Strażnicy wielkanocnej tradycji
Sobota, 30 marca 2013 (18:59)Straże Grobu Bożego to jedna ze starszych i piękniejszych tradycji wielkanocnych Podkarpacia. Zwyczaj zaciągania honorowych wart przy symbolicznym Grobie Chrystusa ma w tym regionie już ponad 300-letnią tradycję, zapoczątkowaną jeszcze przez Zakon Bożogrobców. O początkach zaciągania straży wielkanocnych mówią też inne przekazy sięgające czasów odsieczy wiedeńskiej.
Po zdobyciu Ziemi Świętej przez wojska arabskie, bożogrobcy przybyli do Europy. W Polsce działali w Miechowie, a od 1394 r. także w Przeworsku. Pamiątką ich obecności jest niecodzienny zabytek architektury sakralnej z 1712 r. To znajdująca się w bazylice mniejszej pw. Świętego Ducha kaplica Grobu Bożego, zbudowana na wzór jerozolimskiej. Mimo kasaty zakonu tradycja zaciągania wart przy Bożym Grobie przetrwała i w wielu środowiskach kultywowana jest po dzień dzisiejszy, stanowiąc nieodłączny element Triduum Paschalnego.
Etnografowie, powołując się na ustne przekazy, genezę straży grobowych (zwanych także „Turkami”) wywodzą z okresu rządów króla Jana III Sobieskiego, którego oddziały powracając ze zwycięskiej odsieczy wiedeńskiej w 1683 r., miały zaciągać straże przy Bożym Grobie. Zwyczaj ten przekazywany przez pokolenia przetrwał do dziś, a barwne straże wciąż podnoszą nastrój skupienia adorując Boży Grób oraz uświetniając inne ważne uroczystości kościelne i świeckie.
Ważny każdy detal
W okresie Triduum Paschalnego młodzi mieszkańcy wsi i małych miasteczek tworzyli kilkunastoosobowe, strojne oddziały, zaciągali straże honorowe przy symbolicznym Grobie Chrystusa, a w Wielkanocny poranek odwiedzali sąsiadów – dzieląc się z nimi radosną nowiną o Zmartwychwstaniu Pana Jezusa.
Na Podkarpaciu zwyczaj ten trwa do dziś, a bractwa adorujące Boży Grób noszą różne nazwy. Najczęściej są to „Turki”, ale np. w Radomyślu nad Sanem to „Bułgarzy”. W innych miejscowościach straże nazywane są Drużynami Bartoszowymi, Gwardiami Narodowymi, Kosynierami lub po prostu Strażami Grobowymi.
Niezależnie od nazwy wszystkim przyświeca jeden nadrzędny cel – służba przy Bożym Grobie. Strażnicy biorą też udział w przemarszach, defiladach, procesjach Bożego Ciała i dorocznych paradach straży wielkanocnych. Elementem, który wyróżnia każdą ze straży, są bogato zdobione stroje, często wzorowane na mieszczańskich ubiorach jak np. w Pruchniku, Dynowie czy Żołyni. Na wsi stroje charakteryzują się elementami ludowymi jak w Dzikowcu, powstańcze w Raniżowie czy nawiązujące do tradycji kosynierów z okresu Powstania Kościuszkowskiego w Bieździedzy.
Większość straży przywdziewa jednak stroje bazujące na dawnych mundurach wojskowych, przystrajane różnobarwnymi sznurami, pomponami (tzw. koczotami) czy szarfami. Wielu też ozdabia swe paradne mundury dawnymi odznaczeniami wojskowymi. Odrębnym atrybutem strażnika jest nakrycie głowy nacechowane różnorodnością kształtów, barw i ozdób. Przeważają czaka ułańskie, zdobione kolorowym staniolem, pawimi piórami bądź jak np. w Chałupkach Dębniańskich bukiecikami sztucznych kwiatków, które mają przypominać konwalijki. Bukiety te zgodnie z tradycją wykonują babcie, ofiarowując je kawalerom. Są jednak i takie straże, gdzie wykonanie bukietu to przywilej dziewczyny strażnika. Jak mówi tradycja – im bukiet bardziej zdobny, tym silniejsze uczucie. Dla odmiany w Wólce Pełkińskiej występują hełmy mosiężne, a w Wielopolu Skrzyńskim strażackie. Czym byłby jednak strażnik bez broni? W Grodzisku Dolnym, Górnym i Zaleszanach przeważają atrapy karabinów, w Bieździedzy kosy usadowione na drzewcu, a w Świętoniowej prawdziwe ułańskie szable. Najpopularniejsze są jednak piki i lance, bez których „Turek” nie byłby prawdziwym „Turkiem”.
Strażnicy z Pruchnika
Jedną z najstarszych jest Honorowa Straż Bożego Grobu z Pruchnika, która od 119 lat uświetnia uroczystości kościelne i świeckie. Straż została utworzona w 1894 r. w setną rocznicę Powstania Kościuszkowskiego z inicjatywy ówczesnych władz miasta. Jako że jednym z przywódców powstania był szewc z zawodu Jan Kiliński, dla upamiętnienia tej niezwykłej dla Pruchnika o tradycjach szewskich postaci uszyto mundury na wzór kontusza płk. Kilińskiego.
