Liturgia Męki Pańskiej
Piątek, 29 marca 2013 (06:08)Centrum liturgii Wielkiego Piątku stanowi tajemnica krzyża. Opis Męki Pańskiej, którego słuchać będziemy w skupieniu, jeszcze raz postawi przed nasze oczy całe cierpienie Jezusa. Począwszy od okoliczności Jego zdrady, przez Jego zbawczą mękę, odrzucenie przez ludzi, których ukochał, aż po tragiczne, przeżywane w opuszczeniu przez Ojca konanie, które było zwieńczeniem Jego męczeństwa.
To wszystko dla nas, dla ciebie, dla mnie, żebyśmy nigdy nie zwątpili w moc Jego miłości. Mówił przecież, że „nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie oddaje…”, i rzeczywiście On oddał za nas swoje życie.
Tę tajemnicę miłości aż do końca, aż po szaleństwo krzyża, będziemy dziś kontemplować. Ma nam ona uświadomić także, jak wiele kosztowało wyzwolenie nas z grzechu. Oczywiście, że możliwym było zbawienie ludzi przez akt Boskiej woli, jednak cierpienia Syna Bożego pokazują, jak bardzo każdy z nas jest cenny w Bożych oczach.
Dziś nie sprawujemy Mszy Świętych, bo ich miejsce zajmuje adoracja krwawej ofiary, którą Pan składa za nas, dla naszego Odkupienia. Przed ołtarz zostanie w uroczysty sposób wniesiony i ukazany naszym oczom krzyż, „na którym zawisło Zbawienie świata”. Jednak nie chodzi tu tylko o podziwianie tego, co uczynił dla nas Jezus, nawet nie tylko o pokorne uczczenie znaku Jego męki. Chodzi o nasze „tak”, naszą akceptację tajemnicy krzyża, którą symbolicznie wyrazimy pocałunkiem składanym na wizerunku Ukrzyżowanego.
Gdy będziesz podchodzić do świętego wizerunku Ukrzyżowanego Pana, by dotknąć go twoimi ustami (nieważne, czy w trakcie trwania, czy po skończeniu liturgii), pamiętaj, że to nie tylko tradycja.
Twój pocałunek na drzewie krzyża jest wyrazem twojej miłości do Jezusa, ale także wyrazem zgody na tę postać krzyża, która objawia się w twoim życiu. To może być krzyż twoich kłopotów rodzinnych, nieporozumień w pracy (jeśli ją masz), utraty źródła utrzymania, trudności w kontaktach z bliźnimi, własnych niepowodzeń, znoszonych chorób i przeciwności, niepomyślności losu, braków, przykrości, krzywd, upokorzeń, strat… ileż okazji do objęcia krzyża i powiedzenia Panu – chcę przyjąć mój krzyż!
On jest narzędziem mojego zbawienia. Tylko łącząc mój krzyż z Krzyżem Jezusa, czyli składając Bogu w ofierze to, co trudne i bolesne w moim życiu, wkraczam w misterium krzyża, stając się nie obserwatorem, lecz uczestnikiem ofiary Jezusa.
W polskiej tradycji po skończeniu liturgii zanosi się procesjonalnie Jezusa Eucharystycznego do kaplicy Bożego Grobu, w której wystawiony jest On w monstrancji do adoracji. Będzie to i dla ciebie okazja do zatrzymania się jeszcze raz przy tajemnicy Bożej męki, śmierci i Zmartwychwstania, przez które zostałeś uwolniony od winy i na nowo usynowiony. Nie spiesz się do domu. Zostań przy Jezusie i nawet w milczeniu patrz na Niego, dając się ogarnąć Jego miłości.
Niech Jego obecność wśród nas przemawia do twojego serca. Liturgia osiągnie swój cel, gdy z wiarą powiesz sobie: „To dla mnie”. To za mnie Jezus był zabity, zmaltretowany, odrzucony, upokorzony i opuszczony, abym nigdy, w żadnych okolicznościach życia nie był sam.
o. dr Piotr Andrukiewicz CSsR