Szaleńczy aktywizm
Poniedziałek, 31 lipca 2023 (17:44)Administracja prezydenta Bidena traktuje aborcję w kategorii „świętego obowiązku”.
– Od maja 2022 roku John Francis Kirby, emerytowany kontradmirał, pełni funkcję koordynatora ds. komunikacji strategicznej w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego w Białym Domu. Można by pomyśleć, że ta rola – rzecznika bezpieczeństwa narodowego – nie obejmuje aktywizmu aborcyjnego. A jednak – stwierdza portal marsz.info.
W czasie briefingu prasowego dziennikarz zapytał Kirby’ego, z jakiego powodu aborcja jest „kluczowa dla gotowości wojskowej”. – Naprawdę cieszę się, że zadał pan to pytanie – odrzekł i wyjaśnił, że jedną piątą armii USA stanowią kobiety, czyli jest ich 20 procent. – Jesteśmy całkowicie ochotniczą siłą. Nikt cię nie zmusza do pójścia – idziesz na ochotnika. Zamierzam to robić przez kilka lat lub przez całe życie – i może mnie to kosztować życie – przekonywał Kirby.
Stwierdził jednocześnie, że po zgłoszeniu i otrzymaniu kontraktu taka osoba ma prawo oczekiwać, że wojsko zaopiekuje się nią, ale również i jej rodziną. Nie tłumaczył jednak, w jaki sposób zabicie nienarodzonego syna lub córki w łonie matki stanowi troskę o rodzinę. Przy czym wskazano, że nazwał zapewnianie aborcji członkom armii – w tym płatne urlopy i zwrot kosztów podróży za aborcję – „świętym obowiązkiem” wojska.
Krzysztof Kasprzak z Fundacji Życie i Rodzina przypomina, że aborcja jest morderstwem, a poza tym ogromnym: biznesem. – Powstaje pytanie, w czyim interesie działa właściwie administracja Bidena. Na pewno nie w interesie Amerykanów. Stwierdzenie, że aborcja jest „kluczowa dla gotowości bojowej”, to jawna manipulacja i fałsz. Aborcja prowadzi do depopulacji i kryzysu demograficznego – wyjaśnia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Krzysztof Kasprzak.
Podkreśla, że po aborcji kobiety są w strasznym stanie psychicznym, a często też w fizycznym. – Ich stan nie pozostaje bez wpływu na męską część sił zbrojnych. Ktoś, kto domaga się prawa do zabijania swoich obywateli, nie może działać w ich interesie – ocenia nasz rozmówca.
Przy okazji kieruje naszą uwagę na grunt ojczysty.
– Feministki domagające się prawa do aborcji mówią, że walczą o prawa kobiet. Tak naprawdę walczą o swoje pieniądze, bo kobietom robią krzywdę. To samo odnosi się do rządzących. Aborcja jest krzywdą nie tylko dla poszczególnych jednostek – dzieci, kobiet i mężczyzn – ale dla całego społeczeństwa, i to w bardzo szerokim zakresie – alarmuje przedstawiciel Fundacji Życie i Rodzina.
Jak zauważa w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Ewa Kowalewska, prezes Human Life International Polska, w Stanach Zjednoczonych trwa walka polityczna, ponieważ obalenie orzeczenia Roe kontra Wade ponad rok temu przesunęło decyzje do legislatur stanowych. – Natomiast wojsko podlega pod prawo federalne, a nie stanowe. Administracja Bidena, która stawia na aborcję (według zasady: wszystko albo nic), szuka takich miejsc, gdzie można to zrobić z pominięciem właśnie legislatur stanowych – krótko mówiąc: demokratycznie wybranych przedstawicieli – tłumaczy prezes HLI Polska.
I dodaje, że jednym z tych pomysłów jest właśnie aborcja w wojsku, oczywiście za pieniądze, które idą na utrzymanie armii. Nasza rozmówczyni przypomina, że Amerykanie są niezwykle wrażliwi na kwestię wolności. – To jest traktowane jako naruszenie prawa do tego, aby demokratycznie wybrani przedstawiciele decydowali, jak ma być. Problem polega na tym, że robi to prezydent, który mówi, że jest katolikiem. Natomiast republikanie robią wszystko, żeby się przed tym obronić, bo jest to wyjątkowo perfidne – akcentuje.
Polityczna determinacja
– Zaangażowanie Białego Domu Bidena w aborcję nie ma sobie równych. Nawet rzecznikowi bezpieczeństwa narodowego udaje się udowodnić, że prawa chroniące amerykańskie dzieci w łonie matki szkodzą gotowości wojskowej. Żołnierze są szkoleni do zabijania. Rada Bezpieczeństwa Narodowego pod rządami tej administracji najwyraźniej uważa, że konieczne jest ułatwienie zabijania dzieci w łonie matki, aby utrzymać walczące kobiety w Ameryce w dobrej formie – podkreśla serwis marsz.info.
Przypomina też, że senator Tommy Tuberville z Alabamy blokuje Senatowi zatwierdzenie ponad 250 awansów wojskowych w proteście przeciwko polityce aborcyjnej Departamentu Obrony. – Tuberville zauważył, że polityka aborcyjna Pentagonu narusza poprawkę Hyde’a, zabraniającą wykorzystywania funduszy federalnych na aborcję. Biden był tak zły z powodu tego posunięcia, że nazwał stanowisko Tuberville’a „dziwacznym” i stwierdził, że „zagraża to bezpieczeństwu USA” – wskazał serwis.
Widać wyraźnie, że stawia się tę sprawę na ostrzu noża.
– Republikanie, którzy w Kongresie w tej chwili mają większość, kategorycznie protestują. Chodzi zresztą nie tylko o żołnierki, ale w ogóle o świadczenie tych usług. A kiedy wojsko miałoby robić aborcje dla narodu, to trzeba uznać to jako szaleństwo – konkluduje prezes HLI Polska.
Jacek Sądej, AB, „Nasz Dziennik”