I tak oto 13 pruchnickich mieszczan w kolorowych strojach, rogatywkach, granatowych żupanach z szablami u boku rozpoczęło działalność Honorowej Straży Bożego Grobu. W swej historii pruchnicka straż przechodziła różne koleje losu. W czasie wojny zaniechano nawet jej działalności, by w 1946 r. przywrócić ten zwyczaj na nowo. Istnienie straży nie było na rękę także komunistycznym władzom, zwalczającym tradycję katolicką i patriotyczną. Szable i część kontuszy, należących do strażników, zdeponowano, sądząc, że tym sposobem uda się przełamać mocno zakorzeniony zwyczaj, a straż zaniecha swej działalności – na próżno jednak. Akcesoria odzyskano, a działalność straży rozkwitła z jeszcze większą siłą. Dziś Honorowa Straż Bożego Grobu im. Jana Kilińskiego w Pruchniku liczy ok. 30 mężczyzn, a jednym z warunków przynależności jest nienaganna postawa etyczno-moralna.
Straż z Wielopola Skrzyńskiego
Jedną z bardziej charakterystycznych straży wielkanocnych jest Straż Honorowa Grobu Bożego z Wielopola Skrzyńskiego. Od Wielkiego Piątku do Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego strażnicy adorują symboliczny Grób Chrystusa, a w nocy z soboty na niedzielę udają się pod figurkę św. Jana, gdzie przy dźwiękach bębna śpiewają pieśni wielkanocne. Do samego świtu odwiedzają miejscowych gospodarzy, głosząc radosną nowinę o Zmartwychwstaniu. Legenda głosi, że skórzany bęben turecki Wielopolanie otrzymali w darze od króla Jana III Sobieskiego po zwycięskiej odsieczy wiedeńskiej. W Poranek Wielkanocny bęben oznajmia całej okolicy radość z powodu Zmartwychwstania Pana Jezusa. Dawniej Wielopole Skrzyńskie dość często nawiedzały różnego rodzaju epidemie. Dlatego w Wielkanoc, od ponad 150 lat, wierni wraz ze strażnikami, przy dźwiękach tureckiego bębna, udają się na dawny cmentarz choleryczny, co w przekonaniu okolicznych mieszkańców ma uchronić wioskę przed chorobami.
Nie tylko „Turki”
Kolejnym przejawem tradycji wielkanocnej na Podkarpaciu są wspomniane już „Turki”. Kultywują pamięć oddziałów Jana III Sobieskiego, które – jak podaje legenda – powracając ze zwycięskiej odsieczy wiedeńskiej w okresie Triduum Paschalnego, zaciągały straże, czuwając przy Grobie Chrystusa. Jako zwycięzcy mieli ze sobą liczne łupy wojenne, w tym atrybuty tureckie, od których pochodzi ich nazwa. Według innej tradycji to tureccy jeńcy wojenni, którzy przechodząc na chrześcijaństwo, pasowani byli na strażników Grobu Bożego, zaciągając przy nim warty. Tradycja Turków dość powszechna jest dziś na ziemi przeworskiej, m.in. w Gniewczynie i Tryńczy, a w opinii etnografów Podkarpacie jest jednym z nielicznych regionów w kraju, gdzie zwyczaj zaciągania wart, kultywowany z pieczołowitością, wciąż znajduje naśladowców. Dość popularne są również tzw. grobowszczaki. Ich stroje wprawdzie dość dowolne cechuje przewaga elementów ubiorów wojskowych i strażackich, przemieszanych z ludowymi detalami. Podobnie jak Straże Grobowe i „Turki” w okresie Triduum Paschalnego trwają przy Chrystusowym Grobie. Ich obecność pozwala wiernym głębiej przeżywać nawiedzenie Bożego Grobu. Z kolei w Poranek Wielkanocny, po Rezurekcji, przy dźwiękach orkiestr dętych straże dają pokaz musztry paradnej przed świątyniami oraz na ulicach miast i wsi. Są również miejscowości, gdzie do tradycji straży należy odwiedzanie mieszkańców i głoszenie radosnej nowiny o Zmartwychwstaniu Pana Jezusa.
Na Podkarpaciu zwyczaj zaciągania wart przy Bożym Grobie przekazywany z pokolenia na pokolenie trwa do dziś. Od pewnego czasu, zazwyczaj w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, organizowane są Parady Honorowych Straży Grobu Bożego. Najczęściej odbywają się one w Grodzisku Dolnym k. Leżajska, w Pruchniku czy w Dzikowcu k. Kolbuszowej, a także w Łańcucie. Mimo przeciwności i zmiennych kolei losu ta piękna i bogata tradycja przetrwała, a zaangażowanie starszych, jak i młodzieży pozwala mieć nadzieję, że będzie kultywowana także w następnych pokoleniach.
Mariusz Kamieniecki