• Poniedziałek, 4 maja 2026

    imieniny: Floriana, Moniki

EWANGELIA i rozważanie

Niedziela, 15 października 2023 (07:49)

Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: „Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: »Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!«. Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: »Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie«. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Rzekł do niego: »Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?«. Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: »Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów«. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych” (Mt 22,1-14).

Rozważanie:

Każdy ma prawo wybierać. Wolność wpisana jest w naturę ludzkiej osoby, konstytuuje ją. Bóg, stwarzając człowieka, jak pisał św. Jan Paweł II, „zaryzykował wolność”. Jak bardzo trudne jest to zadanie, nasi praojcowie przekonali się już w raju. Do dziś niesiemy konsekwencje tego faktu.

Zaproszeni przez króla na ucztę podjęli decyzję. Czy mieli do tego prawo? Tak. Bóg ich nim obdarował. Ciekawe, że część wybrała inne dobro: poszli – jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa. Inni dokonali innego wyboru: „pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali”. Tego już się nie da usprawiedliwić. Okazuje się, że Boga można zlekceważyć zarówno przez wybór dobrych i pożytecznych zajęć (cóż złego w oraniu pola czy sprzedaży towarów?), jak i przez rażące, ewidentne zło: morderstwo, odrzucenie. Każdy z nich rodzi odrzucenie. Bywa, że wieczne.

Tysiące spraw i rzeczy odciągają nas dziś od Jezusa. Ludzie całkowicie odrzucają Go, Jego miłość, ponieważ – jak sami tłumaczą – chcą być bardziej wolni. Nieskrępowani Dekalogiem, zasadami, świadomością grzechu itp. Kontestacja też stanowi wybór, jest zgodą na to, by w miejscu powstałej pustki zamieszkało inne „dobro”. Rzecz w tym, że wybór jednoczy z tym, co się wybiera. Jeśli to będą grzech, zło – gdy zabraknie Kogoś, kto pomoże je nazwać i kto je przyjmie w Boskim akcie miłosierdzia – staną się jedno z człowiekiem. Inni zachowują się całkowicie nieracjonalnie: przyjmują zaproszenie na Boską ucztę, ale jednocześnie chcą być jeszcze gdzie indziej. Dzielić swoją miłość na połówki, ćwiartki. Nie stracić Pana Boga, ale też pielęgnować toksyczne przymierza ze światem, tłumacząc się koniecznością „upgrade’owania” Ewangelii, siebie stawiając w Jego miejsce. Nie da się tak.

Zawsze w którymś momencie życia dochodzi się do fundamentalnego wyboru: Bóg albo ja, świętość albo grzech, powstanie lub upadek. Jaki by to nie był wybór, Pan Bóg to uszanuje. „Ostatecznie ludzie dzielą się tylko na dwie kategorie: tych, którzy mówią Bogu: »bądź wola Twoja«, i tych, do których Bóg powie na końcu: »bądź wola twoja«” – pisał Clive S. Lewis.

To my wybieramy naszą wieczność.

Ks. Paweł Siedlanowski