Dziś w „Naszym Dzienniku”
Jedyna taka wystawa
Niedziela, 5 listopada 2023 (12:26)Z Robertem Kostrą, dyrektorem Muzeum Historii Polski, rozmawia Zenon Baranowski
Frekwencja w Muzeum Historii Polski pokazała, że taka placówka była potrzebna.
– Podczas weekendu otwarcia mieliśmy około 26 tys. osób odwiedzających. Najważniejsze dla nas było oczywiście to, że mogliśmy pokazać budynek, wystawę czasową. Dodatkowo odbyły się koncerty, m.in. koncert inauguracyjny ze wspaniałą interpretacją Polskiego Requiem Krzysztofa Pendereckiego, wielkiego, pomnikowego dzieła muzycznego dotyczącego historii Polski, nawiązującego do wielu wątków związanych np. ze św. Janem Pawłem II, z Prymasem Stefanem Wyszyńskim czy o. Maksymilianem Kolbem. Poza tym mieliśmy cały szereg propozycji edukacyjnych, gier, rekonstrukcji historycznych. Atmosfera była naprawdę wspaniała.
Aktualnie muzeum przedstawia wystawę czasową pt. „Wielkie i małe historie”. Kolekcja Muzeum Historii Polski jest jeszcze tworzona. Co czeka na zwiedzających?
– Pomysł na tę wystawę był następujący: ponieważ zebraliśmy już ponad 60 tysięcy zabytków, obiektów do naszej kolekcji, to chcieliśmy się pochwalić tymi najciekawszymi, ale też opowiedzieć o tym, w jaki sposób powstaje kolekcja muzealna. Dlatego też eksponujemy dary i obiekty wykopane przez archeologów, jest część poświęcona dziedzictwu utraconemu i odzyskanemu przez nas, przede wszystkim dzięki współpracy z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Mamy część poświęconą obiektom, które udało nam się zdobyć dzięki współpracy z różnymi instytucjami, z innymi muzeami, z konserwatorami zabytków. I wreszcie chwalimy się również najciekawszymi zakupami. Dochodzą do tego prezentacje multimedialne oraz interaktywne stanowiska dla dzieci. W ten sposób jednocześnie pokazujemy przedmioty, a jednocześnie opowiadamy o ich drodze do naszej kolekcji.
Jakie są najciekawsze zabytki na tej wystawie?
– Z pewnością warto zwrócić uwagę na tzw. polską Enigmę. Jest to urządzenie powstałe w oparciu o działania polskiego wywiadu w latach 30., mające na celu złamanie kodów niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma. To urządzenie jest unikatowe. Jest to egzemplarz, który zachował się w zbiorach Instytutu Piłsudskiego i został kilka lat temu zakupiony do naszych zbiorów. Innym interesującym zespołem są obiekty przygotowane na Wystawę Światową w Nowym Jorku w 1939 r. To przede wszystkim obrazy Bractwa Świętego Łukasza oraz makaty projektu Mieczysława Szymańskiego. Ze względu na wybuch wojny nie mogły wrócić do Polski i trafiły do uczelni jezuickiej w Syracuse w stanie Nowy Jork. Dopiero w ubiegłym roku, po wielu latach starań, ale też dzięki osobistemu zaangażowaniu ministra kultury prof. Piotra Glińskiego, udało się je odzyskać. To z pewnością jedna z najciekawszych grup eksponatów.
Wymienione eksponaty będą stanowić później część wystawy stałej Muzeum Historii Polski?
– Tak. Docelowo mają się one znaleźć na przyszłej ekspozycji stałej. Bardzo ciekawy zbiór stanowi zespół kamiennych detali ze wzniesionego przez Władysława IV pałacu Villa Regia. Był on jednym ze wspanialszych przykładów wczesnego baroku polskiego, a w czasie potopu został zniszczony przez Szwedów, którzy m.in. skuli jego fasadę, by przewieźć ją do swojego kraju. Na szczęście dla nas barka przewożąca część tych kamiennych fragmentów zatonęła w Wiśle i dzięki temu możemy je dzisiaj pokazać na wystawie inauguracyjnej. Na przyszłej wystawie stałej zamierzamy zrekonstruować całą fasadę tego pałacu. Jeśli chodzi o darowizny, to wyjątkowo poruszającym obiektem jest testament Ryszarda Siwca, który dokonał samospalenia w proteście przeciwko inwazji wojsk Układu Warszawskiego, w tym Ludowego Wojska Polskiego, na Czechosłowację w 1968 r.
Ekspozycja będzie prezentowana do marca. Potem przewidziana jest kolejna wystawa czasowa. Ma ona dotyczyć polskich narracji o historii.
