• Piątek, 13 grudnia 2019

    imieniny: Łucji, Otylii

Prokuratura nie znalazła winnych

Poniedziałek, 2 lipca 2012 (19:01)

Prokuratora Okręgowa Warszawa-Praga umorzyła śledztwo dotyczące organizacji lotów prezydenta i premiera do Smoleńska z kwietnia 2010 roku. Według praskiej prokuratury niedopatrzenia nie miały cech przestępstwa.

- Lot do Smoleńska nie powinien się odbyć, ale żadna z osób cywilnych nie miała kompetencji do tego, aby ocenić stan techniczny lotniska w Smoleńsku; nie miała ani takich uprawnień, ani takich obowiązków – wyjaśniła rzecznik praskiej prokuratury Renata Mazur. Poinformowała także, że podpisana 30 czerwca br. decyzja wraz z uzasadnieniem obejmuje ponad 300 stron i nikt nie może jej zaskarżyć, bowiem w śledztwie nie przyznano statusu pokrzywdzonego.

- W ocenie, jaką dokonali prokuratorzy po zapoznaniu się z pełnym materiałem dowodowym, podkreślono, że w większości działania funkcjonariuszy publicznych, które podlegały ocenie, były prawidłowe i zgodne z przepisami – wyjaśniła prokurator. Jednocześnie dodała, że odnotowane uchybienia nie wywołały negatywnych skutków np. w postaci niemożności odbycia wizyty – tłumaczyła rzecznik. Prokurator Mazur wyjaśniła, że funkcjonariusze publiczni mieli pełną świadomość, iż występują pewne niedociągnięcia. Dodała jednak, że nie każde naruszenie jest przestępstwem.

Rzecznik wyjaśniła, że w trakcie prowadzonego śledztwa stwierdzono, iż w toku przygotowań wizyt najlepiej „wypadli” urzędnicy Kancelarii Prezydenta RP. Nieprawidłowości nie wykryto także w działaniach Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego (MKiDN) oraz resorcie obrony narodowej. Pracownicy tych instytucji, w opinii prokuratury, działali w sposób kompetentny i zgodny z przepisami.

Zawiedli ludzie Tuska i Sikorskiego

Najwięcej zastrzeżeń śledczy mieli do urzędników Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ambasady RP w Moskwie.

Mazur poinformowała, że w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wykształciła się nieprawidłowa praktyka dotycząca lotów VIP-ów, czego świadomość miał szef KPRM Tomasz Arabski. Kancelaria Premiera Donalda Tuska (PO) zbyt późno złożyła zapotrzebowania na lot premiera, a także nie złożyła w ogóle zapotrzebowania na lot prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ponadto wśród nieprawidłowości wykrytych przez prokuraturę znalazły się: niewłaściwa koordynacja działań urzędników, niewiedza o pewnych przepisach oraz bezpodstawna odmowa udzielenia samolotu specjalnego.

Resort spraw zagranicznych i Ambasada RP w Rosji wykazały się, w opinii prokuratury, "olbrzymią opieszałością", co do notyfikowania wizyty prezydenta w Rosji. Ponadto śledczy wykazali, że w obu tych instytucjach brak było reakcji na niepowiadamianie przez Rosję o zgodzie na przelot i lądowanie samolotu z prezydentem oraz na nieprzesłanie przez Rosję tzw. kart podejścia dla załogi Tu-154 na lotnisko w Smoleńsku.

"Oceniając działania funkcjonariuszy MSZ, jak i Ambasady RP w Moskwie, nie sposób nie wskazać, iż są to instytucje, do zadań których należy m.in. reprezentowanie na co dzień Państwa Polskiego i dbanie o jego autorytet i jak najlepszy wizerunek. Z tego też powodu jako wielce niewłaściwe należy uznać wszelkie działania, które mogły wywołać, szczególnie poza granicami państwa, wrażenie opieszałości polskich służb dyplomatycznych, czy wręcz ignorowania przez nie najwyższych przedstawicieli Państwa Polskiego" – napisano w uzasadnieniu decyzji.

Prokuratura prowadziła śledztwo pod kątem niedopełnienia obowiązków lub przekroczenia uprawnień przez urzędników oraz funkcjonariuszy publicznych Kancelarii Prezydenta, Premiera, a także: MSZ, MON, MKiDN oraz polskiej ambasady w Moskwie,  w związku z przygotowaniami lotów premiera (7 kwietnia) i prezydenta (10 kwietnia) w kwietniu 2010 roku. Głównym wątkiem badania przygotowań było sprawdzenie okresu od września 2009 r. do 10 kwietnia 2010 roku. Sprawdzane przez praską prokuraturę wątki wiosną ubiegłego roku zostały wyłączone z prowadzonego przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej.

Jedyną osobą, która usłyszała zarzuty, jest były zastępca szefa BOR, generał Paweł Bielawny. Zarzucono mu niedopełnienie obowiązków przy organizacji, realizacji i planowaniu „zadań ochronnych” obu wizyt z 2010 roku. Generał nie przyznaje się do winy.

Izabela Kozłowska