Ewangelia
Niedziela, 3 września 2023 (09:39)Mt 16,21-27
Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi udać się do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: „Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie”. Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku”.
Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?
Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania”.
Rozważanie
Sól czy cukier?
Kontynuujemy lekturę tekstu Ewangelii św. Mateusza sprzed tygodnia. Padły wtedy ważne pytania. Piotr, jako jedyny, odpowiedział dobrze na drugie z nich, jednego mu jednak zabrakło: pokory. Stąd próby pouczania i „korygowania” słów Jezusa, gdy zaczął mówić o odrzuceniu, krzyżu i zmartwychwstaniu. Nie tak miało być! Stąd ostre słowa, które usłyszał: „Zejdź Mi z oczu, szatanie!” („przeciwniku”), tłumaczone też w poszerzonym sensie: „Stań za mną!” – „bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku”.
Wydaje się, że jest to problem nie tylko apostoła Piotra. Nasz także. Również dzisiaj.
Dużo się mówi o potrzebie słuchania, odczytywania znaków czasu, „przekładania” Ewangelii na współczesność, o synodalności w Kościele. To dobrze. Przy założeniu jednak, że nie będzie to tożsame – parafrazując szalenie dziś (niestety) popularne zjawisko „culture cancel” – z „Gospel cancel”, czyli unieważnianiem tego, co zapisane w Ewangelii, co wprost nie należy do ludzi, co jest z Boga. Nie ustają bowiem próby budowania Kościoła 2.0 na ludzki obraz i podobieństwo. Stanowiącego projekcję naszych wyobrażeń o nim, o zbawieniu, a niebędących konsekwencją przyjęcia Chrystusa jako Pana i Zbawiciela.
Nieprzypadkowo Jezus zapętlonemu w swoich ludzkich wyobrażeniach Piotrowi i pozostałym apostołom daje solidny wykład o tym, co jest niezbędne, by nosić miano ucznia: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje…”. Te słowa powinny być czytane na początku każdego spotkania synodalnego, otwierać każdy tekst zawierający rady, jak ratować Kościół. Bez nich ludzkie dywagacją pozostaną, co najwyżej, mało znaczącym koncertem życzeń.
Kilkanaście rozdziałów wcześniej św. Mateusz odnotowuje inne słowa Jezusa: „Wy jesteście solą dla ziemi” (Mt 5,13). Sól konserwuje i nadaje smak. Rzecz w tym, że dziś wielu, także chrześcijan, domaga się, by sól zamienić na… cukier. Krzyż – na słodko-sentymentalną opowieść „ku pokrzepieniu serc”. Odrzucić wszystko, co burzy spokój sumienia i wyzwala bolesną prawdę o naszym grzechu, odkupieniu, konieczności zanurzenia się w Bożym miłosierdziu, o drodze ucznia wiodącej przez Golgotę…
„Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi”. To realna przestroga.
Ks. Paweł Siedlanowski