– Na wystawie „Potęga opowieści” chcemy przedstawić to, w jaki sposób opowiadano historię Polski od najdawniejszych czasów – począwszy od Galla Anonima, który jako pierwszy świadomie budował pewną narrację o historii Polski, aż po czasy współczesne, czyli po współczesne muzea historyczne czy filmy historyczne. Z jednej strony historia to oczywiście wydarzenia. Ale historycy, a także artyści, malarze, pisarze czy filmowcy w oparciu o te fakty za każdym razem od nowa składają naszą opowieść. Bywa że interpretacja historii, jaką dają Jan Matejko, Henryk Sienkiewicz czy Jerzy Hoffman, niejednokrotnie jest nam bliższa, trafia do nas bardziej niż monografie historyków. Dlatego chcielibyśmy pokazać, że historia to opowieść, którą sobie przekazujemy z pokolenia na pokolenie, używając różnych środków. Chcemy również pokazać, że my też jesteśmy kolejnym ogniwem w takiej wymianie pokoleń. Muzeum historyczne jest również jakimś narzędziem interpretowania i opowiadania polskiej historii.
Rozumiem, że wystawy czasowe są krokami zbliżającymi nas do otwarcia wystawy stałej? Według zapowiedzi ma to nastąpić w 2026 r.
– Tę wystawę mamy już zaprojektowaną. W ostatnich tygodniach udało nam się podpisać umowę z jej wykonawcą, który ma 30 miesięcy na montaż. Będzie to największa wystawa historyczna w Polsce – z ponad 7300 m2 powierzchni. Przedstawimy na niej naszą historię, począwszy od chrztu Polski aż do czasów najnowszych. Na ekspozycji wykorzystamy zarówno obiekty oryginalne, m.in. wiele z tych, które dzisiaj pokazujemy na wystawie inauguracyjnej, ale będą tam również instalacje multimedialne czy scenograficzne, stanowiące dobry standard w muzeach historycznych. Takie formy pozwalają pokazać jakieś elementy historii, których w inny sposób nie dałoby się odtworzyć. Na przykład będzie tam wirtualna panorama pola elekcyjnego, gdzie będzie można wejść i rozglądać się wśród szlachty zgromadzonej na polu elekcyjnym, która wybierała króla.
A jak w szczegółach będzie wyglądała ta ekspozycja?
– Mamy trzy wątki, które chcemy pokazać na tej ekspozycji. Pierwszy dotyczy wolności. Uważamy, że ta kategoria jest jedną z kluczowych w rozumieniu historii Polski. Chodzi tu o dawne polskie tradycje parlamentarne, konstytucyjne. Będzie tu również mowa o walce o niepodległość, począwszy od konfederacji barskiej aż po „Solidarność”.
Drugi wątek ma charakter tożsamościowy. Polska jest krajem, który przechodził wielokrotnie różne przeobrażenia. Począwszy od piastowskich korzeni, ku Rzeczpospolitej Obojga Narodów, gdzie dzięki tolerancji osiedlało się i wspólnie egzystowało wiele różnych grup etnicznych i religijnych. Potem w XIX wieku nastąpiła pewna zmiana. Ukształtowanie się nowoczesnego Narodu w dużej mierze pod wpływem kultury, w tym – literatury. I wreszcie kolejnym etapem naszej zmiany tożsamościowej była II wojna światowa, która doprowadziła do zmiany granic, wywózek, wymordowania części Polaków, ale również prawie całej społeczności żydowskiej. I to wszystko sprawia, że ta nasza historia jest złożona, że napotykamy na różne jej ślady. Obok kościołów katolickich mamy czasem cerkwie, protestanckie zbory, dawne synagogi lub ich pozostałości. Jest to ważne dla zrozumienia naszej kultury i historii – tak państwa, jak i Narodu.
I trzeci ważny dla nas wątek – to wątek cywilizacyjny, czyli opowieść o tym, jak żyli nasi przodkowie, ale też jakie mieli dokonania techniczne, naukowe. Obrazuje to np. jeden z wielkogabarytowych eksponatów – lokomobila, parowy silnik używany w rolnictwie.
One już podczas budowy znalazły się w muzeum.
– Tak. Zostały ulokowane w muzeum przed zasklepieniem dachu budynku. Obok lokomobili jest także czarny dąb z X wieku, transporter SKOT z okresu stanu wojennego oraz fragmenty rozebranego pomnika Feliksa Dzierżyńskiego, który znajdował się na placu Bankowym w Warszawie, a który jest jednym z symboli upadku komunizmu w naszym kraju.
Historia Polski nie jest prosta do opowiedzenia. Na pewno nie jest łatwo ją przełożyć na komunikatywny język ekspozycji. Na otwarciu mówił Pan, że muzeum będzie miejscem dialogu. Co to oznacza?
