• Niedziela, 3 maja 2026

    imieniny: Marii, Antoniny, Świętosławy

Ewangelia

Niedziela, 5 listopada 2023 (09:27)

Mt 23,1-12

Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: „Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą.

Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi.

A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus.

Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”.

 


Rozważanie

Na pokaz

Życie na pokaz, pragnienie „błyśnięcia” za cenę wielkich wyrzeczeń, niebotycznych kredytów, kłamstwa, pijarowskich zabiegów – jak dobrze znamy to z codzienności! Na zewnątrz wszystko jest dobrze, poprawnie – erozja zżera organizm/strukturę od środka. Ciekawe, że im bardziej zaawansowany jest proces wewnętrznej destrukcji, tym intensywniej wzbiera pragnienie zamaskowania owego stanu rzeczy. I zniszczenia tych, którzy w prosty sposób demaskują pustkę.

Ludzie w XXI wieku wyspecjalizowali się w grze pozorów. Tacy też byli faryzeusze.

Mieli Prawo. Było najważniejsze: organizowało życie, relacje z Bogiem i ludźmi, definiowało miłość. Tłumaczyło nakładane ciężary. Ale też było ślepe, podatne na manipulacje i przekłamania. Wystarczyło się wyspecjalizować w interpretacji Tory i można było sięgnąć po rząd dusz – sam zresztą Jezus został skazany na śmierć zgodnie z jej przepisami. Przy zachowaniu pozorów ultrapobożności taka postawa w istocie stała się formą ucieczki od miłości.

Chrystus z wielką determinacją piętnował faryzeizm. Nie był anarchistą, nie zamierzał wywracać do góry dnem zastanego porządku. Chciał tylko jednego: przywrócić należną miarę Bogu i człowiekowi, ukazać na nowo blask tej relacji. Wyprowadzić ją poza czysty legalizm. Wskazał konkretną drogę do wewnętrznego uzdrowienia: to pokorna miłość. „Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony” – oto recepta dla wszystkich: poczynając od mających się za najważniejszych na tym świecie, dzierżących narzędzia pozwalające skutecznie niszczyć ludzi, po „szeregowych” chrześcijan. „Stanęliśmy pośród was pełni skromności, jak matka troskliwie opiekująca się swoimi dziećmi. Będąc tak pełni życzliwości dla was, chcieliśmy wam dać nie tylko Bożą Ewangelię, lecz nadto dusze nasze, tak bowiem staliście się nam drodzy” – pisał św. Paweł Apostoł. To była jego siła.

I to jest nasz oręż we współczesnym świecie.

Ks. Paweł Siedlanowski