Mieszkańcy Warszawy nie chcą strefy czystego transportu
Piątek, 8 grudnia 2023 (09:50)Mieszkańcy stolicy nie chcą wprowadzenia strefy czystego transportu. Dali temu wyraz podczas sesji Rady Warszawskiej. Ponad stu przeciwników głośno protestowało, zarówno na sali obrad, jak i w kuluarach, przeciwko wprowadzeniu strefy. Ich okrzyki i gwizdy zmusiły przewodniczącą do ogłoszenia przerwy w obradach.
Pan Andrzej, protestujący mieszkaniec Bemowa, powiedział, że dla niego ta strefa to zwykłe oszustwo.
„Uważam, ze jakakolwiek strefa nie ma sensu. Dochodzi
do kuriozalnej sytuacji, kiedy po jednej stronie ulicy samochody są legalne, a po drugiej już nie. Taka uchwała łamie podstawowe prawa ludzkie. Równość wobec prawa
i wolność poruszania jest prawem konstytucyjnych” – podkreślił.
Podobnych argumentów użył pan Michał z osiedla Ostrobramska, który podkreślił, że samochody starsze
z małymi silnikami produkują znacznie mniej zanieczyszczeń niż auta nowe z dużymi silnikami.
„Jesteśmy krajem europejskim, mamy zobowiązania unijne, że jakaś strefa musi być. Dobrze, zróbmy ją,
ale w jakichś sensownych miejscach, gdzie ludzie chodzą na spacery, zwiedzają, gdzie jest ruch rowerowy” – zaznaczył. „Przecież nie musi być jedna strefa, zróbmy kilka, np. Starówka, okolice Łazienek czy Pałacu w Wilanowie. Przy tym ostatnim mieszka najwięcej ludzi, którzy właśnie jeżdżą samochodami z dużymi silnikami.
I tam właśnie wiele osób jeździ na rowerach na spacery”
– dodał.
Zaznaczył, że ratusz chce, by mieszkańcy przesiadali się
do komunikacji miejskiej. „Niech nam odpowie, w jaki sposób z Falenicy, Rembertowa czy Białołęki można szybko dojechać do centrum. Mówią, że jest metro. Okej, jak już się do niego dostanę, to nie narzekam, oczywiście jest szybko. Ale dzisiaj, jadąc tutaj z Grochowa, 20 minut stałem w korku na buspasie na Trasie Łazienkowskiej.
A ratusz mówi, że w Warszawie mamy najwspanialszą komunikację miejską w Polsce” – powiedział pan Michał.
Podał też przykład, gdy córkę, która uczy się w szkole muzycznej, wozi na zajęcia muzyczne z Ostrobramskiej
na Krasickiego. „Nawet w korkach wiozę ją samochodem maksymalnie 40 minut. Komunikacją miejską w sprzyjających warunkach ta podróż trwa 50 minut,
plus 700 metrów na piechotę do przejścia z plecakiem
i instrumentem muzycznym na plecach” – wyjaśnił.
Pan Michał ma drugi samochód, z normą Euro 5, ale jeździ nim żona. „Jak ona musi go w danej chwili używać, to ja biorę ten swój i jadę z córką” – zaznaczył.
Po wprowadzeniu strefy nie będzie nim mógł pojechać np. na działkę. „Co z nim zrobić? Wystawić go za strefę i do niego spacerować? Jak już robimy strefę i zabraniamy wjazdu samochodom, to zabrońmy wszystkim. Zróbmy płatny wjazd i wtedy samochody znikną. I to czym większy i cięższy samochód, tym powinni płacić więcej.
I zobaczymy, czy wszyscy ci, którzy przyjeżdżają samochodami do np. Złotych Tarasów na zakupy,
to czy będą tak chętnie przyjeżdżać” – podkreślił.
Wbrew woli mieszkańców stolicy radni przegłosowali uchwałę w czwartek wieczorem. Wcześniej przyjęli dwie poprawki radnych KO. Jedna dotyczyła zmniejszenia zasięgu strefy, a druga doprecyzowała, których właścicieli aut dotyczy zakaz wjazdu do SCT.
Radni PiS zgłosili do uchwały kilkanaście poprawek, Lewica jedną. Żadna nie została przyjęta.
Strefa Czystego Transportu od 1 lipca 2024 r. zakłada zakaz wjazdu dla samochodów z silnikiem diesla starszych niż 18 lat i pojazdów benzynowych starszych niż 27 lat.
Osoby zamieszkałe wewnątrz tego obszaru i płacące podatki w Warszawie zwolnione będą ze spełniania wymagań strefy do stycznia 2028 r. – wówczas nie będą mogli poruszać się po strefie pojazdem z silnikiem Diesla starszym niż 13 lat i pojazdem benzynowym starszym niż 22 lata.
APW, PAP