• Czwartek, 29 lutego 2024

    imieniny: Romana, Lutosława

W czyim interesie działa ta koalicja?

Poniedziałek, 4 grudnia 2023 (19:52)

Rozmowa z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości

Rząd Donalda Tuska jeszcze się
nie ukonstytuował, a już słyszymy
o rozliczeniach czy komisjach śledczych. Faktem jest też odwołanie członków Państwowej Komisji ds. badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007--2022 i de facto jej zamrożenie.
W przyszłości ma ona badać już w innym składzie rosyjskie wpływy za rządów PiS…

– To jest tylko potwierdzenie tego, że ci pretendenci
do władzy nie mieli i nie mają programu dla Polski
i Polaków, a jedynym ich „programem” był anty-PiS
i parę rozmaitych wrzutek. Działania pod tym szyldem częściowo udało się im zrealizować, bo dostali się do Sejmu, natomiast teraz jest próba odwrócenia uwagi społeczeństwa od wcześniejszych zapowiedzi, z których większości nie uda się im zrealizować, jak chociażby kwota wolna od podatku 60 tys. zł czy podwyżki dla nauczycieli
o 30 proc.

W związku z tym, że te wszystkie „obietnice” leżą gruzem
z boku, dlatego trzeba coś zrobić, kolejny raz zagrać czymś na ludzkich emocjach. Stąd słyszymy o trzech, czy nawet
o sześciu komisjach śledczych. Swoją drogą niech sobie powołują te komisje, ale trzeba pamiętać, że praca
w takiej komisji jest bardzo absorbująca. Jeśli np. po 20 posłów tej grupy starającej się o władzę będzie zaangażowanych w każdą z tych komisji, to będą oni
w znacząco mniejszym zakresie funkcjonować jako posłowie w parlamencie. Zajmą się tym, co jest nie do udowodnienia, bo te komisje będą jedynie próbą bicia piany, próbą oskarżania przeciwników politycznych, ale bez żadnych wniosków, bo konszachtów naszej władzy z Rosją nie da się udowodnić, ponieważ po prostu ich nie było. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze kwestia bubli prawnych, które już się pojawiają, takich jak nowelizacja ustawy wiatrakowej, czym ta ekipa się kompromituje. Zatem
ma to być próba pokazania, że niby są afery, ale bez ich wyjaśniania.

A co z obietnicami wobec Polaków?           

– Jak zwykle: słowa, słowa, słowa. Natomiast tak naprawdę Niemcy nigdy nie pozwolą ekipie Tuska,
żeby coś dobrego zrobiła dla Polski i Polaków. Nie zgodzą się, by Polska rosła w siłę, rozwijała się gospodarczo, była krajem bogatszym, a Polacy stawali się bardziej zamożni
i żyli na wyższym poziomie, bo to w ogóle nie leży w interesie Berlina ani Brukseli. To jest prosta droga do podporządkowania polskiej gospodarki interesom obcych państw.

Nasza silna pozycja gospodarcza to jest zawsze cios
w interesy niemieckie, także francuskie, oraz interesy innych najbogatszych państw Unii Europejskiej. Zatem narracja, jaką będziemy słyszeć, będzie rodem z bajek, baśni, że było zło – PiS, a teraz pojawiło się dobro
w postaci koalicji Tuska, z tym że będzie to dobro tylko
w teorii. Proszę bowiem nie wierzyć, że ta ekipa będzie realizowała program bogacenia się Polski i Polaków,
ale na pewno będzie to program wpisywania się w interesy budowanego superpaństwa europejskiego.

Na skutek nieodpowiedzialnych działań większości sejmowej, gdzie Orlen miałby pokryć koszty zamrożenia cen energii dla Polaków, firma w jeden dzień straciła kilka miliardów złotych. Czy to celowe działanie
i krok w kierunku obniżenia wartości spółki, a w końcu jej prywatyzacji?

– To wyraźnie próba naruszenia stabilności finansowej spółki, naszego narodowego championa. Swoją drogą
to jest stary, znany od lat sposób, który uprawiają liberałowie. Polega on na tym, że najpierw trzeba taki podmiot zniszczyć, doprowadzić do spadku jego wartości, do takiego poziomu, aby uprawnione było stwierdzenie,
że nic się z tym nie da już zrobić, a więc niech ktoś to kupi i niech ratuje. Ścieżka, o której mówię, jest już dobrze wydeptana. Przypomnę tylko, że za czasów Leszka Balcerowicza sprzedawano najlepsze polskie zakłady. Podobnie będzie, jeśli ekipa Tuska przejmie władzę
w Polsce. Tyle że Orlen ma sporo prywatnych akcjonariuszy i takie działanie Tuska i akolitów może się im odbić czkawką.

Wciąż wierzę, że w tej powstającej koalicji znajdą się ludzie, którzy potrafią myśleć kategoriami państwa. Wprowadzenie projektu ustawy zakładającego, że Orlen ma pokryć część kosztów dalszego mrożenia cen energii, gazu i ciepła, doprowadziło do sytuacji, że w ciągu jednego dnia wartość Orlenu spadła o ponad 5 mld zł. To jest skrajna nieodpowiedzialność, a być może działanie
z rozmysłem. Idąc tokiem takiego myślenia, równie dobrze można by powiedzieć: niech Orlen sfinansuje leki
w aptekach czy zakupy różnych dóbr służących rozmaitym wyimaginowanym celom. To jest podejście sprzeczne
z logiką i Kodeksem handlowym. Wobec tego tą próbą dewaluacji Orlenu poprzez ustawę wiatrakową ekipa Tuska, aspirująca do rządzenia Polską, po prostu się ośmieszyła. Zobaczymy, co dalej będą chcieli robić z absolutnie flagowym projektem Polski, jakim jest Orlen. Polacy powinni wiedzieć, że taka dewastacja polskich firm jest na rękę tym, którzy w miejsce Orlenu będą do Polski wchodzić m.in. z paliwem czy gazem, a my będziemy te nośniki energii kupować od obcych, a nie od polskiej firmy.

