• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

„Nadgorliwość” wciąż niewyjaśniona

Sobota, 6 kwietnia 2013 (02:08)

Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie podejrzenia łapownictwa biernego po stronie urzędnika KRRiT Agnieszki O.

Śledztwo w sprawie Agnieszki O., dyrektor departamentu koncesyjnego KRRiT, w sprawie przekroczenia uprawnień i podejrzenia korupcji biernej w toku pierwszego konkursu o koncesje na MUX-1, Prokuratura Rejonowa Warszawa-Wola podjęła dopiero po interwencji sądu. Sprawa dotyczy przyznania koncesji spółce STAVKA, którą przejęła TVN.

Po dwóch miesiącach postępowania, 21 marca 2013 r., prokuratura umorzyła śledztwo w zakresie „przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza” z powodu „braku znamion czynu zabronionego”, a także w zakresie wątku korupcyjnego z powodu „braku danych uzasadniających popełnienie przestępstwa”.

Będzie zażalenie

– Fundacja odwoła się od tej decyzji – zapowiada dyrektor finansowy Fundacji Lidia Kochanowicz.

– Prokurator nie skonfrontował zeznań złożonych w śledztwie z materiałem dowodowym, który znajduje się w aktach postępowania koncesyjnego – tłumaczy radca prawny Benedykt Fiutowski, pełnomocnik Fundacji.

– Ponadto brakuje oceny wiarygodności zeznań – dodaje.

Fundacja Lux Veritatis chce, by prokuratura sprawdziła, czy Agnieszka O. miała w trakcie postępowania koncesyjnego nieformalne kontakty ze spółką STAVKA.

Wniosek spółki nie zawierał, zdaniem skarżącej, źródła finansowania koncesji. Mimo to KRRiT wezwała spółkę do uzupełnienia go. Pismo O. w tej sprawie wskazuje, zdaniem Fundacji, na istnienie między Krajową Radą a spółką nieformalnych kontaktów.

Dyrektor poprosiła w nim o dostarczenie dokumentów bankowych, o których istnieniu formalnie nie wiedziała, ponieważ nie zostały wymienione przez spółkę we wniosku. Tak się składa, że spółka zdobyła te dokumenty dokładnie w dniu, w którym Agnieszka O. o nie wystąpiła. W śledztwie zeznała, że swoje działania podejmuje na podstawie opinii pracowników KRRiT.

Urzędnicza „nadgorliwość”

Małgorzata M., urzędnik Rady odpowiedzialny za badanie sytuacji finansowej podmiotów ubiegających się o koncesje, pytana, jak to się stało, że KRRiT zwróciła się do spółki STAVKA o dostarczenie dokumentów, o których nie powinna mieć wiedzy, zeznała: „To wynikało z mojej nadgorliwości”.

W piśmie O. wezwała spółkę do złożenia promesy bankowej i dokumentu poświadczającego zabezpieczenie. Tymczasem w ofercie firmy ten rodzaj dokumentów w ogóle nie figurował. Co więcej, „poświadczenie zabezpieczenia” dla kredytu nie jest wymagane przez procedurę KRRiT, lecz ewentualnie przez procedury bankowe. Skąd urzędnicy wiedzieli, że w wypadku wspomnianej spółki bank zażądał zabezpieczenia?

Zdaniem skarżących, prokurator w ogóle nie zbadał powodów owej „nadgorliwości urzędniczej”. – Żeby ocenić, że istnieją poszlaki, trzeba zbadać cały stan faktyczny. Dlaczego przedstawiciele Rady wzywają jednego z uczestników postępowania do złożenia dokumentów, o których formalnie nie mieli prawa wiedzieć? Świadek twierdzi, że jest to wynik jego „nadgorliwości”. Prokurator powinien ocenić to zeznanie. Sama „nadgorliwość” nie tłumaczy, skąd urzędnik wiedział o istnieniu wspomnianych dokumentów – wskazuje mec. Fiutowski.

W grudniu ubiegłego roku Sąd Rejonowy Warszawa-Wola uwzględnił zażalenie skarżącej Fundacji na odmowę wszczęcia postępowania przez prokuraturę. Sędzia wytknął prokuraturze, że odmówiła śledztwa bez zapoznania się z dowodami, przesłuchania świadków, i nakazał wszcząć postępowanie.

Wykonując polecenia sądu, prokuratura zapoznała się z protokołem NIK z kontroli budżetowej w KRRiT, w którym Izba wskazała na nieuzasadnione rozłożenie na raty przez Radę opłat koncesyjnych należnych od spółek umieszczonych na MUX-1.

Prokuratura nie zapoznała się natomiast z dokumentacją procesu koncesyjnego i nie skonfrontowała go z zeznaniami. Śledczy nie zaznajomili się z dokumentacją, ponieważ ta znajdowała się w tym czasie w Naczelnym Sądzie Administracyjnym, który ma rozpatrzyć kasację od wyroku wojewódzkiego sądu administracyjnego złożoną przez właściciela Telewizji Trwam.

Teraz z kolei dokumentacja została przesłana do Sejmu w związku z toczącym się postępowaniem o postawienie członków KRRiT przed Trybunałem Stanu za złamanie Konstytucji.

Dokumenty te są także potrzebne prokuraturze w związku z trwającym innym śledztwem, dotyczącym poświadczenia nieprawdy przez funkcjonariuszy KRRiT lub przedstawicieli koncesjonariuszy.

Rzecznik prokuratury okręgowej Dariusz Ślepokura poinformował wczoraj „Nasz Dziennik”, że prokurator prowadzący oczekuje na te materiały i zamierza się z nimi zapoznać.

W tym drugim śledztwie chodzi o zagadkową decyzję KRRiT o rozłożeniu koncesjonariuszom na raty opłat koncesyjnych, mimo że według oceny tejże Rady mieli oni znajdować się w dobrej kondycji finansowej i mieli, zgodnie z obowiązkiem nałożonym przez Radę, zapłacić jednorazowo ok. 11 mln zł za koncesje.

Małgorzata Goss