• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Unijne środki dla Podkarpacia zagrożone?

Wtorek, 26 marca 2013 (19:03)

Wiele wskazuje na to, że wbrew temu, co twierdzą władze samorządowe Podkarpacia, prokuratorskie śledztwo w Urzędzie Marszałkowskim w Rzeszowie może mieć wpływ na projekty realizowane w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Taką opinię wyraził Johannes Hahn, komisarz ds. Polityki Regionalnej.

To odpowiedź komisarza Hahna na list, jaki skierował do niego na początku marca br. poseł do Parlamentu Europejskiego z Podkarpacia Tomasz Poręba, dotyczący rekomendacji Komisji Europejskiej w sprawie wstrzymania środków na projekty w ramach Regionalnego Projektu Operacyjnego Województwa Podkarpackiego.

Ma to związek z prowadzonym przez Prokuraturę Apelacyjną w Lublinie i CBA postępowaniem w Urzędzie Marszałkowskim w Rzeszowie, dotyczącym m.in. rzekomych nieprawidłowości przy dotacjach udzielanych przez urząd w latach 2011-2012.

Zdaniem komisarza Hahna, kwestie dotyczące unijnych funduszy mają być przejrzyste, a pieniądze muszą być wydawane w stu procentach zgodnie z prawem unijnym i krajowym.

W liście do europosła Poręby komisarz Johannes Hahn wskazał, że KE przejawia „szczególne zainteresowanie” sprawą nieprawidłowości w Podkarpackim Urzędzie Marszałkowskim, a w związku z zaistniałą sytuacją wyraził wątpliwości co do wydawania funduszy w ramach RPO Województwa Podkarpackiego zgodnie z zasadami wspólnotowymi i krajowymi.

„Komisja prosiła o podanie szczegółów odnośnie do kwot i innych informacji na temat sprawy, w tym konkretnych działań i środków naprawczych podjętych przez organ zarządzający. Ponadto jako środek zapobiegawczy Komisja zarekomendowała nieudzielanie certyfikacji dla projektów realizowanych w ramach RPO Województwa Podkarpackiego, których mogłyby dotyczyć oszustwa i nieprawidłowości opisane w doniesieniach prasowych” – czytamy w liście komisarza Hahna.

W ocenie Tomasza Poręby, odpowiedź unijnego komisarza ds. polityki regionalnej to jednoznaczne wezwanie dla polskich władz do podjęcia energicznych działań.

– Komisja Europejska zaleciła wstrzymanie certyfikacji części projektów, więc sprawa jest poważna i musi zostać jak najszybciej wyjaśniona. Tymczasem Urząd Marszałkowski utrzymuje, że w województwie podkarpackim nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło. Jest zupełnie inaczej – mówi z niepokojem europoseł Tomasz Poręba.

Przypomina, że KE już odmówiła certyfikacji faktur na kwotę 118 mln zł za dokonane płatności unijne. Gra jednak idzie o znacznie większą stawkę – pięć miliardów euro dla Podkarpacia na lata 2007-2013, których brak uniemożliwiłby realizację wielu projektów na rzecz modernizacji i rozwoju Podkarpacia.

– Im dłużej odwlekane będzie przekazanie Brukseli wszystkich niezbędnych informacji na temat projektów podejrzanych o korupcję, tym bardziej oddali się perspektywa wypłaty pieniędzy przyszłym beneficjentom – przestrzega Tomasz Poręba.

Przypomnijmy, że KE zwróciła się do Urzędu Marszałkowskiego w Rzeszowie o podanie szczegółów odnośnie do kwot i innych informacji dotyczących tej sprawy, w tym również konkretnych działań i środków naprawczych, jakie zostały podjęte przez organ zarządzający. Jednak władze Urzędu Marszałkowskiego w Rzeszowie nie widzą problemu i zasłaniają się tym, że prokuratura mimo prośby o wskazanie, których obszarów czy projektów dotyczy prowadzone postępowanie, na razie nie podała żadnych konkretów.

Tymczasem radni PiS w Sejmiku Województwa Podkarpackiego zaapelowali wczoraj do marszałka Mirosława Karapyty, aby dla ochrony dobrego wizerunku województwa, sprawnego funkcjonowania programów samorządowych i gospodarczych zrezygnował on z zajmowanego stanowiska.

Marszałek uspokaja, że mimo trwającego postępowania wielomilionowe dotacje unijne są wypłacane, a rządząca w podkarpackim Sejmiku koalicja PO – PSL – SLD apel opozycyjnych radnych uznała za przedwczesny i niepoważny.

Mariusz Kamieniecki