Proceder wykorzystywania pracowników przymusowych
Czwartek, 21 grudnia 2023 (09:39)W Chinach setki tysięcy Ujgurów jest zmuszanych do pracy przymusowej. Z ustaleń ekspertów wynika, że z efektów
tej pracy mogą korzystać takie firmy, jak Puma, Adidas, s.Oliver, Hugo Boss, H&M czy Inditex (Zara) – ustalił
portal dziennika „Süddeutsche Zeitung”.
Region autonomiczny Sinciang-Ujgur, położony
w zachodnich Chinach, jest ojczyzną Ujgurów – grupy etnicznej prześladowanej od lat przez chińskie władze. Setki tysięcy Ujgurów zmuszanych jest do pracy przymusowej w obozach, więzieniach i fabrykach
na terenie Sinciangu.
Z nowych ustaleń wynika, że światowe koncerny, w tym Puma, Adidas, s.Oliver, Hugo Boss, H&M i Inditex (Zara), „są obarczone wysokim ryzykiem” sprzedaży produktów wytworzonych przez Ujgurów w ramach niewolniczej
pracy – poinformował portal.
„W poddanych ścisłej kontroli Chinach trudno znaleźć
na to wyraźne dowody. Relacje marek z chińskimi dostawcami stają się coraz mniej przejrzyste, a same
firmy zaprzeczają, jakoby ich produkty miały cokolwiek wspólnego z pracą przymusową. Niemniej eksperci
są pewni, że znacząca ilość odzieży, będąca wynikiem pracy przymusowej Ujgurów, trafia do UE bez ograniczeń” – zauważyła gazeta.
Badacze z Sheffield Hallam University, a także aktywiści Ujgurskiego Centrum na rzecz Demokracji i Praw Człowieka w Niemczech oraz Ujgurskiego Monitora Praw Człowieka
w Turcji prześledzili łańcuchy dostaw czterech dużych chińskich firm tekstylnych i znaleźli dowody
na wykorzystywanie pracowników przymusowych.
Podkreślili, że w Sinciangu niezależne audyty i badania stały się bardzo trudne ze względu na szeroko zakrojone kontrole ze strony chińskiego rządu.
Do sporządzenia raportu badacze wykorzystali publicznie dostępne informacje ze stron internetowych, w tym sprawozdania finansowe przedsiębiorstw, doniesienia medialne, chińskie przekazy rządowe, zdjęcia satelitarne oraz dane celne. Potwierdziły one, że trzy z czterech badanych przedsiębiorstw z Chin utrzymują stosunki biznesowe z 39 międzynarodowymi markami
– bezpośrednio lub dzięki pośrednikom np. z Wietnamu
czy Indii.
Beijing Guanghua Textile Group (BGTG) to państwowy producent tekstyliów, wytwarzający półprodukty oraz gotową odzież dla międzynarodowych marek. Według własnej deklaracji firma uczestniczy w tzw. programach walki z ubóstwem za pośrednictwem swojej spółki zależnej Xinjiang Jinghe Textile Technology w ujgurskim rejonie Hotan.
„Zdaniem ekspertów za tym eufemizmem kryje się tuszowany przez państwo proceder wykorzystywania pracowników przymusowych, w tym także więźniów”
– czytamy na łamach „Süddeutsche Zeitung”.
Chińska firma nie skomentowała tych informacji.
Do jej odbiorców należą m.in. niemiecka firma s.Oliver, Inditex (hiszpańska spółka-matka Zary) czy szwedzka grupa H&M.
Zapytane o tę sprawę kierownictwo H&M odwołuje się
do swojego raportu rocznego, w którym stwierdzono:
„Nie akceptujemy pracy przymusowej ani pracy dzieci”. Zapewnić mają to m.in. regularne kontrole na miejscu, szkolenia z zakresu praw człowieka oraz współpraca ze związkami zawodowymi. „Większość międzynarodowych marek, w tym s.Oliver i Inditex, wdrożyła już podobne systemy” – podkreśliła „Süddeutsche Zeitung”.
„Część firm objętych dochodzeniem usunęła informacje
ze swoich stron internetowych, zmieniła nazwy spółek zależnych w regionie ujgurskim lub zreorganizowała struktury. Jest to bezpośredni wynik nacisków międzynarodowych z ostatnich lat. Dzięki tym zmianom międzynarodowym korporacjom łatwiej jest jednak twierdzić, że nic nie wiedziały (o sytuacji Ujgurów)”
– zauważyła gazeta.
System pracy przymusowej w Sinciangu zapoczątkowano w 2014 roku, kiedy chiński przywódca Xi Jinping nakazał „ideologiczne uzdrowienie” mniejszości muzułmańskich
po powtarzających się w tym regionie niepokojach etnicznych. W 2019 roku międzynarodowe media opublikowały dokumenty ukazujące skalę systemu
obozów pracy oraz „centralną rolę pracy przymusowej
w chińskim sektorze tekstylnym”.
W 2020 roku wiele międzynarodowych marek, w tym H&M, Adidas i Puma, zadeklarowało, że nie chcą pozyskiwać bawełny z Sinciangu. Skutkiem był zorganizowany przez władze w Pekinie bojkot tych firm w Chinach. „Do dziś chiński rząd określa zarzuty dotyczące pracy przymusowej jako zagraniczne »kłamstwa«, które szkodzą wzrostowi gospodarczemu Chin” – przypomniała „Süddeutsche Zeitung”.
Od 2020 roku kraje zachodnie coraz częściej podejmują działania przeciwko importowi z Sinciangu, a USA nałożyły sankcje na 27 chińskich firm zaangażowanych w pracę przymusową. Ponadto od 2022 roku firmy mają „obowiązek aktywnego udowadniania, że produkty
z Sinciangu nie są wynikiem pracy przymusowej”. Natomiast w Niemczech od początku roku obowiązuje ustawa o łańcuchu dostaw, zgodnie z którą niemieckim firmom grożą kary, jeśli nie dopełnią „obowiązku staranności” w zakresie m.in. wykluczenia pracy przymusowej.