanu rzeczy. Jest to sprawa oczywista – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Marek Gróbarczyk, były wiceminister infrastruktury. Jak dodaje, zadaniem państwa polskiego jest doprowadzenie do uruchomienia tej inwestycji. – Od początku kluczowe inwestycje w zachodniej Polsce trafiają na sprzeciw ze strony Niemców – dotyczy to m.in. budowy drogi rzecznej na Odrze czy portu w Świnoujściu. Niemcy po swojej stronie mają ekologicznych aktywistów i – niestety – też polskie sądy, które wielokrotnie w przeszłości w tych sprawach zachowywały się irracjonalnie. Sądy próbowały już blokować funkcjonowanie „Turowa”, a także inwestycje na Odrze – wskazuje nasz rozmówca.

Destrukcyjne działanie

Działaniem Niemców w tej sprawie nie jest zaskoczony Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej, przedsiębiorca rolny. – Kompletnie nie jestem zaskoczony. Niestety, sytuacja, w której polskie inwestycje, często te strategiczne, są blokowane z wykorzystaniem tzw. ekologów, stają się przykrym standardem. Tak, celowo użyłem sformułowania „z wykorzystaniem” – mówi „Naszemu Dziennikowi” Szczepan Wójcik. Jak podkreśla, ekologia staje się wygodnym pretekstem do różnych działań, których celem jest blokowanie lub utrudnianie powstania inwestycji realizowanych przez konkurentów gospodarczych – nawet jeżeli razem funkcjonują w ramach jednego organizmu: Unii Europejskiej. – Niestety, prawda jest taka, że powołując się na ekologię, można zablokować budowę lotniska, uregulowanie rzeki w celu utworzenia drogi wodnej, rozbudowę gospodarstwa, a nawet budowę zwykłej drogi – stwierdza Szczepan Wójcik. Co więcej, prawo z reguły pozwala na te destrukcyjne działania. – Można to zrobić – i to bez żadnych konsekwencji dla strony blokującej – akcentuje. Blokowanie lub utrudnianie realizacji projektów ma swoje skutki.

– Traci inwestor, traci państwo, traci społeczeństwo. Ktoś jednak zyskuje. I nie o zyski dla środowiska tu chodzi. Blokowanie inwestycji z powoływaniem się na ekologię jest często niczym innym jak przemyślaną grą o wpływy i elementem prowadzenia wojny gospodarczej – akcentuje prezes Instytutu Gospodarki Rolnej.

Niemcy twierdzą, że zaakceptowana analiza środowiskowa jest wadliwa, a to dlatego, że – w ich mniemaniu – nie uwzględnia polskich i niemiec­kich obszarów Natura 2000. Niemcy twierdzą, że nie prze­prowadzono analizy wpływu inwestycji na Morze Bałtyckie. – Zadbaliśmy o każdy szczegół, przygotowując się do tej inwestycji. Człowiek był w rejonie Morza Bałtyckiego od wieków. Funkcjonują tu porty polskie i niemieckie. Twierdzenie, że port w Świnoujściu doprowadzi do dewastacji przyrody, jest fałszywe i skrajnie krzywdzące – uważa Marek Gróbarczyk.

W najbliższym sąsiedztwie Świnoujścia – w porcie Mukran na malowniczej wyspie Rugia – Niemcy budują pływający terminal LNG. W połowie listo­pada przez niemiecki parlament przeszła nowelizacja ustawy o przyspieszeniu inwestycji w infrastrukturę LNG. Co więcej, wniosek władz landu Meklemburgia-Pomorze Przednie o po­wołanie komisji mediacyjnej został odrzucony. To prawo utoruje drogę do powstania inwestycji, którą niemieckie władze uznają za kluczową dla bezpie­czeństwa Niemiec. W tym miejscu mają nie tylko zakotwiczyć dwa terminale do importu skroplonego gazu ziemnego, ale też ma powstać gazociąg łączący Mukran z Lubminem. – Widać, że Berlin podchodzi do zabezpieczenia swoich interesów bardzo poważnie, a przy tym mało sobie robi z ostrzeżeń ekologów. Jest to także dowód na to, że takie inwestycje w tym rejonie da się realizować bez uszczerbku dla przyrody. Technika i inżynieria znacznie wyprzedzają wyobrażenia tzw. ekologów – zwraca uwagę były wiceminister infrastruktury. – Pamiętajmy, że inwestycja w Świnoujściu nie zagraża przyrodzie. Jedyne zagrożenie dotyczy konkurencyjności. Jesteśmy poważnym rywalem dla niemieckich portów. To jest główny powód, dla którego wykorzystuje się ekologię – stwierdza były wiceminister infrastruktury. Dodaje przy tym, że najbliższe miesiące będą testem skuteczności i niezależności rządu Donalda Tuska. – Jeżeli się ugnie i wycofa z tej inwestycji, oznacza to, że jest silnie podporządkowany Niemcom. W interesie państwa polskiego jest to, aby tę inwestycję, a także tę dotyczącą Odry, dokończyć i w pełni rozwinąć. Nasza gospodarka będzie miała z tego dużo korzyści. I Berlin się tego bardzo boi – wyjaśnia Marek Gróbarczyk.

Terror ekologicznych aktywistów

Niestety, biorąc pod uwagę nastawienie polityczne do spraw związanych z ekologią – nie tylko w Unii Europejskiej, lecz także wśród rządu Donalda Tuska – wydaje się, że następne lata cechować będzie wzrost znaczenia organizacji zrzeszających ekologicznych aktywistów. – Niestety, cała polityka Unii Europejskiej pokazuje, że przyzwolenie na tego typu działania jest odgórne. Widzimy, że ekologia i tzw. ekolodzy są często narzędziem do prowadzenia wojny gospodarczej. Należy temu przeciwdziałać – apeluje Szczepan Wójcik.

Wskazuje, że w pierwszej kolejności trzeba nazwać zjawisko tzw. ekologizmu, ponieważ w ujęciu karnym brakuje w Polsce takiej definicji. – Popularna jest definicja sformułowana przez Jamesa F. Jarboe, szefa komórki FBI do walki z terroryzmem, który mówił o ekoterroryzmie. Należy wrócić do tematu jawności finansowania organizacji, które próbują wpływać na procesy inwestycyjne w Polsce – przekonuje nasz rozmówca. Niestety, obecnie poczucie bezkarności i kontroli ekoszantażystów nad społeczeństwem jest duże, bo nawet służby odpowiadające za bezpieczeństwo mogą zostać wprowadzone w błąd przez fałszywych lub niedouczonych analityków, spłycających i wybielających istotę problemu. – Mówmy dużo o tym, czym jest ekoterroryzm, i zacznijmy temu przeciwdziałać – podsumowuje prezes Instytutu Gospodarki Rolnej. 

Rafał Stefaniuk