Relikwie Krzyża Świętego w Pacanowie
Sobota, 30 marca 2013 (16:04)Nie tylko cudowny Krzyż, ale także relikwie Krzyża Świętego są ogromnym skarbem, jaki posiada sanktuarium Pana Jezusa w Pacanowie. Liczne wota, zamawiane Msze św. są dowodem na to, że od wieków w tym miejscu Pan Jezus w sposób szczególny wysłuchuje swych czcicieli w różnych ich potrzebach.
Pacanów to stara osada. Już na początku XII wieku (w 1109 roku) biskup Maur z Krakowa poświęcił tu kościół, który został powierzony św. Marcinowi z Tours we Francji i takie wezwanie nosi do dziś. W 1265 roku książę Bolesław Wstydliwy nadał osadzie prawa miejskie. Do Pacanowa przybyła małżonka księcia księżna Kunegunda, aby pokłonić się Konającemu Jezusowi i odwiedzić uczestnika wypraw krzyżowych – chorego na trąd rycerza. Jak mówią dokumenty, do Pacanowa pielgrzymowali m.in. królowie: św. Jadwiga, Władysław Jagiełło, Stefan Batory i Jan III Sobieski, a także Józef Piłsudski i wielu dostojników z zagranicy i różnych stron Polski.
W Pacanowie urodził się kandydat na ołtarze, ksiądz Wincenty Wojtaśkiewicz, który został zamordowany w Oświęcimiu 9 sierpnia 1942 roku.
Cudowny krzyż
Jak głosi legenda, krzyż w Pacanowie został wyciągnięty z Wisły. Podanie mówi, że kiedyś rzeką płynęły trzy figury Chrystusa ukrzyżowanego. Jedna została wyłowiona w Mogile pod Krakowem, i dziś znajduje się w tamtejszym sanktuarium. Druga znajduje się w Warszawie, trzecia zaś czczona jest do dziś w Pacanowie. Cudowny krzyż ma 1,8 m wysokości i wykonany jest z drewna lipowego. Historycy sztuki szacują jego pochodzenie na XII wiek. Oblicze Pana Jezusa przedstawione jest w chwili konania. Głowa Chrystusa zwrócona jest ku niebu. Bok, ręce i nogi są przebite. Lewa noga nałożona jest na prawą i jednym gwoździem przybite są do krzyża. Pierś Chrystusa, ręce i nogi pokryte są strugami krwi. Wokół głowy Pana Jezusa nie ma cierniowej korony, ale aureola z promieni.
Mocny Bóg
W kronikach parafii zapisanych jest wiele łask i przedziwnych wydarzeń, jakie miały miejsce w Pacanowie. Opowiedzmy to, co działo się tam w czasie II wojny światowej, kiedy front „zatrzymał się” właśnie na Pacanowie. W miejscowości byli Rosjanie, a za Wisłą Niemcy. Żołnierze rosyjscy dostali rozkaz – mieli zniszczyć miejsce kultu. Choć wiele razy próbowali, „mocny Bóg” im na to nie pozwolił. Wiele osób poświadczyło to wydarzenie.
Jak podaje kronika, po zajęciu Pacanowa dwóch żołnierzy rosyjskich usiłowało zdjąć krzyż i zniszczyć figurę Chrystusa. Gdy tylko wyciągnęli ręce, oślepiła ich jakaś nadzwyczajna światłość. Przerażeni uciekli z kościoła.
Innym razem Rosjanie wjechali do świątyni na koniach. Chcieli z „komnatki” (kaplicy) zabrać Pana Jezusa i wota. Jeden z nich został sparaliżowany. Reszta uciekła.
Odchodząc z Pacanowa, żołnierze nieśli z sobą wieść: „Tam jest mocny Bóg. Nie dał się wziąć! Stalin mówił, że nie ma Boga, a w Pacanowie mocny Bóg!”.
Wincenty Adamek zeznał, że w 1945 roku zgłosili się do niego dwaj żołnierze rosyjscy. Kiedy rozpoczął z nimi rozmowę, zapytał o Pacanów. Wówczas usłyszał, że w miejscowości została spalona świątynia i plebania. Ocalała jedynie kaplica, w której jest Zbawiciel, i że stamtąd błyszczało jakieś niezwykłe światło.
Także Jan Lolo zeznał pod przysięgą, że żołnierz sowiecki mówił do niego i do innych ludzi, że w „Pacanowie jest mocny Bóg”. Gdy chcieli zdjąć figurę, aby ją zniszczyć, ukazało się wielkie światło i uciekli przestraszeni.
Zachowało się także zeznanie Anieli Wnuk ze Sroczkowa, która również pod przysięgą zeznała, że żołnierze sowieccy mówili, iż w Pacanowie jest mocny Bóg. Jak opowiadała, jeden z żołnierzy, który wszedł na ołtarz, żeby ściągnąć figurę, zobaczył światło i został sparaliżowany. „Wystraszony dowódca zabronił zdejmowania krzyża, a idąc na Berlin, rozpowiadali, że w Pacanowie jest mocny Bóg” – czytamy w zeznaniu pani Anieli.
Jezus wciąż obdarza proszących
Ks. Leszek Ignacy Domagała, kustosz sanktuarium Jezusa Konającego w Pacanowie, opowiada, że zaraz jak przyjechał do Pacanowa, podszedł do niego jakiś mężczyzna i prosił, by odprawił Mszę Świętą w intencji jego umierającej żony i dziecka.
– Powiedziałem mu, że odprawię wieczorem o godz. 18.00. On mówił jednak, że może być już za późno, gdyż stan zdrowia jego bliskich był bardzo ciężki. Posłuchałem go i od razu poszedłem do kościoła, by odprawić Eucharystię. Po Mszy Świętej ów mężczyzna pozostał jeszcze w kaplicy i modlił się – wspomina kapłan.
– Niespełna dwa miesiące później, kiedy byłem w kościele, podbiegł do mnie mężczyzna z dzieckiem na ręku i mówił: „Taką mam córę”. Byłem trochę zdziwiony jego zachowaniem, ale wszystko zrozumiałem, kiedy wyjaśnił mi, że to on prosił o Mszę Świętą we wrześniu. Jak powiedział, Bóg uratował i jego żonę, i córkę. Był niezwykle szczęśliwy i przyjechał do Pacanowa wraz z żoną i córką, by podziękować Panu Jezusowi za ich życie i zdrowie – dodaje kapłan.
Trzy lata temu, 14 września 2009 roku, kościół św. Marcina w Pacanowie został ogłoszony bazyliką mniejszą. Ojciec Święty Benedykt XVI nadał ten tytuł pacanowskiej świątyni 19 sierpnia 2008 r., po wspólnych staraniach biskupa kieleckiego i proboszcza parafii Pacanów.
Podniesienie kościoła św. Marcina do godności bazyliki mniejszej przypadło w 900-lecie jego konsekracji przez biskupa Maura.
Małgorzata Pabis