Czymże ja jestem przed Twoim obliczem?
Niedziela, 17 września 2023 (08:12)Ewangelia według św. Mateusza 18,21-35
Ile to jest dziesięć tysięcy talentów? Z przekazu Herodota wiadomo, że w Mezopotamii jednen talent odpowiadał masie 30,12 kg (Dzieje III 89,2), Izraelici w czasach Starego Testamentu przejęli ją jako kikkar (krąg) o wadze 34-36 kg. Tyle mniej więcej talent był wart w czasach Jezusa. Niekiedy, precyzyjnie rzecz ujmując, przyjmuje się, iż było to 34,2 kg złota lub srebra, albo inaczej: ok. 6 tys. denarów (denar odpowiadał jednej dniówce robotnika). Jaką zatem wartość mogła mieć pożyczka udzielona ewangelicznemu słudze? 342 tony drogocennego kruszcu, dwa miliardy (!) średnich dniówek!? Nieprawdopodobne sumy! Nierealne...
Nie o matematyczny rachunek chodzi Jezusowi. Liczby
to tylko narzędzie, obraz – typowa dla nauczycieli żydowskich hiperbola, sygnał, że chodzi o coś bardzo ważnego: o trudną do wyobrażenia dysproporcję porządku istnienia, Bożą hojność. O wielkość Bożego miłosierdzia. „Nieprzystawalność” Pana wszechrzeczy do naszego porządku istnienia i zarazem niesamowitą bliskość Syna Bożego, który stał się jednym z nas – „opuścił śliczne nieba i wybrał ziemskie barłogi”. O ucieleśnioną Miłość, dla której każdy człowiek jest ważny, jedyny, niepowtarzalny,
bo przecież odkupiony Przenajświętszą Krwią wylaną
na Golgocie...
„Panie! czymże ja jestem przed Twoim obliczem?
– Prochem i niczem; Ale gdym Tobie moję nicość wyspowiadał, Ja, proch, będę z Panem gadał” – modlił się ks. Piotr w scenie V „Dziadów” cz. III Adama Mickiewicza. To jest paradoks, który niezmiennie zadziwia, porusza.
Choć przypowieść Jezusa o wielkoduszności pana
i małostkowości sługi, któremu przed momentem został darowany dług, a którego nie było stać na drobny gest wobec współsługi, może stanowić realną przestrogę przed zatraceniem duszy („Gdy człowiek żywi złość przeciw drugiemu, jakże u Pana szukać będzie uzdrowienia” – woła mędrzec Syrach), nie o strach tu chodzi. Raczej o to, abyśmy dali się pociągnąć owej Miłości. Zafascynowali się nią! Odkryli swoje wywyższenie i wybranie, podobieństwo do Chrystusa – także w jego pragnieniu miłowania, przebaczania, życia nie dla siebie.