• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

Kompromitujące decyzje w strefie euro

Piątek, 29 marca 2013 (18:00)

Jerzy Żyżyński, poseł PiS, profesor Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego

 

Wynik sondażu, w którym 64 proc. Polaków jest przeciwnych przyjęciu waluty euro, nie jest zaskakujący. Ostatnie wydarzenia na Cyprze, sytuacja gospodarcza w Unii Europejskiej, a przede wszystkim w tych słabszych krajach Unii pokazuje, że strefa euro nie radzi sobie w kryzysie.

Kraje strefy euro należą do konkretnej „strefy decyzyjnej”, w której decyzje na temat konkretnych gospodarek narodowych podejmują decydenci unijni, a nie rządy tych krajów. I trzeba powiedzieć jasno, że są to decyzje - jak dotąd – kompromitujące.

Na przykładzie decyzji i rozwiązań podjętych w sprawie Cypru widzimy, że deprecjonują one i podważają cały system bankowy. Nie można decyzji o opodatkowaniu depozytów i likwidacji banku usprawiedliwiać tym, że są tam pieniądze bogatych Rosjan, bo chodzi przede wszystkim o pieniądze należące do Cypryjczyków.

Takie decyzje podważają zaufanie nie tylko do cypryjskiego sektora bankowego, ale w ogóle europejskiego. Natomiast decydenci najpierw powinni uporządkować sferę wiarygodności obligacji greckich. Wiadomo, że banki cypryjskie mają problemy, ponieważ zainwestowały w obligacje greckie, i to właśnie Grecji należałoby pomóc w pierwszej kolejności, a nie uderzać w cypryjski system bankowy.

Obligacje są instrumentami teoretycznie bezpiecznymi i banki postępują właściwie, kupując obligacje, ale w tym przypadku inwestycje okazały się nietrafione – ale przyczyną jest to, że doprowadzono do kryzysu w Grecji.

Zatem przyjmując walutę euro, należy przede wszystkim pamiętać, że wiąże się to z wejściem do tej samej „strefy decyzyjnej”, tzw. eurogrupy, gdzie – jak widzimy – decyzje podejmują skrajnie nieodpowiedzialne osoby.

Mając własną walutę, możemy korzystać z „bezpiecznika”, jakim jest kurs walutowy. Kraje silniejsze ekonomiczne, takie jak choćby Niemcy, nie wchodząc do strefy euro miałyby umacniającą się własną walutę – markę, która powodowałaby, że ich eksport stawałby się coraz mniej opłacalny dla samych Niemiec, a importowanie z Niemiec nie byłoby korzystne dla innych krajów. Wobec tego wprowadzenie wspólnej waluty jest najbardziej opłacalne dla silnych gospodarek, takich jak niemiecka, natomiast kraje słabsze na tym tracą, ponieważ nie mają możliwości skorygowania relacji w handlu zagranicznym. Dopóki polska gospodarka się nie umocni, wchodzenie do strefy euro jest zbyt ryzykowne.

not. MM