– Można powiedzieć, że od zawsze spieraliśmy się o różne elementy naszej historii. Jednym z takich najbardziej znanych sporów, niemalże odwiecznych, jest ten o sens powstań narodowych. Są także inne spory dotyczące tego, czy powinniśmy się koncentrować bardziej na naszej tożsamości kulturowej czy na tej państwowej. Albo spór pomiędzy tradycją piłsudczykowską a tradycją narodowo-
-demokratyczną. Dlatego trzeba pamiętać o tym, że to muzeum musi być otwarte na różnych historyków, na różną publiczność, która będzie czasami miała różną wrażliwość. I dlatego chcielibyśmy, żeby to było miejsce dialogu. Nawet jeżeli czasem spieramy się o historię, to też zależałoby nam na tym, żeby spierać się wedle zasad św. Jana Pawła II, które sformułował w słynnej homilii wygłoszonej w Gdyni w 1987 roku, a mianowicie że „solidarność musi iść przed walką”, że spór czasami się pojawia, ale spieramy się dla dobra wspólnego, a nie jedni przeciwko drugim.
Przedstawiciele Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego podkreślają, że jest to największa inwestycja muzealna. Ale zdaje się, że jest to też największy kompleks muzealny w Polsce?
– Na pewno Muzeum Historii Polski jest największą inwestycją kulturalną państwa polskiego po 1989 roku, a być może w ogóle największą tego typu inwestycją niepodległego państwa polskiego kiedykolwiek w historii. I rzeczywiście jeszcze jedna rzecz jest niezwykła, to znaczy powstał cały kompleks muzealny… oczywiście stopniowo. Najpierw był X Pawilon Cytadeli, czyli dawne więzienie carskie, potem było Muzeum Katyńskie. W sierpniu tego roku otworzyła się wreszcie nowa siedziba Muzeum Wojska Polskiego. No i teraz jeszcze dochodzi Muzeum Historii Polski. Jednym słowem, znajduje się tutaj niezwykle interesujący kompleks muzeów i miejsc pamięci, ponieważ mamy m.in. Bramę Straceń czy cmentarzyk straconych patriotów na wschodnim stoku Cytadeli. To miejsce niesłychanie ważne dla polskiej historii, polskiej pamięci i takie miejsce, które ma mało podobnych do siebie w Europie czy na świecie.
Placówka będzie pełnić funkcje nie tylko stricte ekspozycyjno-muzealne, ponieważ jest tu m.in. imponujące audytorium uzupełnione o właściwie samodzielny kompleks konferencyjny. Zapewne z przeznaczeniem na sesje naukowe, promocje książek, różne wydarzenia o charakterze historycznym?
– Dysponujemy audytorium, mamy salę kinowo-teatralną, również sale konferencyjne. Mają one służyć oczywiście celom naukowym, edukacyjnym, ale również są przeznaczone na wydarzenia artystyczne. Jestem przekonany, że w tej chwili jest to jedna z najciekawszych sal koncertowych w Warszawie. Jesteśmy umówieni z Polską Orkiestrą Sinfonia Iuventus im. Jerzego Semkowa, że będzie ona prezentować tutaj stały program koncertowy. Ponadto mamy nadzieję, że będziemy również na tym zarabiali, żeby zmniejszyć koszty utrzymania. Myślimy również o tym, by ten kompleks wykorzystywać na uroczystości o charakterze państwowym, czy nawet międzynarodowym.
W najbliższych tygodniach zaczną tu działać księgarnia i restauracja, a na terenie przyszłej ekspozycji stałej będą m.in. kawiarnia, jak również specjalna sala młodego historyka, aby rodzice mogli zostawić dziecko pod opieką edukatorów. Poza tym nie mogę nie wspomnieć o naszym tarasie widokowym! Moim zdaniem to najpiękniejszy widok na Warszawę!
W opisie kompleksu muzealnego intrygująca jest wzmianka o podziemnym bunkrze przeznaczonym na zbiory muzealne. Rozumiem, że to efekt naszej historii, kiedy to nasze zbiory były niejednokrotnie niszczone – szczególnie w czasie II wojny światowej?
– Nazwałbym go raczej podziemnym schronem. Wynika to też z pewnej historii. Ten budynek był projektowany początkowo pod lokalizację Muzeum Wojska Polskiego. Przywiązywano tam dużą wagę do ochrony zbiorów. Zresztą część tych magazynów będzie należała do Muzeum Wojska Polskiego. Rzeczywiście chodziło o to, żeby te najcenniejsze zabytki na wypadek jakichś naturalnych klęsk czy jakiegoś konfliktu zdeponować w tym magazynie – by one przetrwały.