IPN wyjaśnia tajemnicę Piaśnicy
Wtorek, 2 kwietnia 2013 (02:18)Szczątki nawet 14 tys. osób straconych przez Niemców w 1939 r. mogą kryć piaśnickie lasy. Wiosną IPN rozpocznie badania mające na celu odnalezienie masowych mogił.
W lasach w pobliżu Piaśnicy jesienią 1939 r. zamordowani zostali przede wszystkim przedstawiciele polskiej inteligencji z terenu Pomorza, ale także pacjenci niemieckich szpitali psychiatrycznych. Niemcy pochowali ich ciała w zbiorowych mogiłach.
Ich dokładna liczba i lokalizacja nie została do dziś ustalona. Wedle szacunków, liczba ofiar może wynosić nawet 12-14 tysięcy. Wiosną, po odwilży i odmarznięciu ziemi, pion śledczy gdańskiego IPN planuje rozpoczęcie badań.
Śledczy chcą zweryfikować dotychczasowe dane na temat mordów i mogił. Jak wyjaśnił szef pionu śledczego gdańskiego IPN Maciej Schulz, prokuratorzy zapoznali się już w postępowaniu z zeznaniami wielu świadków, pozyskali też wiele nowych dokumentów, m.in. z archiwów niemieckich. Śledczy mają nadzieję, że na podstawie ukształtowania terenu i wyników ewentualnych prac sondażowych uda się zlokalizować wszystkie mogiły ofiar niemieckich mordów.
– Już dziś wiemy, że będzie to bardzo trudne zadanie. Ze źródeł, do których dotarliśmy, wynika, że bardzo wiele dokumentów dotyczących zbrodni znalazło się po wojnie w różnych polskich instytucjach, ale dziś nie ma już po nich śladu. Wiemy np., że do Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Wejherowie trafiła lista osób, na której znajdowali się najprawdopodobniej ludzie zakwalifikowani do stracenia, niestety dokument zaginął – podkreślił Schulz.
Jak dodał, w nielicznych zachowanych dokumentach panuje bardzo duży chaos, a jedna osoba np. kilkakrotnie pojawia się na liście pod nieco zmienionym nazwiskiem.
Obecnie prokuratorzy dysponują listą około 300 osób, które z całą pewnością zginęły w Piaśnicy, a kolejnych kilkaset nazwisk czeka na zweryfikowanie.
W trakcie śledztwa gdańscy prokuratorzy znaleźli m.in. dokumenty mówiące, iż w czasie ekshumacji w 1946 r. wykonano bogatą dokumentację fotograficzną i natrafiono na ponad 200 przedmiotów należących do zabitych.
Niestety, ślad po fotografiach i pamiątkach zaginął. Wiadomo, że trafiły one na przechowanie do Zarządu Okręgu Polskiego Związku Zachodniego w Gdańsku z siedzibą w Sopocie. Jednak w 1950 roku Związek został zlikwidowany.
W październiku ubiegłego roku IPN zwrócił się z apelem do osób, które mogłyby coś wiedzieć na temat losów zaginionych przedmiotów. Niestety, do dziś nie ma odzewu na tę prośbę.
Lasy okalające Piaśnicę były już dwukrotnie badane. Pierwszy raz w 1946 r., przeprowadzono wtedy ekshumacje i natrafiono na 30 mogił, z których 26 przebadano. W 1962 r. natrafiono na jeszcze jedną mogiłę, ale świadkowie wskazywali, że może być ich więcej.
Masowe egzekucje w Piaśnicy Niemcy rozpoczęli w połowie października 1939 r. i kontynuowali nawet do kwietnia 1940 roku. Szacuje się, że zamordowali tam kilkanaście tysięcy osób, głównie przedstawicieli polskiej inteligencji – nauczycieli, wojskowych, urzędników, duchownych, działaczy społecznych i politycznych z Pomorza Gdańskiego, a także cudzoziemców – w tym pacjentów niemieckich szpitali psychiatrycznych przywożonych pociągami z III Rzeszy.
Dla zatarcia śladów zbrodni sprowadzono więźniów z obozu koncentracyjnego Stutthof, którzy latem i jesienią 1944 r. musieli wydobywać ze zbiorowych grobów zwłoki ofiar i palić je. Trwało to kilka tygodni. Po wykonaniu pracy więźniów rozstrzelano, a ich ciała spalono i pochowano w lesie.
Wielu sprawców mordów w piaśnickich lasach zostało po II wojnie światowej osądzonych. W poszukiwaniu pozostałych winnych w kwietniu 1967 r. Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Gdańsku wszczęła śledztwo w tej sprawie.
Po zgromadzeniu szeregu dowodów i wyjaśnieniu części istotnych okoliczności zbrodni zostało ono zawieszone w 1975 roku. We wrześniu 2011 r. postępowanie zdecydował się wznowić gdański IPN, którego prokuratorzy mają nadzieję ustalić nieznane dotąd okoliczności mordów, a także możliwie pełną listę ofiar.
Marcin Austyn, PAP