Dlaczego Orlen jest ciągle przedmiotem ataków i co w tej firmie tak kole w oczy koalicję Tuska?

– Orlen S.A. jest dużym europejskim graczem na rynku paliw, na rynku energii i znakomitą, uznaną na świecie polską marką. Orlen cały czas inwestuje, rozwija się,
a inwestycje, jakie zapowiada, są wciąż, krok po kroku realizowane. Spółka zarządza także rafineriami w Polsce, Czechach i na Litwie, prowadzi działalność detaliczną w Europie Środkowej, a szyldy stacji Orlenu można zobaczyć na Węgrzech, Słowacji czy w Czechach, podobnie
w Europie Zachodniej. Ponadto Orlen prowadzi działalność wydobywczą w Polsce, Norwegii, Kanadzie i Pakistanie,
a także zajmuje się produkcją energii, w tym
z odnawialnych źródeł energii, i dystrybucją gazu ziemnego.

To wszystko sprawia, że Orlen coraz bardziej staje się koncernem multienergetycznym, a to nie jest na rękę tym wszystkim, którzy tylko czekają, żeby móc wepchnąć Polsce swoje paliwa i czerpać z tego zyski. I to jest, według mnie, problem numer jeden. Dlatego robi się wszystko, żeby zniszczyć naszego narodowego championa energetycznego, a wszystko po to, by dochody mogli czerpać liberałowie, niemieckie firmy, francuskie, byle tylko nie polskie. To jest myślenie dramatycznie niebezpieczne, szkodliwe. Polacy powinni o tym wiedzieć i zdawać sobie sprawę, na kogo głosowali w październikowych wyborach parlamentarnych.

Prezes Daniel Obajtek też, zdaje się, stał się obsesją Donalda Tuska?

– Tak, to prawda. Dlatego każde jego działanie jest ośmieszane, są próby oskarżania go o różne niestworzone rzeczy. Jednak za chwilę okaże się, że to wszystko to tylko sieć kłamstw, ale błoto, jakim się obrzuca prezesa Orlenu, powielając kłamstwa, w pewnych środowiskach będzie widoczne, nagłaśniane. No cóż, życzymy prezesowi Obajtkowi zdrowia, wytrwałości i przetrzymania tej szaleńczej presji, a Orlenowi, którym zarządza, koncernowi, z którego stworzył poważnego gracza na rynku europejskim, dalszego rozwoju. Jak widać, Orlen rozwija się doskonale, a najlepszym tego świadectwem jest to, że jest solą w oku wrogów Polski, tych, którzy chcieliby głębiej wejść na polski rynek i czerpać korzyści, a nie żeby profity trafiały do budżetu państwa polskiego.

Pamiętamy też słowa Tuska, który za swoich poprzednich rządów mówił o polskim koncernie naftowym, o Grupie Lotos,
że nie ma żadnej ideologicznej przesłanki, by mówić kategorycznie „nie” inwestorom
z jakiegokolwiek kraju, także z Rosji. Czyżby stare miało wrócić?

– To jest stare, znane powiedzenie Tuska, które mimo upływu lat – jak widać – nie straciło na aktualności. Tusk bardzo podobnie wypowiadał się o PLL LOT, że nie ma powodu, by za wszelką cenę ratować tę firmę, tylko dlatego, że ma taką, a nie inną nazwę. To jest, jak widać, podejście liberalne czy niby-liberalne. Polacy powinni
to wiedzieć, dlatego trzeba im to przypominać. I my będziemy to robić. Czas, który jest najlepszym sędzią, szybko płynie i rządy takie czy inne prędzej czy później też się skończą. I za jakiś czas to my będziemy rozliczać tych, którzy dzisiaj chcą psuć polską armię, działać ze szkodą na rzecz naszej obronności i de facto stwarzać zagrożenie
dla bezpieczeństwa państwa polskiego. Ale to nie wszystko, bo wobec zagrożeń, jakie czyhają na Polskę, nie wolno też zaniedbywać bezpieczeństwa wewnętrznego czy ochrony polskich granic. Tym bardziej będziemy pamiętać o tych, którzy trwonią czy chcą trwonić polskie srebra rodowe. To są działania widoczne, łatwe do zapamiętania
i żadne tłumaczenie takiego czy innego polityka Polski 2050 czy Koalicji Obywatelskiej, próbujące rozmyć sprawę afery wiatrakowej, by móc stawiać farmy wiatrowe
w odległości 300 m od domów mieszkalnych, to wszystko nie ujdzie płazem.

Pierwszy sprawdzian już w przyszłym roku
– wybory samorządowe i wybory do Parlamentu Europejskiego.

– Większość Polaków chce normalnej, wolnej, suwerennej Polski, dlatego warto się przyłożyć w wyborach samorządowych oraz w wyborach europejskich, tak żeby można było zmieniać Polskę w dobrym kierunku, zaczynając od samorządowej, a także Unię Europejską,
by móc się przeciwstawić niemieckim planom centralizacji Europy.

Ten start, a właściwie falstart koalicji Tuska zanim jeszcze objęli rządy nie wróży niczego dobrego...

– To może być reguła, jak będzie działała ta koalicja zemsty. Tym bardziej że jest to, z jednej strony, efekt chęci rozliczenia rządów Zjednoczonej Prawicy i przez igrzyska przykrycie niemocy, braku programu, a z drugiej strony rozmaitych, szkodliwych dla Polski projektów.

           Dziękuję za rozmowę.    

Mariusz Kamieniecki