Ostatni Niezłomny
Sobota, 21 października 2023 (14:29)60 lat temu, 21 października 1963 r., od kul ZOMO zginął Józef Franczak, ps. Lalek, żołnierz WP, AK, ostatni partyzant podziemia, który poległ z bronią w ręku. Jego śmierć symbolicznie zamyka okres walki antykomunistycznego ruchu oporu.
Około 1950 r. w szeregach ostatnich oddziałów podziemia pozostawało nie więcej niż blisko 400 żołnierzy. Wiosną 1951 r. osaczono i zlikwidowano oddział Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja”, a pół roku później Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego” na Lubelszczyźnie. W ramach operacji „Cezary” bezpieka doprowadziła też do rozbicia
i dezorganizacji ostatnich struktur Zrzeszenia WiN.
Ostatnie oddziały liczyły nie więcej niż trzech żołnierzy, którzy rzadko podejmowali akcje zbrojne, wymierzone głównie w posterunki milicji. Wśród żołnierzy podziemia antykomunistycznego i niepodległościowego, którzy kontynuowali walkę w drugiej połowie lat pięćdziesiątych, był Józef Franczak. „Wierzył, że doczeka wolnej Polski. Takich jak on, ukrywających się, było wtedy w Polsce kilkunastu. Ich schwytanie zajęło komunistom kolejne kilka lat” – pisze o Franczaku Joanna Wieliczka-Szarkowa
w książce „Żołnierze Wyklęci. Niezłomni bohaterowie” (2013).
Nazywany „Lalkiem” lub „Lalusiem” ze względu
na nienaganną prezencję, Franczak urodził się
17 marca 1918 r. w Kozicach Górnych na Lubelszczyźnie. Przed wojną ukończył Szkołę Podoficerską Żandarmerii
w Grudziądzu, po czym przeszedł do służby w Plutonie Żandarmerii w Równem na Wołyniu.
W Wojsku Polskim dosłużył się stopnia sierżanta. Po ataku ZSRS na Polskę 17 września 1939 r. nie złożył broni
i walczył z najeźdźcą ze Wschodu. Dostał się do sowieckiej niewoli, z której udało mu się zbiec po kilku dniach.
Od tego momentu aż do śmierci w 1963 r. prowadził konspiracyjną działalność na rzecz wolnej Polski.
Jako żołnierz polskiego podziemia niepodległościowego działał w obwodzie lubelskim Związku Walki Zbrojnej.
Po raz pierwszy padł ofiarą denuncjacji w 1941 r., kiedy doniósł na niego do Gestapo jeden z mieszkańców Piask pod Lublinem.
Rok 1953 był istotną cezurą w działalności Franczaka – jako jeden z ostatnich partyzantów ograniczył zbrojny udział w zwalczaniu nowej władzy i rozpoczął samotną walkę o przetrwanie. Ukrywał się na prowincji dzięki pomocy zwykłych ludzi, choć groziły za nią wysokie kary. Według źródeł SB z „Lalkiem” współpracowało około 200 osób.
We wrześniu 1961 r. w ramach akcji rozpracowywania partyzanta objętej kryptonimem Pożar władze komunistyczne rozesłały za Franczakiem list gończy (opublikowano go wraz ze zdjęciem „Lalka” w „Kurierze Lubelskim” z 8 września 1961 r.), w którym uznano go
za „bandytę stanowiącego postrach dla mieszkańców podlubelskich wsi”. Komuniści głosili, że poszukiwany osobiście zamordował pięć osób. Za jego schwytanie wyznaczono wysoką nagrodę pieniężną.
Na bezpośredni trop Franczaka bezpieka wpadła w 1963 r. „O skuteczności ostatniej obławy na »Lalusia« zadecydowało zwerbowanie przez bezpiekę Stanisława Mazura, brata stryjecznego narzeczonej [Franczaka],
który został tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie Michał. Udało mu się spotkać z »Lalusiem«, co doprowadziło SB i ZOMO do ostatniego żołnierza podziemia” – wyjaśnia w rozmowie z PAP Marcin Krzysztofik, badacz dziejów podziemia antykomunistycznego z IPN. Człowiek, który wydał ostatniego polskiego Żołnierza Wyklętego, do śmierci
w 1996 r. wiódł spokojne życie (za zdrajcę uznawano inną osobę). Współpraca Mazura z SB wyszła na jaw dopiero
w 2005 r.
Informacje przekazane bezpiece przez konfidenta pozwoliły na dotarcie do miejsca ukrywania się „Lalka” – wytropiono go na podstawie numeru rejestracyjnego motoru, którym Franczak przyjechał na spotkanie z Mazurem. Trop prowadził do gospodarstwa Wacława Becia z Majdanu
Kozic Górnych.
21 października 1963 r. gospodarstwo zostało otoczone przez funkcjonariuszy SB i ZOMO, łącznie 37 ludzi. Widząc zagrożenie, „Lalek” oddał w kierunku komunistów kilka strzałów. „W tej sytuacji grupa likwidacyjna ZOMO przystąpiła do likwidacji. Franczak mimo wzywania go
do zdania się podjął obronę i wykorzystując słabe punkty obstawy, pod osłoną zabudowań wycofał się około 300 m od meliny, gdzie podczas wymiany strzałów został śmiertelnie ranny i po kilku minutach zmarł” – napisano
w raporcie po obławie.
Sekcja zwłok Franczaka wykazała, że jego zgon nastąpił
w wyniku postrzału w klatkę piersiową. W chwili śmierci ostatni polski partyzant miał 45 lat. Ponad 24 lata życia poświęcił walce z dwoma okupantami.
Ciało żołnierza – pozbawione głowy – złożono w grobie na cmentarzu w Lublinie, gdzie grzebano żołnierzy podziemia niepodległościowego skazywanych przez sądy wojskowe
na kary śmierci. Dopiero po 20 latach siostry Franczaka otrzymały zgodę na ekshumację i złożenie szczątków
w rodzinnym grobowcu w Piaskach. „Poświęcił życie za wolność ojczyzny, której nie doczekał” – brzmi napis umieszczony na grobie partyzanta.
„Pamięć o jego losach trwała wśród lokalnej społeczności mimo propagandy komunistycznej, która przedstawiała
go jako pospolitego bandytę” – podkreśla Krzysztofik.
W 2007 r. w Piaskach wzniesiono poświęcony Franczakowi pomnik. Rok później w uznaniu jego zasług w walce
o niepodległą Polskę prezydent Lech Kaczyński odznaczył go pośmiertnie Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. W czerwcu 2015 r. Franczak został pośmiertnie awansowany do stopnia podporucznika.