Sąd uchylił wyrok
Wtorek, 21 listopada 2023 (20:52)Sąd Okręgowy w Poznaniu, jako sąd II instancji, uchylił we wtorek nieprawomocny wyrok uniewinniający ponad 30 osób oskarżonych w związku z wydarzeniami w poznańskiej katedrze po wyroku TK. Sprawą ponownie zajmie się sąd rejonowy.
Sprawa dotyczy wydarzeń z października 2020 roku, kiedy to Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia nienarodzonego dziecka albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z polską Konstytucją. Po ogłoszeniu wyroku w wielu polskich miastach odbywały się demonstracje przeciwko decyzji Trybunału.
Kilka dni po ogłoszeniu wyroku TK w trakcie Eucharystii w poznańskiej katedrze grupa osób stanęła przed ołtarzem z transparentami. Uczestnicy wiecu wyszli przed ołtarz po zakończeniu odczytywania Ewangelii. Skandowali: „Mamy dość!”. Trzymali transparenty m.in. z hasłami: „Katoliczki też potrzebują aborcji” oraz o treściach antyklerykalnych. Rozrzucili ulotki i zaczęli klaskać.
Po proteście w katedrze prokuratura oskarżyła 32 osoby o to, że „wspólnie i w porozumieniu złośliwie przeszkadzali publicznemu wykonywaniu aktu religijnego”. Czyn ten zagrożony jest karą grzywny, karą ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Oskarżeni nie przyznawali się do winy.
W marcu tego roku Sąd Rejonowy Poznań–Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu nieprawomocnie uniewinnił oskarżonych. W uzasadnieniu wyroku sąd ocenił, że postępowanie dowodowe nie wykazało „złośliwości” protestujących, którzy chcieli wyrazić swoje niezadowolenie z wyroku TK. Zdaniem sądu oskarżeni protestowali, jednak zachowując „powagę i szacunek” do miejsca, w którym przebywali, ponadto na czas protestu wybrali moment kazania; hasła na transparentach „nie podżegały do nienawiści, ani nie atakowały religii w sposób obelżywy”.
Apelację od tego wyroku, do sądu II instancji, skierowała prokuratura, wnosząc o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy sądowi I instancji do ponownego rozpoznania. Obrońcy chcieli utrzymania wyroku uniewinniającego w mocy.
We wtorek Sąd Okręgowy w Poznaniu, po rozpoznaniu apelacji prokuratury, uchylił wyrok sądu pierwszej instancji i skierował sprawę do ponownego rozpoznania przez sąd rejonowy. W odniesieniu do jednej osoby, postępowanie – ze względu na błędy formalne w akcie oskarżenia – zostało umorzone.
Sędzia Justyna Andrzejczak podkreśliła w uzasadnieniu, że Sąd Okręgowy w Poznaniu podzielił argumentację prokuratury zawartą w apelacji. Sędzia przywołała ustalenia sądu rejonowego i podkreśliła, że już sąd I instancji wskazał m.in., że oskarżeni działali „wspólnie i w porozumieniu”, a „zachowania zakłócające wykonywanie aktu religijnego nie mogą być sprowadzane tylko do zachowań agresywnych czy wulgarnych wypowiedzi”, a także, że „należy przy ocenie określonych działań uwzględniać ogólnie przyjęte normy obyczajowe, przeciętną wrażliwość członków społeczeństwa, okoliczność zachowania sprawcy, ale też wrażliwość wyznawców religii”.
„Z tego wszystkiego sąd rejonowy wyprowadza wniosek, że niewątpliwie choć oskarżeni precyzyjnie nie ustalili swoich ról […] wyrazili akceptację i afirmację do działań planowanych przez inne osoby. Mieli zamiar współdziałania z tym innymi osobami w wykonaniu czynu zabronionego. Wreszcie ich działanie nie było przypadkową, niezależną decyzją, by wykonać w trakcie Mszy św. widoczne działania, ale skorelowane były ich czyny, słowa. Wynikało to z tego, że akceptowali wzajemnie swoje zachowania i je uzupełniali” – zaznaczyła sędzia.
Dodała, że „jeżeli tak spojrzymy na te ustalenia sądu i na to, co sam sąd pisze w analizie prawej na temat znamienia złośliwości, to w zasadzie dziwi wniosek sądu i dziwi rozstrzygnięcie, co do tego, że tej złośliwości w tej sprawie się nie dopatruje”.
Sędzia zgodziła się także z prokuratorem, który wskazywał, że „te same efekty można było osiągnąć, nie wchodząc nawet na tę Mszę. Można było dotrzeć do tej samej grupy osób, która przybyła na Mszę, przed lub po Mszy – osiągnięto by ten sam efekt”.
Sędzia odniosła się do wyjaśnień oskarżonych, którzy podkreślali, że ich działanie było efektem reakcji na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, wystąpień biskupów, którzy to orzeczenie popierali. „W tym kontekście trudno nie zgodzić się z apelującym, że udanie się pod pałac biskupi to byłby rzeczywiście najbardziej właściwy adresat tych wszystkich zastrzeżeń” – powiedziała.
„Trzeba pamiętać, że dyskusja, jaka tutaj się toczy, wygląda i prowadzona jest tak, jakbyśmy mieli wyjaśnienia oskarżonych i na tym koniec materiału dowodowego. Przecież w tej sprawie jest nagranie, tych nadal mamy bardzo dużo, z przeróżnych stron. I to nie jest tak, że weszła grupa osób, które usiadły przed ołtarzem, w milczeniu, a nerwowy ksiądz wziął i rozpędził wszystkich, łącznie z tym, że kazał swoim wiernym pójść do zakrystii. To tak nie wyglądało. Mamy niewątpliwie działanie wspólnie i w porozumieniu, mamy akcję zainicjowaną przez dwie osoby, które ruszają w sposób energiczny do przodu kościoła, za tą grupą osób pojawia się grupa kilkudziesięciu następnych, te osoby siadają z przodu, unoszą plakaty. I to też nie jest tak, że są tam tylko informacje dotyczące np. możliwości aborcji” – mówiła.
Jak wskazała sędzia, znalazły się tam plakaty z hasłami obrażającymi duchownych oraz najważniejsze elementy wiary.
Sędzia stwierdziła również, że z nagrań wynika, że ksiądz nie chciał nasilenia konfliktu. „Owszem, może używa słów, które mogłyby być bardziej polityczne, ale tak naprawdę jego działania sprowadzają się do tego, żeby wyciszyć konflikt” – podkreśliła.
Orzeczenie Sądu Okręgowego w Poznaniu jest prawomocne.
JG, PAP