Bez konkretów
Piątek, 5 kwietnia 2013 (02:10)Czy poprawi się dostępność do opieki zdrowotnej? Jakie będą kryteria w rozdziale środków? Czy reforma upodmiotowi pacjentów? Posłowie zasypali wczoraj ministra zdrowia lawiną pytań
O przedstawienie informacji w sprawie planowanych zmian wnosił klub ludowców. Posłowie chcieli uzyskać konkretną informację o stanie przygotowań do wprowadzenia zapowiadanej reformy służby zdrowia, co zyskają, a co stracą pacjenci.
Wystąpienie Bartosza Arłukowicza pozbawiło jednak posłów złudzeń co do tego, że dowiedzą się więcej ponad to, co szef resortu już wcześniej mówił.
Sejmowa prelekcja ministra ograniczyła się do ponownego przestawienia ogólnych założeń zmian w strukturze i funkcjonowaniu NFZ. A więc kolejno: likwidacji centrali Funduszu i zastąpienie jej przez Urząd Ubezpieczeń Zdrowotnych (UUZ), który będzie wyceniał świadczenia, kontrolował ich jakość i nadzorował regionalne Fundusze, a w przyszłości ewentualnie także niepublicznych płatników. Resort zastrzega, że nie oznacza to powrotu do systemu kas chorych i sytuacji, w której 16 regionów będzie konkurowało o pacjenta i składkę zdrowotną.
–Cały czas pozostanie jedna istotna rzecz, czyli składka będzie przyjmowana centralnie i centralnie będzie rozdzielana na regiony –mówił Arłukowicz.
Kolejne zmiany to: weryfikacja jakości leczenia i premiowanie tych świadczeniodawców, którzy leczą najefektywniej, najszybciej i najbezpieczniej, stworzenie oraz realne wykorzystanie regionalnych map zapotrzebowania zdrowotnego, a także budowa spójnego systemu planowania inwestycji medycznych w regionie.
Zdaniem Arłukowicza, obecnie nie ma „map zapotrzebowania”, a samorządy nie wiedzą, ile sprzętu posiadają i jaki mają na swoim terenie. Zmiany te nie będą wpływały ani na kontraktowanie świadczeń, ani na bezpieczeństwo pacjentów.
Wystąpienie ministra skrytykowała opozycja zarówno z lewej, jak i prawej strony sali sejmowej. Posłowie wytknęli mu brak konkretów w sprawie kryteriów podziału środków ze składek na ubezpieczenie zdrowotne na poszczególne regiony, powoływania i dowoływania dyrektorów poszczególnych oddziałów regionalnych Funduszu i brak jasnych deklaracji, jak ma funkcjonować podstawowa opieka zdrowotna, która jest fundamentem usług medycznych.
– Nie powiedział pan nic nowego. To ciągle gadanie tego samego. Mówi pan o tym już od ponad pół roku na wszystkich swoich konferencjach prasowych. Po co tyle gadania? Proszę zatem o konkrety, a nie o pijar – mówił Tomasz Latos (PiS).
– NFZ był i jest postrzegany jako dyktator w upadającym systemie ochrony zdrowia z potężnymi pieniędzmi, bez żadnej kontroli i odpowiedzialności. Jeśli to flagowy projekt rządu, to dlaczego ta flaga jest taka wymięta, bez konkretów? Czy te zapowiedzi dotyczące rzetelnej kontroli wyceny procedur to ma być nowość? To znaczy, że przez 6 lat legitymowaliście nierzetelność wyceny i bylejakość w ochronie zdrowia? Zmienicie szyldy, pieczątki i wydacie kasę. A tymczasem polski pacjent pokornie stoi w kolejce w oczekiwaniu na szpital, przyjęcie przez specjalistę – argumentował Czesław Hoc (PiS).
Posłowie wytknęli Arłukowiczowi jego szumne deklaracje dotyczące systemu e-WUŚ, który w założeniu miał ułatwić weryfikację pacjentów uprawionych do korzystania ze świadczeń medycznych. Na stronach NFZ pojawia się co jakiś czas informacja, że system albo nie działa, albo trwa jego konserwacja.
– Czy to jest system dla pacjentów, czy dla płatnika i całej sfery urzędników? Co ma zrobić pacjent, któremu odmówiono świadczenia? System dziś go nie widzi. Gdzie są pieniądze z publicznych składek? Dlaczego chorzy nie mogą dostać się do lekarzy? Czy pieniądze są wydawane na leczenie Polaków, czy idą do kieszeni prezesów oddziałów? – pytali Jan Łopata (PSL) i Piotr Szeliga (SP).
– Jak po reformie NFZ zostanie rozwiązany problem migracji pacjentów między województwami? Na jakich zasadach mają być premiowane jednostki lecznicze, które oferują kompleksowy system usług medycznych – wtórował im Maciej Orzechowski (PO).
Arłukowicz odparł, że potrzebna jest merytoryczna dyskusja o zmianach w funkcjonowaniu NFZ. Zaprosił posłów do rozmów w resorcie, bez obecności dziennikarskich kamer.
– To działania iluzoryczne. Będziemy dyskutować, aż się zadyskutujemy. Tylko nad czym? Najpierw konkrety, a potem możemy dyskutować – kwituje poseł Hoc.
Anna Ambroziak