Obelisk odsłonięty w miejscu kaźni
Środa, 23 sierpnia 2023 (16:02)Obelisk upamiętniający 10 Polaków rozstrzelanych przez Niemców 17 czerwca 1942 r. na terenie tak zwanej starej prochowni w Międzyrzeczu Górnym koło Bielska-Białej został w środę odsłonięty w miejscu kaźni. Do dziś nie wiadomo, kim byli zgładzeni i gdzie zostali pochowani.
Wydarzenie, które zorganizowały gmina Jasienica oraz IPN, odbyło się w ramach obchodów Europejskiego Dnia Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu. Wartę honorową wystawił 18. Bielski Batalion Powietrznodesantowy.
Wójt Jasienicy Janusz Pierzyna przed odsłonięciem obelisku powiedział, że Polacy podczas wojny byli w stanie nawet ginąć za to, co było największą wartością. „Dziś stoimy w tym miejscu, by oddać honory ludziom, którzy walczyli o naszą wolność, którzy się nie poddali. Ten kamień i tablica to część naszego jestestwa. Jeśli nie będziemy szanowali tych, którzy szli przed nami, którzy chcieli wolnej Polski, to jej nigdy nie będziemy mieli. […] To patriotyczny obowiązek, aby nie tylko tym dziesięciu, ale wszystkim, którzy walczyli o naszą wolność oddać honor i cześć” – powiedział.
Na kamiennym obelisku umieszczona została tablica, na której widnieje godło Rzeczypospolitej oraz inskrypcja: „Miejsce uświęcone krwią 10 Polaków rozstrzelanych przez Niemców 17 czerwca 1942 roku. Cześć ich pamięci!”.
Zastępca wójta Jasienicy Krzysztof Wieczerzak powiedział, że do zbrodni doszło 17 czerwca 1942 roku przed południem. Niemcy przywieźli 10 mężczyzn ciężarówką w asyście policji. Zostali oni ustawieni w jednym rządzie i rozstrzelani. Egzekucja miała charakter publiczny. Zgromadzono na niej kilkuset miejscowych Polaków. Ciała ofiar zostały wrzucone na ciężarówkę i wywiezione. „Zbrodnia wstrząsnęła polską społecznością wioski. Z pewnością wywołała aprobatę wśród fanatycznie nastawionych miejscowych Niemców” – powiedział.
Samorządowiec oznajmił, że choć różne instytucje podejmowały się zbadania zbrodni niemieckiej w Międzyrzeczu Górnym, nadal nie wiadomo, kim były ofiary i gdzie zostały pochowane.
„Zbrodnia była działaniem sądu specjalnego w Bielsku, którego jurysdykcja rozciągała się na powiaty bielski i cieszyński. Samego rozstrzelania dokonała policja niemiecka, prawdopodobnie przybyła także z Bielska. Niestety, odnośnie do ofiar nie da się stwierdzić jednoznacznie pochodzenia, wziąwszy jeszcze pod uwagę fakt, że po 1945 roku nie zgłosiła się żadna rodzina, która poszukiwałaby ofiar egzekucji. Wydaje się, że można przyjąć pochodzenie ofiar spoza powiatu bielskiego. W tym kontekście warto wziąć pod uwagę zapis ks. Wolffa. Sugeruje on, że ofiarami mogły być osoby z Żywiecczyzny, przywiezione z tamtejszego więzienia policyjnego. Zupełnie nic nie wiadomo na temat losu ciał pomordowanych; raczej wątpliwe, by zostały one spalone w Auschwitz” – powiedział Krzysztof Wieczerzak.
APW, PAP