• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Dzikie kopalnie na Mazurach

Czwartek, 28 marca 2013 (03:04)

Mazury zamieniają się powoli w obszar górniczy, ze wszystkimi negatywnymi konsekwencjami tego zjawiska. Najgroźniejsza jest rabunkowa eksploatacja kruszyw budowlanych.

„Zwracam się do Pana z apelem o natychmiastowe podjęcie działań mających na celu powstrzymanie dewastacji województwa warmińsko-mazurskiego, które dziś jest niszczone przez setki odkrywkowych kopalń żwiru” – czytamy w liście otwartym do Jacka Protasa (PO), marszałka województwa warmińsko-mazurskiego.

Zdaniem autorów, jeden z najpiękniejszych przyrodniczo i najatrakcyjniejszych turystycznie regionów naszego kraju został wydany na łup spółek, które go dewastują. Władze województwa wydały do tej pory ok. 500 zezwoleń na eksploatację kruszywa budowlanego. Warmiński poseł Jerzy Szmit (PiS) twierdzi jednak, że takich kopalń funkcjonuje tu o wiele więcej.

– Oprócz legalnych są również kopalnie kruszywa działające bez żadnych pozwoleń. Dzieje się to, niestety, przy cichej aprobacie władz samorządowych i wojewódzkich – relacjonuje Szmit.

Co gorsze, wiele kopalni, działających do tej pory legalnie, przestaje wydobywać kruszywo zgodnie z prawem, bo obecnie kończy się ważność koncesji wydanych przez Ministerstwo Środowiska pod koniec lat 90.

– Właściciele kopalń robią wszystko, aby rozpocząć wydobycie bez oglądania się na prawo, interes otoczenia, szacunek dla przyrody. Nagminnym zjawiskiem jest zaniżanie wielkości wydobycia – tłumaczy poseł.

Konsekwencją tego stanu rzeczy jest degradacja środowiska naturalnego, niszczenie obszarów bezcennych przyrodniczo, wycinanie lasów, zmiana stosunków hydrologicznych prowadząca do obniżania poziomu wód jezior – wskazują autorzy listu otwartego do marszałka województwa.

Warmia i Mazury, ze względu na swoją przeszłość geologiczną, są obszarami bardzo bogatymi w zasoby kruszywa budowlanego. Niestety ich przemysłowa eksploatacja stała się dla mieszkańców prawdziwą udręką. Dużym zagrożeniem dla ich bezpieczeństwa jest niszczenie lokalnych dróg przez pojazdy transportujące bardzo ciężki towar, jakim są kruszywa.

– Lokalne drogi w naszym województwie nie są przystosowane do takich obciążeń, jakie powstają w wyniku poruszania się po nich samochodów ciężarowych, które z ładunkiem ważą nawet do 40 ton – tłumaczy Jacek Adamas, prezes społecznego Stowarzyszenia „Kochajmy Warmię”.

Poseł Jerzy Szmit wskazuje, że działalność niektórych kopalń stwarza zagrożenie m.in. dla podziemnych zbiorników wody pitnej. Jako przykład podaje eksploatację kruszywa w kopalniach położonych blisko zbiornika oznaczonego jako „Olsztyn 213”, który jest rezerwuarem wody dla znacznej części województwa, w tym Olsztyna.

– Polskie prawo nie jest przygotowane na ekspansję kopalń kruszywa na terenach naszego kraju, którą obecnie prowadzą głównie firmy zagraniczne. Natomiast propozycje powołania instytucji inspekcji geologicznej, które mogłyby skutecznie przeciwdziałać rabunkowej eksploatacji kruszyw, do tej pory nie zainteresowały rządzących – wskazuje były minister środowiska i poseł PiS Jan Szyszko.

Z informacji „Naszego Dziennika” wynika, że przemysłowa eksploatacja żwiru w kopalniach kruszywa ma związek z realizowanymi właśnie planami gęstego obsadzenia tych terenów farmami elektrowni wiatrowych.

Dane Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Olsztynie mówią, że w najbliższym czasie inwestorzy zamierzają ulokować w województwie 500 elektrowni wiatrowych. Stoi ich już prawie sto. Ogromne elektrownie wiatrowe, mierzące często ponad 100 metrów wysokości, aby pewnie stać, potrzebują solidnej podstawy.

Do budowy fundamentu wiatraka, który ma średnicę 20 metrów i sięga około 10 metrów w głąb ziemi, potrzeba aż około 1 tysiąca ton betonu.

Adam Białous, Białystok