• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Transgenderyzm wymknął się spod kontroli?

Poniedziałek, 13 listopada 2023 (15:00)

Specjaliści wzywają do zaprzestania okaleczania dzieci poprzez proponowanie zmiany płci.

Fińska psychiatra, dr Riittakerttu Kaltiala, zwraca uwagę
na niebezpieczeństwo ulegania oddziaływaniom społecznym przez młodych ludzi, aby redefiniować swoją płeć po urodzeniu. Ocenia, że interwencje chirurgiczne
i chemiczne wprawiają dzieci w większy stres oraz że organizacje protranspłciowe nie chcą uznać faktów wynikających z praw natury. LifeSiteNews informuje,
że w liście z 30 października opublikowanym przez Free Press dr Kaltiala podzieliła się doświadczeniem i obawami dotyczącymi interwencji pediatrycznych odnośnie płci. Stwierdziła, że „zmiana płci wymknęła się spod kontroli”.

„Organizacje medyczne powinny wykraczać poza politykę na rzecz przestrzegania standardów chroniących pacjentów” – oświadczyła specjalistka. Zwróciła jednocześnie uwagę, że jeśli lekarze zaczynają mówić,
iż mają jedną odpowiedź, która ma zastosowanie wszędzie, lub że mają lekarstwo na wszystkie życiowe bóle, to dla wszystkich powinno to być ostrzeżeniem.

Lekarz mówiła o powszechnej akceptacji ideologii transpłciowej, częściowo pobudzonej wpływowym artykułem holenderskich klinicystów z 2011 r., w którym zasugerowano, że zdezorientowane płciowo dzieci
(głównie chłopcy), którym podano leki blokujące dojrzewanie, „rozkwitały jako przedstawiciele płci przeciwnej”. Wskazała też na obecny „ruch aktywistyczny”, który uznał okaleczanie osób transpłciowych
za „prawo człowieka”.

Doktor Kaltiala przyznała, że ​​szybko dostrzegła, iż ​​pacjenci przybywający na jej oddział nie przypominali pacjentów badanych w holenderskim eksperymencie. „90 procent naszych pacjentów stanowiły dziewczęta, głównie w wieku od 15 do 17 lat, z czego zdecydowana większość miała poważne schorzenia psychiczne, w tym wiele osób
ze spektrum autyzmu” – informowała psychiatra.

Wskazała, że ​​dziewczęta często nie wyrażały dysforii płciowej aż do okresu dojrzewania i wyrażanie przez
nie tożsamości „transpłciowej” było często powiązane
z treściami transpłciowymi, które młodzi ludzie widzieli
w internecie, z oddziaływaniem społecznym wśród rówieśników lub radami udzielonymi rodzicom przez organizacje lgbt. 

Specjalistka wyjaśniła, że jej doświadczenie nie jest wyjątkowe i że kliniki w całej Europie zaobserwowały
to samo, mimo iż „nikt nie mówił nic publicznie”.
Dodała również, że ​​interwencje hormonalne u dzieci zaczęły przynosić szkodliwe skutki, a życie dziewcząt
po zażyciu leków hormonalnych legło w gruzach.

Integralność biologiczna

– Amerykański Koledż Pediatrów wzywa do zaprzestania okaleczania dzieci poprzez proponowanie im zmiany płci, co zakłóca ich rozwój i naraża na poważne powikłania zdrowotne – wskazuje Ewa Kowalewska, prezes Human Life International Polska.

Serwis zaznacza, że w ramach tej procedury można wyodrębnić trzy etapy. Pierwszy to przemożny wpływ społeczny powiązany z presją na dziecko. Drugi dotyczy podawania tzw. blokerów dojrzewania, ich wpływu na rozwój, m.in. mózgu, kości, serca, i nieodwracalnej utraty płodności. Ostatni etap związany jest z przyjmowaniem dużych dawek hormonów przeciwnej płci do końca życia, operacją chirurgiczną i jej długotrwałymi następstwami.
– Kiedy pojawia się nacisk społeczny, a młodzi ludzie nie mają silnego oparcia w kochających rodzicach, to może zostać zakłócony ich rozwój – tłumaczy Ewa Kowalewska.

Termin, który może ułatwić obronę dzieci przed transgenderyzmem, czyli de facto zmianą płci,
to integralność biologiczna. – Jest to właśnie hasło, którego używają lekarze, i teraz powinni go już używać rodzice. Chodzi o to, że człowiek ma prawo się rozwijać zgodnie
ze swoją naturą, tak jak się urodził, żeby był zdrowy,
a nie non stop medykalizowany, aż do śmierci – wyjaśnia prezes Human Life International Polska.

Doktor Riittakerttu Kaltiala wyraziła zaniepokojenie wyolbrzymianiem przez amerykańskich klinicystów problematyki płci z ryzykiem samobójstwa wśród młodych ludzi, którzy mają dezorientację płciową, w celu forsowania „medykalizacji płci”. „To praktyka, którą uważa za »nieuczciwą i skrajnie nieetyczną«. Medycyna, niestety,
nie jest odporna na niebezpieczne myślenie grupowe,
które powoduje krzywdę pacjentów” – argumentowała specjalistka.

Jacek Sądej, AB, „Nasz Dziennik”