Ukryte intencje
Piątek, 5 kwietnia 2013 (02:11)Rolnicy i pracownicy cukrowni obawiają się, że rząd chce odsunąć w czasie prywatyzację Krajowej Spółki Cukrowej „Polski Cukier”, a nawet ją odwołać. Ministerstwo skarbu zaprzecza, ale nie wyklucza, że procesu nie uda się przeprowadzić do końca marca 2014 roku.
O sprzedaży akcji „Polskiego Cukru” pracownikom cukrowni i rolnikom dostarczającym do nich buraki dyskutowano podczas wczorajszego posiedzenia sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Wiceminister skarbu Tomasz Lenkiewicz zapewniał, że plany rządu, który chce przekształcić KSC w spółkę plantatorsko-pracowniczą, się nie zmieniły. Ale przy sprzedaży akcji resort będzie się kierował „maksymalizacją zysków Skarbu Państwa”. Nie będzie więc żadnych preferencji cenowych dla rolników i pracowników.
Lenkiewicz dodał, że obecne prawo nie pozwala na negocjowanie ceny akcji, zostanie ona ustalona na podstawie wyceny sporządzonej przez doradcę prywatyzacyjnego.
I choć potencjalni nabywcy akcji „Polskiego Cukru” są rozczarowani takim stanowiskiem, to niepokoi ich przede wszystkim wstrzymywanie przez rząd prywatyzacji KSC, która powinna zakończyć się do marca 2014 roku. Stanisław Lubaś, szef NSZZ „Solidarność” w Krajowej Spółce Cukrowej, uważa, że rząd nie chce tak naprawdę sprzedać przedsiębiorstwa, bo „Polski Cukier” przynosi duże zyski i przez to wypłaca też spore dywidendy; od 2008 do 2012 r. budżet zasiliło z tego tytułu ponad 500 mln złotych.
I taką dywidendę chciałby też wziąć w przyszłym roku, podczas gdy miała ona trafić już do nowych właścicieli.
– Niech rząd się zdeklaruje, czy chce prywatyzacji. Jak nie, to niech powie, że chce, aby to była spółka Skarbu Państwa – tłumaczy Lubaś. – Na bazie „Polskiego Cukru” można stworzyć silny koncern spożywczy – podkreśla.
Także Józef Pawela z Rady Związków Plantatorów Buraka Cukrowego działającej przy KSC wyraził obawy, czy rządowi zależy na prywatyzacji.
– Boimy się, że nie ma dobrej woli rządu do tej prywatyzacji – stwierdził Pawela.
I podał przykłady takich działań, z których najwymowniejszym jest fakt, że rząd do tej pory nie wydał zgody na umorzenie akcji KSC (ma to być sfinansowane z zysków spółki), bez czego nie można przeprowadzić nowej wyceny wartości przedsiębiorstwa. Rolnicy i pracownicy podejrzewają też, że rząd chce wycisnąć od nich jak najwięcej pieniędzy ze sprzedaży akcji „Polskiego Cukru” – może to być nawet 2 mld złotych.
Temu celowi służy choćby podanie informacji o wzroście wartości spółki o 56 proc. w ciągu jednego roku. Wiceminister Lenkiewicz wyjaśniał, że ma to związek z doskonałymi wynikami KSC. W roku obrachunkowym 2011/2012 zakładano 290 mln zł zysku, a było 561 mln złotych. I to spowodowało wzrost wartości jednej akcji z 1,60 na 2,47 złotych. – Minister finansów chce wziąć pieniądze ze spółki na łatanie dziury budżetowej. Podobne działania minister podejmuje wobec innych firm, ich sprzedaż służy temu celowi – nie miał jednak wątpliwości poseł Jan Ardanowski (PiS).
Lenkiewicz uspokajał, że utrzymanie przyszłorocznego terminu prywatyzacji KSC jest możliwe, choć harmonogram prywatyzacji „jest na styku”. Potrzebne są decyzje rządu w tej materii i resort skarbu ma nadzieję, że tak się stanie. Lenkiewicz podkreślił, że MSP przygotowało wszystkie dokumenty konieczne do prywatyzacji. Ale nie wykluczył, że zostanie podjęta decyzja o odłożeniu w czasie sprzedaży akcji spółki cukrowniczej plantatorom i pracownikom, jeśli rząd będzie dalej zwlekał z decyzjami.
Były poseł Gabriel Janowski, współautor ustawy z 2001 r., która powoływała „Polski Cukier”, apelował do rządu o wywiązanie się z obietnicy sprzedaży KSC rolnikom i pracownikom. Wskazywał, że w krajach zachodnich jest normalne, iż rolnicy są udziałowcami firm, którym sprzedają swoje produkty, bo to gwarantuje im osiąganie dodatkowych dochodów. Tak samo jest z niemieckimi koncernami cukrowymi, które działają w Polsce; należą one do niemieckich farmerów i to oni dostają dywidendę z zysków, jakie ich firmy osiągają w Polsce.
Krzysztof Losz